Recenzja książki ,,Za zamkniętymi drzwiami” B. A. Paris: Spodziewaj się najgorszego

 

W podróż zazwyczaj staram się zabierać nie książki w wydaniu papierowym, tylko mojego ukochanego kindla, na którym również mam masę pozycji do przeczytania. Wśród różnych z nich znalazłam ,,Za zamkniętymi drzwiami” B. A. Paris. Stwierdziłam, że będzie to dobra, szybka lektura, która tylko ma na celu umilić mi lot samolotem. Jednak w trakcie czytania nie chciałam lądować bez skończenia! Czytaj dalej “Recenzja książki ,,Za zamkniętymi drzwiami” B. A. Paris: Spodziewaj się najgorszego”

Recenzja książki ,,Ziemia kłamstw” Anne B. Ragde: Śmierć łączy?

Daleko mi do norweskiej literatury. Raczej nie przez ignorancję, ale brak pojęcia o tym, co warto przeczytać. Chyba muszę się bardziej zagłębić w tę literaturę narodową. Moje wyobrażenie to nic innego, jak surowa historia, pełna realizmu, bez zbędnych ogródek, bez pięknych opisów miłości czy przyjaźni. Wydaje mi się również, że to literatura powściągliwa, bez ozdabiania i wyolbrzymiania rzeczywistości – pokazuje nam ją taką, jaka jest i lustruje najgłębsze zakamarki ludzkiej psychiki. Czy moje wyobrażenie sprawdzi się wraz z ,,Ziemią kłamstw” Anne B. Ragde? Czytaj dalej “Recenzja książki ,,Ziemia kłamstw” Anne B. Ragde: Śmierć łączy?”

Recenzja książki “Uwięzione” Natashy Preston: cienka linia bezpieczeństwa

Należę do tych paskudnych, upartych dziewczyn, które uwielbiają same siedzieć w parku w ciągu nocy, chodzić na spacery w godzinach przeznaczonych raczej do snu, a w szczególności uwielbiam sama wracać do domu. Niejednokrotnie kłócę się o to z moimi przyjaciółmi, którzy mówią „nigdy nie wiesz, co się może stać”, na co odpowiadam „przecież w tym mieście się nic nie dzieje!”. No właśnie – to, że gazety nie trąbią o przestępstwach, ani nie są one wykrywane przez policję, nie oznacza, że złe rzeczy się nie zdarzają. Zwłaszcza młodym kobietom, które wracają wieczorem, nocą czy nad ranem same do domu. Dzięki Natashy Preston i „Uwięzionych” od dzisiaj będę grzecznie podróżować do domu taksówkami, bo nigdy nie chciałabym przeżyć tego, co Summer.

Summer jest prawdopodobnie dość szczęśliwą nastolatką. Ma kochającego chłopaka, rodziców, brata, przyjaciół. W jednej chwili traci wszystko. Zostaje porwana przez psychopatę, który od momentu, gdy ją zobaczył mówi do niej „Lily”. Summer, zamknięta w piwnicy Clovera, poznaje jego pozostałe „kwiatuszki” – Poppy, Rose i Violet. Mężczyzna pragnie stworzyć swoją idealną rodzinę, na którą składać się będą cztery młode dziewczyny oraz on sam. Lily zaczyna walkę o przetrwanie, codziennie poznając nowe zasady życia w piwnicy…

Natasha Preston nie pieści się z czytelnikiem. Od razu wrzuca go w wir akcji i dochodzi do momentu, w którym Summer zostaje porwana. Nie dowiadujemy się o głównej bohaterce zbyt wiele, oprócz tego, że prowadzi w miarę normalne życie. Jednak czy to błąd? Ależ nie. Nawet, gdy śledzimy poszukiwania jakiejś zaginionej osoby w telewizji, czy interesujemy się przebiegiem danego śledztwa, nie zastanawiamy się, kim jest dana osoba. Znamy jej imię, nazwisko, wiemy, że prawdopodobnie posiada kochającą rodzinę, chcemy dowiedzieć się, co ją spotkało, jednak nie interesuje nas, co robiła po lekcjach czy była pracowita, leniwa, ambitna, skromna czy butna. Chcemy znać jej losy. W ten właśnie sposób swoich bohaterów prowadzi Natasha Preston, nie wciągając czytelnika w ich psychologię. Dla mnie w żaden sposób nie umniejsza to wartości książki, a być może – staje się wręcz miłą odmianą.

