Recenzja serialu “Good girls”, sezonu pierwszego: jesteśmy samowystarczalne

Nie pamiętam, kiedy ostatni raz tak mocno, od pierwszego wejrzenia pokochałam serial i pochłonęłam go w ciągu dwunastu godzin. “Good Girls” wyjątkowo skutecznie zapełnia lukę w moim sercu oraz letnim harmonogramie (czyli chowaniem się w weekendy przed upałem na kanapie z zasłoniętymi roletami). Nowa produkcja Netflixa, która nie zyskała dużej reklamy i rozgłosu, zawiera wszystkie elementy dobrze opowiedzianej historii o pieniądzach, kobiecym życiu, ich miejscu w świecie, a przy tym pięknie unika nadmiernego feminizmu, tworząc niejednoznaczne postaci. Jednak, czy serial nie traci po drodze tempa? Czy równo rozdziela czas dla każdej bohaterki? Czy nie demonizuje mężczyzn, przedstawiając kobiety jako zdesperowane anielice? Czytaj dalej “Recenzja serialu “Good girls”, sezonu pierwszego: jesteśmy samowystarczalne”

Recenzja serialu “Hindsight”, sezonu pierwszego: podróż do przeszłości – ratunek czy zniszczenie?

W 2015 roku w telewizji pojawiły się dwa kobiece seriale, które w swojej wymowie oraz ogólnej koncepcji są do siebie bardzo podobne. „Younger”, który już recenzowałam, opowiada o kobiecie, która po skończeniu 40 lat, po rozwodzie odkrywa, że nadal brana jest za dwudziestolatkę (dzięki młodemu wyglądowi oczywiście). Postanawia to wykorzystać i zmienia swoje dotychczasowe życie próbując wpasować się w obecne trendy oraz modę. „Hindsight” też mówi o kobiecie, która nie jest pewna swoich wyborów, stoi na rozstaju dróg, lecz dochodzi do tego element fantastyczny – podróż w czasie. Czytaj dalej “Recenzja serialu “Hindsight”, sezonu pierwszego: podróż do przeszłości – ratunek czy zniszczenie?”

Recenzja serialu “Santa Clarita Diet”, sezonu pierwszego: nieumarła mama i żywa rodzinka

Zapewne zauważyliście, że telewizja pokochała zombie (i to już jakieś osiem lat temu, gdy na ekrany weszło “The Walking Dead”, a widownia pochłaniała serial odcinek za odcinkiem). Można już dostrzec całe spektrum spojrzenia na nieumarłych – od wizji postapo, przez zmianę ustroju, po mamuśki mordujące złych ludzi na przedmieściach. Dziś parę słów o tej ostatniej grupie, czyli “Santa Clarita Diet” – serialu, który podbił moje serce od pierwszego ugryzienia. Czytaj dalej “Recenzja serialu “Santa Clarita Diet”, sezonu pierwszego: nieumarła mama i żywa rodzinka”

Recenzja serialu “Everything Sucks!”, sezonu pierwszego: słodko-gorzkie lata 90.

Wyraźnie trwa moda na tworzenie seriali o młodzieży, które niekoniecznie tylko dla młodzieży powstają. Trendem pozostaje także osadzanie akcji w latach 80. lub 90. XX wieku. W kreowaniu takich tytułów króluje Netflix – wystarczy przypomnieć sobie zeszłoroczne “Trzynaście powodów”, tegoroczne “The End of f***ing world czy, kultowe już, “Stranger Things”. To tylko te najgłośniejsze tytuły, a tych mniej udanych lub słabiej rozreklamowanych jest o wiele więcej. Czym na tle pozostałych wyróżnia się “Everything sucks!”? Czy może to już oznaka zmierzchu rzeczonego trendu i jedna z Netflixowych porażek? Czytaj dalej “Recenzja serialu “Everything Sucks!”, sezonu pierwszego: słodko-gorzkie lata 90.”

