Recenzja książki Zadbam o to, żeby cię nie stracić Diego Galdino: i znów do zakochania jeden krok

Choć bardzo rzadko sięgam po historie miłosne oraz tego typu literaturę, „Zadbam o to, żeby cię nie stracić” okazało się miłą odskocznią od ciężkich tematów czy też moich ulubionych gatunków. Włoski pisarz wkracza na utarte ścieżki rozwiązań fabularnych, przez co cała powieść kipi od schematów. Mimo to, lekka lektura stworzona przez Diego Galdino broni się pewnym rodzajem szczerości oraz plastycznością opisów, czyniąc z niej typową pozycję wakacyjną dla kobiet. Czytaj dalej “Recenzja książki Zadbam o to, żeby cię nie stracić Diego Galdino: i znów do zakochania jeden krok”

Recenzja książki “Szum” Magdaleny Tulli: spowiedź uniwersalna

Są książki, które wyzwalają w nas autentyczny ból i dojmujący smutek. Do tej kategorii należy właśnie „Szum” Magdaleny Tulli. Choć może nie powinnam pisać, że najnowsza powieść polskiej pisarki należy do jakiejkolwiek kategorii. To pozycja nie wpisująca się w żadne ramy, będąca skrajnie emocjonalną, przejmującą spowiedzią. A jednocześnie pozostawiająca wydźwięk bardzo uniwersalny, mogący trafić do wielu czytelników na bardzo różnych płaszczyznach.

Czytaj dalej “Recenzja książki “Szum” Magdaleny Tulli: spowiedź uniwersalna”

Recenzja książki Anne B.Ragde ,,Na pastwiska zielone”: Podróż przez norweskie serca.

To już trzecia część Sagi rodziny Neshov i przyznaję czekałam na nią z niecierpliwością, ponieważ bardzo polubiłam historię tej rodziny i z zaciekawieniem chciałam wiedzieć, co dalej wymyśli Anne B. Ragde  i jak poprowadzi wątki, które tak świetnie zostały rozwinięte i niedokończone w ,,Rakach pustelnikach”. Czytaj dalej “Recenzja książki Anne B.Ragde ,,Na pastwiska zielone”: Podróż przez norweskie serca.”

Recenzja książki “List od…” Katarzyny Ryrych: east or west, Mike is the best, yo!

Święta to nie tylko czas prezentów, sprzątania, gotowania i ogólnej radości. To także czas na pomoc innym oraz duża dozę empatii. W okresie bożonarodzeniowym spotkać się można z całym szeregiem akcji charytatywnych. W tym roku jedną z nich współorganizuje Empik Polska. Książka “List od…” Katarzyny Ryrych została stworzona na specjalnie zamówienie Empiku z myślą niesienia pomocy najmłodszym. Cały zysk z jej sprzedaży sieć przekaże na rzecz Fundacji Zaczytani.org, tworzącej biblioteki na dziecięcych oddziałach szpitalnych.

Linus (nazwany tak na cześć systemu operacyjnego) to dwunastolatek, który tuż przed Świętami Bożego Narodzenia trafia do szpitala z powodu złamanej nogi przez… przedwczesne, nieodpowiednie wykorzystanie prezentu gwiazdkowego. W trakcie pobytu w tym niezbyt miłym przybytku chłopak spotyka na swojej drodze współczesnego Świętego Mikołaja – Majka. Odbiega on znacząco od stereotypowego wyobrażenia rozdawacza prezentów. Czerwony kubraczek zamienił na skórzaną kurtkę, obszerne, za duże spodnie na dżinsy, a do grona swoich pomocników dołącza także dzieci. Czytaj dalej “Recenzja książki “List od…” Katarzyny Ryrych: east or west, Mike is the best, yo!”

Recenzja książki Ilony Gołębiewskiej: ,,Tajemnice starego domu”: Powrót do przeszłości

Swoją przygodę z literaturą Gołębiewskiej zaczęłam od ,,Powrotu do starego domu”, a później udało mi się nawet przeprowadzić wywiad z autorką! Wspominam to bardzo miło, dlatego też czekałam na najnowszą książkę i kontynuację historii z Pniewa, jaką jest ,,Tajemnice starego domu”. Każdy, kto czytał pierwszą część, może z łatwością się domyślić, o czym będzie historia, jakie wątki będą poruszana, a także jakie motywy z poprzedniej części przeniosą się do nowej pozycji i będą kontynuowane.