Pomimo tego, że autorka nie rozbudowuje postaci psychologicznie, „Uwięzionych” trudno nie pochłonąć w całości. Rozłożenie akcentów jest idealne – w ani jednej scenie nie spada poziom napięcia, a gdy rośnie – bieleją nam kłykcie od zbyt mocnego trzymania książki w ręku. Porywająca w swej brutalności oraz przekonująca na wielu poziomach historia opowiadana jest z trzech perspektyw – Colina/Clovera (porywacza), Summer (porwanej dziewczyny) i Lewisa (chłopaka porwanej). Dodatkowo, nie zabrakło miejsca na retrospektywy z życia dwóch pierwszych bohaterów. Pomimo, że nie tłumaczą one do końca (oprócz zaznaczenia niezdrowej relacji z matką), czemu Colin stał się psychopatą Cloverem, to zostawiają wiele w sferze domysłów. Fragmenty dotyczące przeszłości porywacza wydają się zdecydowanie ciekawsze od, niekiedy przesłodzonych, wspomnień Summer, które mają być wyznacznikiem tego, co nastolatkę trzyma przy życiu.

Być może „Uwięzione” nie zawierają bardzo krwawych opisów zbrodni, jednak mrok, który wyziera się z powieści jest wyczuwalny od pierwszej strony. Brutalność Clovera pojawia się w niemalże każdej scenie, w której on występuje, a obserwowanie jego posuwającej się psychozy wprawia czytelnika w coraz większe przerażenie. Pozytywnie zaskoczyło mnie niejednoznaczne zakończenie, któremu daleko do oklepanych schematów – czy to literatury kobiecej, czy thrillera.

„Uwięzione” to także powieść-przestroga, która, być może, pomoże niektórym czytelniczkom w zaprzestaniu uskuteczniania samotnych, nocnych wędrówek. Nawet po 20-tysięcznym mieście. Mnie na pewno sprowokowała do tego, aby trzy razy zastanowić się, zanim kolejny raz wyjdę po północy samotnie na spacer (konsekwencja bezsenności). Pomimo, że prawdopodobnie nie utożsamicie się z bohaterkami, poczujecie grozę sytuacji, w jakiej się znajdują oraz strach, który zawładnął ich życiem. Zrozumiecie, że pewne doświadczenia zmienią człowieka na zawsze i odbiorą mu jego poczucie bezpieczeństwa, którego prawdopodobnie nigdy nie odzyska. A tutaj nie trzeba zagłębiać się w psychologię – człowiek pozbawiony wolnej woli przestaje być człowiekiem. To dla mnie najważniejszy przekaz Preston, który pozostanie ze mną na lata.

Ocena: 9/10

Za egzemplarz recenzencki książki dziękuję:

Recenzja książki “Czerwone światło hańby” Grahama Mastertona: Anioł Śmierci wkracza do Cork

d_2744Jak już pewnie wiadomo wszystkim, którzy niekiedy wchodzą na naszego bloga, Grahama Mastertona kocham odkąd zaczęłam czytać kryminały, thrillery i horrory. W związku z tym zawzięłam się i postanowiłam  przeczytać wszystkie książki z cyklu o Katie Maguire. Po ,,Upadłych Aniołach”, które wywarły na mnie bardzo dobre wrażenie, zastanawiałam się, czy kolejna powieść z serii zdoła przebić swoją poprzedniczkę. Bądź – czy chociaż dotrzyma poziomu napięcia i grozy, jaki towarzyszył mi podczas lektury ,,Upadłych aniołów”? Czytaj dalej “Recenzja książki “Czerwone światło hańby” Grahama Mastertona: Anioł Śmierci wkracza do Cork”

Recenzja książki “Upadłe anioły” Grahama Mastertona: potwory są wśród nas

d_3686Będąc na spotkaniu z Grahamem Mastertonem w Empiku dowiedziałam się, że pisze thrillery, a na dodatek w jednym z nich poruszył ciężki temat jakim jest pedofilia wśród księży. Od razu mnie to zaintrygowało i postanowiłam, że zapoznam się i z tą pozycją, jako że jest to interesujący i kontrowersyjny temat, o którym ostatnio zaczęło się coraz więcej mówić. Po drugie byłam bardzo ciekawa, jak tak nie ukrywajmy, ciężką sprawę ugryzie Mistrz i jak daleko popłynie jego pisarska wyobraźnia.