Recenzja serialu “Grace and Frankie”, sezonu czwartego: nienaprawialne kolano a starcie z dorosłymi dziećmi

Nie każdy serial jest w stanie utrzymać poziom przez dwa sezony, a co dopiero mówić o czterech. “Grace i Frankie” to ten chwalebny wyjątek produkcji, która jest konsekwentna, która z serii na serię staje się coraz bardziej dojrzała, dorasta wraz z bohaterami i porusza problematykę adekwatną do ich wieku. Czwarta odsłona serialu porusza, najbardziej z dotychczasowych sezonów, tę smutną stronę bycia siedemdziesięciolatkiem. Rozstania nadal są tak samo bolesne, jak wtedy, gdy miało się naście lat, a naprawianie błędów staje się coraz trudniejsze. Czytaj dalej “Recenzja serialu “Grace and Frankie”, sezonu czwartego: nienaprawialne kolano a starcie z dorosłymi dziećmi”

Recenzja serialu “Power”, sezonu pierwszego: klimat gangsterskich rapsów

Nie jestem i nigdy nie byłam fanką rapu ani jego klimatu. Będąc zagorzałym metalem  byłam wręcz negatywnie nastawiona wobec tej subkultury. Trudno się więc dziwić, że nie podchodziłam do serialu „Power” z entuzjazmem. Ale prowadząc bloga recenzenckiego trzeba przekraczać własne granice. I to właśnie zrobiłam. Porządnie się zdziwiłam, gdy okazało się, że serial Courtney Kemp Agboh prezentuje naprawdę przyzwoity poziom oraz bardzo mi się podoba. Wyprodukowana w tym roku gangsterska produkcja wyróżnia się przede wszystkim genialnie napisanymi i zagranymi postaciami, precyzyjnie skomponowanymi ujęciami, które doceni każdy serialoholik. Czytaj dalej “Recenzja serialu “Power”, sezonu pierwszego: klimat gangsterskich rapsów”

Recenzja serialu “Grace and Frankie”, sezonu pierwszego: mąż gejem, wróg przyjacielem, czyli rewolucja 70-latków

Z radością stwierdzam, że moda na seriale oraz filmy o ludziach po sześćdziesiątce, siedemdziesiątce, którzy są już raczej bliżej końca swojego życia niż jego początku ma się całkiem dobrze zarówno w kinie brytyjskim, jak i amerykańskim. Niejednokrotnie już zachwycałam się nad „Zamieszkajmy razem” czy „Hotelem Marigold”. Teraz przyszedł czas na serial „Grace and Frankie”.

Grace (Jane Fonda) i Robert (Martin Sheen) oraz Frankie (Lily Tomlin) i Sol (Sam Waterston) przyjaźnią się od 40 lat, a ich małżeństwa trwają już od 20. Panowie prowadzą wspólnie dobrze prosperującą kancelarię i to właśnie oni spajają dwie rodziny ze sobą. Grace i Frankie za to wybitnie za sobą nie przepadają. Ich życie diametralnie się zmienia, gdy podczas wspólnej kolacji Sol z Robertem oświadczają, że… są w sobie zakochani i zamierzają się pobrać. Żony zostaną skazane na siebie, aby uporać się z nową sytuacją. Wspólne mieszkanie Gracie i Frankie przyniesie sporo zaskakujących sytuacji oraz przystosowywania się do życia bez długoletnich partnerów. Czytaj dalej “Recenzja serialu “Grace and Frankie”, sezonu pierwszego: mąż gejem, wróg przyjacielem, czyli rewolucja 70-latków”

Recenzja serialu “Galavant”, sezonu pierwszego: średniowieczny musical w sosie Disneya