Alicja – kobieta, które swoje szczęście odnalazła w Pniewie (rozwódka, wielokrotnie zdradzana przez byłego męża) odnalazła miłość swojego życia – Adama. Oprócz tego, zyskała miłość osieroconego chłopca – Michałka, który nazywa i traktuje ją jak mamę. Po tragicznych wydarzeniach, które miały miejsce w Warszawie bohaterka odnajduje spokój, ciszę, a co przede wszystkim szczęście. Jednak w drodze do stworzenia pełnej rodziny brakuje jej oficjalnej adopcji. Całe szczęście, że ma oparcie w Michałku, Adamie, Rozalce, babci Jasi, Dorocie – najlepszej przyjaciółce. Dąży do uzyskania praw rodzicielskich nad Michałkiem, by nikt nie mógł jej go nagle odebrać.  Pomimo całego szczęścia, które udało jej się osiągnąć, nadal ciągną się za nią nierozwiązane sprawy sprzed lat – sprawa dziadka, który był w obozie koncentracyjnym – Alicja odnajduje skrzynię z listami pomiędzy jej dziadkiem, a Elizabeth. W tym samym momencie dzwoni do niej wnuk kobiety i prosi o spotkanie. Drugą niewyjaśnioną sprawą jest rzekoma zdrada ojca Alicji i możliwość, że gdzieś na świecie może znaleźć swoją siostrę, o której tak bardzo marzyła. Oprócz tych dwóch śledztw, walki o adopcję, Alicja przeżywa sukcesy, ale też i problemy Doroty, która zawsze potrafi wplątać się w intrygę. Poza tym ważnym członkiem rodziny staje się Henryk Sokolski, który był przyjacielem dziadka i poprzednio uznawany przez społeczność Pniewa za dziwaka – a teraz stał się bohaterem, jednak takim, który nie chce zamieszkać w domu i nadal lubi swój schron w lesie. Czytaj dalej “Recenzja książki Ilony Gołębiewskiej: ,,Tajemnice starego domu”: Powrót do przeszłości”

Recenzja książki Ireny Stanisławskiej ,,Najsztub i Sumińska. O Polsce, strachu i kobietach”: dwa bieguny przy jednym stole

Wywiady rzeki są jednym z moich ulubionych rodzajów rozmów, ponieważ nie są krótkie, można w nich pozwolić naszemu rozmówcy się ,,rozkręcić” i wypytać go o większość rzeczy, które interesują, aby krok po kroku dowiedzieć się i odkrywać nowe karty. To właśnie podczas takich wywiadów na świat wychodzą nowe informacje. Osoba przeprowadzająca taki wywiad musi być profesjonalistą w 100% – dba o dobrą i komfortową atmosferę, tak by rozmowa był jak najmniej sztuczna, przygotowuje dużo tematów i pytań (gdyby rozmówca, nie był skory do dzielenia się), poza tym musi być cierpliwa i budzić zaufanie tak, by pozwolić rozmowie płynąć. W przypadku książki, którą miałam przyjemność czytać, mamy dwóch rozmówców  – Piotra Najsztuba i Dorotę Sumińską i jednego prowadzącego – Irenę Stanisławską. Postacie zostały tak dobrane, by nie zgadzały się ze sobą w każdej kwestii, by mogły dyskutować. Zestawienie dwóch różnych osób – Pani Dorota to kobieta-altruista we wszystkim szukająca dobra, z zawodu weterynarz i miłośniczka zwierząt, a Pan Piotr to natomiast twardy mężczyzna, nie przywiązujący dużej wagi do relacji międzyludzkich, dziennikarz, który nie boi się niczego. Czytaj dalej “Recenzja książki Ireny Stanisławskiej ,,Najsztub i Sumińska. O Polsce, strachu i kobietach”: dwa bieguny przy jednym stole”

Recenzja książki ,,Raki pustelniki” Anne B. Radge: Tajemnic część dalsza

Po przeczytaniu ,,Sagi rodu Neshov” stwierdziłam, że zakończenie było idealne – pozostawiło nam dużo do zastanowienia, przemyślenia i dopowiedzenia sobie. Dlatego też zdziwiłam się, gdy zobaczyłam, że Anne B. Radge napisała kontynuację – ,,Raki Pustelniki”. Byłam bardzo ciekawa, jak to wyszło, bo jak wiem z doświadczenia, czasami kolejne części nie są trafione. Jak będzie wyglądało życie po wyjawieniu tajemnicy, którą kryła rodzina? Jestem tego bardzo ciekawa, dlatego zacierałam ręce z niecierpliwości. Czytaj dalej “Recenzja książki ,,Raki pustelniki” Anne B. Radge: Tajemnic część dalsza”

