Recenzja książki ,,Powrót do starego domu” Ilony Gołębiewskiej: odnaleźć szczęście

79c2eee39bWspominałam kiedyś, jak bardzo nie lubię określenia ,,literatura kobieca”. Jednak książkę Ilony Gołębiewskiej ,,Powrót do starego domu” mogę takim mianem nazwać – i to bez żadnego przytyku, czy krytyki. Ta książka jest taka od samego początku. Nawet, gdy spojrzymy na okładkę wiemy, że będzie to historia przeznaczona głównie dla kobiet. Książka ma być o miłości, wybaczeniu, a przede wszystkim o  wspomnieniach ukrytych w starym domu. Czy kolejna pozycja o odkrywaniu przyszłości to nie z  dużo dla mnie? Czy ,,Powrót do starego domu” nie będzie kolejną ckliwą książką?

Naszą główną bohaterkę – Alicję – poznajemy w prawdopodobnie najgorszym momencie jej życia.  Zostawił ją mąż dla młodszej kochanki z którą spodziewają się dziecka. Jest w trackie sprawy rozwodowej, która do łatwych nie należy, bo Paweł żąda, by orzeczenie o rozpadzie małżeństwa było z jej winy. A to przecież Alicja jest najmniej winna, jednak według niego, to że nie mogła dać mu dziecka i poroniła dwa razy stanowi o jej winie. Całe szczęście, ma najlepszą przyjaciółkę – Dorotę, która pomaga jej w stawaniu na nogi i ogarnianiu rzeczywistości. Równie pomocny jest mąż Doroty – Maciej, który jako prawnik prowadzi sprawę rozwodową. Alicja, by odstresować się, odpocząć i spojrzeć na sprawy z innej perspektywy, odciąć się od problemów, za namową Doroty, postanawia zamieszkać na jakiś czas w starym domu z lat jej dzieciństwa w Pniewie. Niezamieszkany dom wymaga renowacji, jednak właśnie w nim Ala znajduje ukojenie i odcina się od spraw związanych z Warszawą. Powoli zaczyna pochłaniać ją życie w małej społeczności – remontuje dom, nawiązuje kilka znajomości. Między innymi z Rafałem, który zabiega o względy singielki. W międzyczasie oczywiście wraca do niej chłodna rzeczywistość i sprawa rozwodowa, jednak Dorota, jak i Maciej pomagają swojej przyjaciółce.

Pewnego dnia w swoim ogrodzie Alicja zauważa małego chłopca, który bawi się w astronautę. Z dnia na dzień zaczynają się do siebie przekonywać, a Alicja poznaje jego straszną historię – mały Michałek jest sierotą, a wychowuje go starsza babcia Jasia. W końcu relacje pomiędzy Alicją, babcią Jasią i Michałkiem stają się coraz bardziej rodzinne. O względy Ali zaczyna ubiegać się dwóch panów. W międzyczasie dowiadujemy się historii jej rodziny, a także szukania odpowiedzi na pytanie, dlaczego rodzice z dnia na dzień postanowili opuścić Pniewy i zamieszkać w Warszawie.

,,Powrót do starego domu” to książka lekka i przyjemna. Przede wszystkim o poszukiwaniu siebie, odnajdywaniu szczęścia i spokoju ducha. Alicja jest bardzo zdziwiona tym, jak  starsi ludzie z tej małej społeczności ją zapamiętali a  w szoku jest, gdy ci ludzie ją rozpoznają, po tylu latach nie pokazywania się w Pniewach. Alicja nawiązuje szereg znajomości, których nie potrafiła budować będąc w małżeństwie z Pawłem i mieszkając w Warszawie. W wieku trzydziestu siedmiu lat uczy się, jak wygląda przyjaźń, miłość, tęsknota, a także poleganie na sobie.