W obecnym natłoku serialowych produkcji, niekiedy trudno znaleźć serial, który byłby innowacyjny na wielu płaszczyznach. Mnóstwo jest obrazów genialnych, doskonałych, których nie sposób nie pokochać, lecz coraz ciężej znaleźć coś, co biłoby po oczach (i uszach) swoją innością. W styczniu 2016 roku zostaje zaprezentowany przez stację ABC „Galavant” – ośmioodcinkowa produkcja, której każdy epizod trwa około 20 minut. To obraz świeży, dowcipny, w którym twórcy bawią się konwencją musicalu, bajki, serialu komediowego, że zdoła podzielić publiczność na dwa obozy. Albo „Galavanta” pokochacie (jak ja), albo z miejsca znienawidzicie. Czytaj dalej “Recenzja serialu “Galavant”, sezonu pierwszego: średniowieczny musical w sosie Disneya”

Recenzja serialu “Limitless”, sezonu pierwszego: zostać bogiem na sterydach

W zeszłym sezonie miały miejsce co najmniej dwie premiery seriali, które bazowały na popularnych, hollywoodzkich filmach. Jednym z nich jest “Raport mniejszości” (którego recenzję też zamierzam popełnić), a drugim – “Limitless”. Filmowa opowieść o narkotyku, który powoduje, że każdy, kto go weźmie staje się geniuszem i wykorzystuje w pełni, w 100% potencjał swojego mózgu, być może nie porwała rzeszy odbiorców, jednak sama koncepcja przyciągnęła przed ekran niejednego widza. Jej serialowa kontynuacja, bowiem tak można ją nazwać za sprawą pojawienia się postaci występującej w filmie z Bradleyem Cooperem, bazuje na historii “pigułki” z zupełnie innej strony. Czy taka forma sequela ma prawo się sprawdzić? Czy ci widzowie, którzy polubili “Jestem bogiem” sięgną po serial? Czy raczej liczy się sam plot, czyli to, co się stanie, gdy życiowy nieudacznik, ale dobry człowiek otrzyma od życia szansę stać się kolejnym Einsteinem (tyle, że pracującym dla FBI)? Czytaj dalej “Recenzja serialu “Limitless”, sezonu pierwszego: zostać bogiem na sterydach”

Recenzja serialu “Masters of Sex”, sezonu pierwszego: rewolucja seksualna w pokoju badawczym

W latach 50. ubiegłego wieku seks był tematem tabu. Nie rozmawiało się o nim, ignorowano to, że istnieje, ludzie nie posiadali świadomości seksualnej, nie znali swojego ciała, a kobiety nie odróżniały aktu seksualnego od uczucia miłości. „Masters of Sex” pokazuje proces przemian w temacie, który do tej pory dla wielu stanowi tabu. Michelle Ashford mogła stworzyć serial, który byłby tanim, perwersyjnym skandalem, w którym pruderyjna Ameryka zderza się z nowoczesnością. Jednak wszystko poszło w dobrym kierunku i powstała znakomita produkcja podchodząca do tematu w sposób naukowy, gdzie nagość jest zrozumiała, obyczajowość niedawnych czasów została bardzo dobrze oddana, a bohaterowie to niejednoznaczni, kontrowersyjni prekursorzy, dzięki którym mężczyźni zrozumieli, czemu kobiety udają orgazm.

„Masters of Sex” to adaptacja biografii pt. „Masters of Sex: The Life and Times of Wliiam Masters and Virginia Johnson” Thomasa Maiera. USA, lata 50. XX wieku. Akcja serialu rozpoczyna się od spotkania Williama Mastersa (Michael Sheen), znanego położnika, ginekologa, badacza nad ludzką płodnością, i Virginii Johnson (Lizzy Caplan), obecnie sekretarki, a wcześniej piosenkarki. Dwie skrajne osobowości, znajdują swój wspólny cel. Masters od lat pragnie rozpocząć badania nad ludzką seksualnością, a dzięki innowacyjnemu podejściu Johnson i jej sprytowi, testy rozpoczynają się szybciej i sprawniej, zyskując status oficjalnych. Czytaj dalej “Recenzja serialu “Masters of Sex”, sezonu pierwszego: rewolucja seksualna w pokoju badawczym”