Recenzja książki ,,Odyseja nowojorska” Kristophera Jansma: Odyseja, tym razem mało kosmiczna

Mogę zgadywać, ale myślę, że większość z nas na każdym etapie życia mówiła sobie: ,,nasza przyjaźń przetrwa wszystko”, i pomimo rozczarowania dalej brnęliśmy w tym przekonaniu, nawet doświadczając, że nie zawsze tak jest. Kto z nas dwudziesto-kilko latków nadal trzyma się ze swoją najlepszą paczką z podstawówki, gimnazjum, liceum, czy studiów? Jestem pewna, że nie znajdziemy wiele takich przypadków, a to dlatego, że ludzi zmieniają się, wybierają różne drogi, rozjeżdżają się, jedni zakładają rodziny, inny rzucają się w wir pracy, a jeszcze inni zostają wiecznymi imprezowiczami. Do tych wyjątków, których przyjaźń przetrwała czas należą Sarah Sherman, jej chłopak George Murphy, Jacob Blaumann William Cho i Irene Richmond. Czas ich nie rozdzielił, ale czy uda się to zupełnie innemu, nie przewidzianemu przez żadne z nich wydarzenie, czy po ukończonych studiach i wkroczeniu w dorosłe życie nadal będą tą samą zgraną paczką? Czytaj dalej “Recenzja książki ,,Odyseja nowojorska” Kristophera Jansma: Odyseja, tym razem mało kosmiczna”

Recenzja książki “Księga morza, czyli jak złowić rekina giganta z małego pontonu na wielkim Oceanie o każdej porze roku” Mortena A. Stroksnesa: na dnie oceanu

Stroksnes_Ksiega-morza_mKsiążki podróżnicze zawsze mnie fascynowały – zaczynałam od Cejrowskiego, Pawlikowskiej czy Fiedlera. Od dawna, niestety, w ręce nie wpadła mi żadna książka właśnie z tego gatunku. Aż usłyszałam o ,,Księdze Morza” Mortena A. Stroksnesa. Sam tytuł jest bardzo zachęcający: ,,Księga Morza, czyli jak złowić rekina giganta z małego pontonu na wielkim Oceanie o każdej porze roku”. Piękne wydanie i oprawa graficzna okładki również zachęcają do nabycia tej pozycji do swojej własnej biblioteczki. Czy jednak warto? Czy książka odbuduje moje zamiłowania do literatury przyrodniczej?

Po pierwsze, co może zdziwić, ,,Księga morza” to nie czysto gatunkowa pozycja podróżnicza. Prezentuje się także jako książka naukowa, która nauczy nas wiele na temat morskiego życia. Dowiemy się jak na początku świata kształtowały się lądy czy oceany, jak rozwijało się życie na ziemi i w wodzie. Książka nas naucza, lecz, całe szczęście, nie w nudny, szkolny sposób. Autor we wręcz porywający sposób opowiada interesujące informacje o szeroko pojętym morzu, o których prawdopodobnie byśmy nigdy się nie dowiedzieli siedząc w szkolnej ławce. Czytaj dalej “Recenzja książki “Księga morza, czyli jak złowić rekina giganta z małego pontonu na wielkim Oceanie o każdej porze roku” Mortena A. Stroksnesa: na dnie oceanu”

Recenzja książki ,,Powrót do starego domu” Ilony Gołębiewskiej: odnaleźć szczęście

79c2eee39bWspominałam kiedyś, jak bardzo nie lubię określenia ,,literatura kobieca”. Jednak książkę Ilony Gołębiewskiej ,,Powrót do starego domu” mogę takim mianem nazwać – i to bez żadnego przytyku, czy krytyki. Ta książka jest taka od samego początku. Nawet, gdy spojrzymy na okładkę wiemy, że będzie to historia przeznaczona głównie dla kobiet. Książka ma być o miłości, wybaczeniu, a przede wszystkim o  wspomnieniach ukrytych w starym domu. Czy kolejna pozycja o odkrywaniu przyszłości to nie z  dużo dla mnie? Czy ,,Powrót do starego domu” nie będzie kolejną ckliwą książką?