W historii znajdziemy wiele wątków i wiele różnych postaci. Zaczynając od Alicji – dość naiwnej i dobrodusznej kobiety, jednak wierzącej, że dobro jest w każdym, włączając w to Dorotę i Macieja – małżeństwo z pozoru szczęśliwe, jednak przechodzące przez kryzys, rodziców Alicji, którzy pomimo, że nie żyją pozostają w jej pamięci,  tak samo jak dziadek. Specyficzną osobą jest Dziad, czyli miejscowy staruszek, który jest przez wszystkich unikany, a dorośli straszą nim swoje dzieci, ale Alicja jako jedyna stara się zrozumieć jego historię, co doprowadzi  ją do wielu odkryć. Rafał – zaborczy mężczyzna zakochany w Alicji po uszy, a także Adam, który jest zdystansowany. Najważniejszą jednak postacią jest mały Michałek, który razem z Alicją buduje rodzinę, pokazuje jej czym jest miłość i to, że warto mieć marzenia i je spełniać. Dzięki tym wszystkim ludziom Alicja zdaje sobie sprawę, że szczęście to ludzie i miłość.

Od początku wiedziałam czego się spodziewać po ,,Powrocie do starego domu” oraz jak dalej będą toczyć się losy bohaterów – takie historie są przewidywalne, ale może właśnie za to są lubiane przez czytelników?  Nie musimy zbyt dużo się wysilać, a miło spędzamy czas na relaksującej powieści, która zabiera nas do starego domu, wiejskiego klimatu, poszukiwania szczęścia i pokazuje nam, że jest ono na wyciągniecie ręki, ze nawet jeżeli jesteśmy w najgorszym momencie życia, to szczęście samo do nas przyjdzie, nie należy go szukać, ale tez nie można się przed nim bronić i zamykać drzwi. I taka właśnie jest książka Ilony Gołębiewskiej – refleksyjna, ciepła, z poczuciem humoru, a momentami wzruszająca.

 

Ocena: 8/10

88888

Recenzja książki “Ja i inni wariaci, czyli jak popadłam w obłęd” Zuzanny Korońskiej: Ciężka historia obłędu

z-koronska_ja-i-inni-wariaci_okladka_3d_smallO chorobach o podłożu psychologicznym wiem mało, ale staram się je rozumieć. Najlepszą ilustracją dla takich laików jak ja, jest wspaniały spot Katarzyny Napiórkowskej, który przedstawia codzienne życie z depresją. Dla mnie jest to niewyobrażalne i chyba nigdy nie będę w stanie uzmysłowić  sobie, co czuje taka osoba. Bo pojęcie tego dla samej osoby chorej i jej rodziny, najbliższych już jest trudne, a co dopiero dla nas, którzy nic nie wiemy. Dlatego też autobiografia Zuzanny Korońskiej ,,Ja i inni wariaci” to duże wyzwanie nie tylko pod względem literatury i przeczytania książki, ale przede wszystkim w zrozumieniu problemu.

Zuzanna to kobieta sukcesu, taka na którą patrzymy z podziwem i same chciałybyśmy tyle osiągnąć. Ma super pracę, w której się spełnia, realizuje, codziennie stawia czoła nowym zadaniom i kładzie nacisk na samorozwój. Poza tym ma czas na bycie artystką – pisze wiersze, śpiewa, gra w teatrze. Ponadto, mając bazę wiedzy, chodzi na spotkania/terapie, na których omawia swoje sny i ich wpływ na codzienne życie. Zuza ma także wspaniałego męża – Dariusza, z którym układa jej się najlepiej pod słońcem – ciągle się kochają, spędzają ze sobą czas, inspirują się, mają tematy do rozmów – idealne życie! Małżeństwo dużo podróżuje, możemy nawet uznać, że mają domy za granicą. Czytaj dalej “Recenzja książki “Ja i inni wariaci, czyli jak popadłam w obłęd” Zuzanny Korońskiej: Ciężka historia obłędu”