Recenzja filmu “Czasy ostateczne. Pozostawieni”: film o lądowaniu samolotu

7525192.3

Ostatnio zatęskniłam za złymi, nudnymi filmami, które nawet nie starają się przynależeć do kategorii „tak złe, że aż dobre”. A jaki aktor zaczął specjalizować się w podobnych produkcjach? Mój ukochany Nicolas Cage. Z każdym kolejnym rokiem udowadnia, że poprzednie obrazy, w których występował nawet nie zbliżały się do dna. Nie, wydaje się, że wszystko jeszcze przed nim, a najgorszy film wszechczasów nadal na niego czeka.

Historia przedstawiona w „Czasach ostatecznych. Pozostawionych” została luźno zainspirowana cyklem książek Tima LaHaye’a i Jerry’ego B. Jenkinsa o tym samym tytule. Rayford Steele (Nicolas Cage) jest pilotem samolotu. Jego córka Chloe (Cassi Thomson) spotyka się z nim w dniu jego urodzin zaledwie przelotem, na lotnisku. W ich rodzinie nie dzieje się najlepiej – Rayford nie może porozumieć się z żoną, która nagle zaczęła stawiać wiarę w Boga oraz chrześcijańskie życie ponad wszystko. Z tego też powodu nie dogaduje się z nią Chloe. Właśnie w tym dniu, dniu urodzin, na świecie zapanowuje chaos – nagle dzieci oraz niektórzy dorośli znikają (robią takie, dosłowne, „puf!”). To samo dzieje się na Ziemi, jak i w przestworzach, w których znajduje się pilot razem ze spanikowanymi pasażerami. Gdzie ci wszyscy ludzie się podziali? Czy to początek apokalipsy? Czytaj dalej “Recenzja filmu “Czasy ostateczne. Pozostawieni”: film o lądowaniu samolotu”

Recenzja filmu “Summer Camp”: biegnij, nauczycielko, biegnij

7735401-3Nie oglądam horrorów. Boję się i basta. Te z gatunku gore wywołują u mnie mdłości, a ghost movies przerażają, pozostawiając traumę na parę tygodni. Z uwielbieniem oglądam takie, które zaliczają się do klasy Z lub Ź, ponieważ uważam je za osobny typ sztuki. Do tej kategorii szczególnie należą te, opowiadające o dziwnych, zbuntowanych zwierzętach atakujących ludzi, czy klasyczne slashery (albo ich połączenie). Gdy przeczytałam opis „Summer Camp” stwierdziłam, że nawet nie podejmę się obejrzenia tej produkcji bez czyjegoś nadzoru. Slasher przywodzący u mnie na myśl połączenie „Koszmaru minionego lata” z jakąś brutalną produkcją o zombie wydawał się czymś, co będzie spędzać mi sen z powiek przez kilka dni. Ściągnęłam więc przyjaciela „od oglądania filmów”, żeby w razie potrzeby zasłaniał mi oczy. Cóż, dobrze, że to zrobiłam. Bez niego z pewnością nie dotrwałabym do końca seansu, lecz z zupełnie innych powodów niż przypuszczałam.

Troje wychowawców przylatuje z USA do Hiszpanii, aby opiekować się dzieciakami w trakcie obozu językowego. Na miejscu czeka ich czwarty nauczyciel. Młodzi ludzie zyskują jeden dodatkowy dzień na przygotowania (czyli przede wszystkim integrację), zanim dzieci dotrą do ośrodka. Niestety, zamiast tego, los przygotował dla nich walkę o przetrwanie. Wśród nich i okolicznych mieszkańców rozprzestrzenia się wirus, który zamienia ludzi w krwiożercze monstra. Nikt z nich nie rozumie, dlaczego nagle przemieniają się w kombinację zombie i zwierzęcia ze wścieklizną. Tylko ci, którzy wykażą się dostatecznym sprytem przetrwają walkę i, być może, przeżyją do przyjazdu podopiecznych. Czytaj dalej “Recenzja filmu “Summer Camp”: biegnij, nauczycielko, biegnij”