Naszą główną bohaterkę – Alicję – poznajemy w prawdopodobnie najgorszym momencie jej życia.  Zostawił ją mąż dla młodszej kochanki z którą spodziewają się dziecka. Jest w trackie sprawy rozwodowej, która do łatwych nie należy, bo Paweł żąda, by orzeczenie o rozpadzie małżeństwa było z jej winy. A to przecież Alicja jest najmniej winna, jednak według niego, to że nie mogła dać mu dziecka i poroniła dwa razy stanowi o jej winie. Całe szczęście, ma najlepszą przyjaciółkę – Dorotę, która pomaga jej w stawaniu na nogi i ogarnianiu rzeczywistości. Równie pomocny jest mąż Doroty – Maciej, który jako prawnik prowadzi sprawę rozwodową. Alicja, by odstresować się, odpocząć i spojrzeć na sprawy z innej perspektywy, odciąć się od problemów, za namową Doroty, postanawia zamieszkać na jakiś czas w starym domu z lat jej dzieciństwa w Pniewie. Niezamieszkany dom wymaga renowacji, jednak właśnie w nim Ala znajduje ukojenie i odcina się od spraw związanych z Warszawą. Powoli zaczyna pochłaniać ją życie w małej społeczności – remontuje dom, nawiązuje kilka znajomości. Między innymi z Rafałem, który zabiega o względy singielki. W międzyczasie oczywiście wraca do niej chłodna rzeczywistość i sprawa rozwodowa, jednak Dorota, jak i Maciej pomagają swojej przyjaciółce.

Pewnego dnia w swoim ogrodzie Alicja zauważa małego chłopca, który bawi się w astronautę. Z dnia na dzień zaczynają się do siebie przekonywać, a Alicja poznaje jego straszną historię – mały Michałek jest sierotą, a wychowuje go starsza babcia Jasia. W końcu relacje pomiędzy Alicją, babcią Jasią i Michałkiem stają się coraz bardziej rodzinne. O względy Ali zaczyna ubiegać się dwóch panów. W międzyczasie dowiadujemy się historii jej rodziny, a także szukania odpowiedzi na pytanie, dlaczego rodzice z dnia na dzień postanowili opuścić Pniewy i zamieszkać w Warszawie.

,,Powrót do starego domu” to książka lekka i przyjemna. Przede wszystkim o poszukiwaniu siebie, odnajdywaniu szczęścia i spokoju ducha. Alicja jest bardzo zdziwiona tym, jak  starsi ludzie z tej małej społeczności ją zapamiętali a  w szoku jest, gdy ci ludzie ją rozpoznają, po tylu latach nie pokazywania się w Pniewach. Alicja nawiązuje szereg znajomości, których nie potrafiła budować będąc w małżeństwie z Pawłem i mieszkając w Warszawie. W wieku trzydziestu siedmiu lat uczy się, jak wygląda przyjaźń, miłość, tęsknota, a także poleganie na sobie.

W historii znajdziemy wiele wątków i wiele różnych postaci. Zaczynając od Alicji – dość naiwnej i dobrodusznej kobiety, jednak wierzącej, że dobro jest w każdym, włączając w to Dorotę i Macieja – małżeństwo z pozoru szczęśliwe, jednak przechodzące przez kryzys, rodziców Alicji, którzy pomimo, że nie żyją pozostają w jej pamięci,  tak samo jak dziadek. Specyficzną osobą jest Dziad, czyli miejscowy staruszek, który jest przez wszystkich unikany, a dorośli straszą nim swoje dzieci, ale Alicja jako jedyna stara się zrozumieć jego historię, co doprowadzi  ją do wielu odkryć. Rafał – zaborczy mężczyzna zakochany w Alicji po uszy, a także Adam, który jest zdystansowany. Najważniejszą jednak postacią jest mały Michałek, który razem z Alicją buduje rodzinę, pokazuje jej czym jest miłość i to, że warto mieć marzenia i je spełniać. Dzięki tym wszystkim ludziom Alicja zdaje sobie sprawę, że szczęście to ludzie i miłość.

Od początku wiedziałam czego się spodziewać po ,,Powrocie do starego domu” oraz jak dalej będą toczyć się losy bohaterów – takie historie są przewidywalne, ale może właśnie za to są lubiane przez czytelników?  Nie musimy zbyt dużo się wysilać, a miło spędzamy czas na relaksującej powieści, która zabiera nas do starego domu, wiejskiego klimatu, poszukiwania szczęścia i pokazuje nam, że jest ono na wyciągniecie ręki, ze nawet jeżeli jesteśmy w najgorszym momencie życia, to szczęście samo do nas przyjdzie, nie należy go szukać, ale tez nie można się przed nim bronić i zamykać drzwi. I taka właśnie jest książka Ilony Gołębiewskiej – refleksyjna, ciepła, z poczuciem humoru, a momentami wzruszająca.

 

Ocena: 8/10

88888