Z Katie Maguire spotykamy się ponownie po półtora roku od ostatnich wydarzeń, gdy rozwiązała zagadkę rytualnych morderstw. Dowiadujemy się, że pogodziła się ze śmiercią swojego męża Paula, którego myślę, że nawet gdyby przeżył i tak by opuściła ze względu na trudny charakter małżeństwa. Katie mieszka z siostrą i w końcu znalazła prawdziwą  miłość i oparcie w Johnie – farmerze w Cork, którego mieliśmy okazję poznać w ,,Białych Kościach”. Jednak uczucie to będzie wystawiane na próbę. Czytaj dalej “Recenzja książki “Upadłe anioły” Grahama Mastertona: potwory są wśród nas”

Recenzja książki “Białe kości” Grahama Mastertona: mistrza grozy zabawy z thrillerem

d_3661Po pierwsze muszę przyznać, że kocham Grahama Mastertona i tą miłością pałam do niego od chyba 14 roku życia. Czytając książki w tamtych czasach nie mogłam wyjść z podziwu jak słowami zapisanymi na kartach książki można wywołać w człowieku taki strach. Przyznam się, że nie raz nie mogłam wyjść spod kołdry, bo tak się bałam.  Wstyd mi, ale dopiero na spotkaniu z Matertonem w warszawskim Empiku dowiedziałam  się, że wydał on serię książek kryminalnych. By zmyć z siebie tą hańbę sięgnęłam po Katie Maguire” (,,Białe Kośći”), czyli  pierwszą część cyklu thrillerów, gdzie główną bohaterką jest twarda pani nadinspektor Katie Magiure.  Masterton to pisarz książek, które mrożą krew w żyłach, a głównymi bohaterami są duchy, czy potwory z zaświatów. Tym razem Mistrz postanowił wkroczyć na drogę thrillerów i wyszło mu to bardzo dobrze. Oczywiście nie byłby sobą, gdyby nie wplątał w zwykły kryminał wątków związanych z mistycyzmem i światem pozagrobowym. Czytaj dalej “Recenzja książki “Białe kości” Grahama Mastertona: mistrza grozy zabawy z thrillerem”

Recenzja książki “Zasada równowagi”: prawnicza moralność

zasada-rownowagi-b-iext43468857Rodzice odkąd skończyłam naście lat pozwalali mi oglądać niezliczone ilości kryminałów czy thrillerów. Królowały przede wszystkim seriale na Hallmarku, a z biegiem czasu zaczęłam jeszcze czytać powieści Agathy Christie. Początkowo brałam do ręki klasykę gatunku, później zaczynałam zapoznawać się z książkami Grishama czy Cobena. Właściwie gdyby nie Grisham (…i nie pamiętam, która jego powieść) prawdopodobnie nigdy nie przekonałabym się do tekstów kultury dotyczących tematyki stricte prawniczej. Bo cóż fascynującego może być w dochodzeniu do prawdy? Żmudnym śledztwie? Procesach na sali sądowej? Wszystko!

Guido Guerri to włoski mecenas, tuż przed pięćdziesiątką, który niemalże całe swoje życie oddaje pracy. Mieszka sam, nie ma bliższej rodziny, codziennie do późnych godzin wieczornych zostaje w kancelarii. Pewnego wiosennego dnia otrzymuje nietypowe zlecenie. Darzący go zaufaniem i wierzący w jego umiejętności dawny przyjaciel ze studiów, zwraca się z ogromną prośbą. Ten sędzia u szczytu kariery zostaje posądzony o najgorszą rzecz, o jaką można oskarżyć sędziego – o korupcję. Guido podejmuje się jego obrony, mimo, że targają nim wewnętrzne sprzeczności. Prowadzi własną walkę z prawnymi procedurami, własnym sumieniem a wiarą w wieloletniego przyjaciela. Czy sędzia naprawdę popełnił przestępstwo? Jak być w tej sprawie jak najbardziej obiektywnym? Czy wydarzenia w życiu prywatnym pomogą mu czy przeszkodzą w pracy? Jak Guerrieri ma się odnaleźć w tej sytuacji? Czytaj dalej “Recenzja książki “Zasada równowagi”: prawnicza moralność”

Recenzja książki “Czerwień obłędu” Dawida Waszaka: brak obłędu, brak ładu, brak składu

awtt670_e73m2Zachęcona opisem książki postanowiłam sięgnąć po ,,Czerwień Obłędu”.  Znalazłam informację, że jest to książka o Jarocinie, akcja jest osadzona właśnie w tym miejscu, a jako, że moja praca licencjacka, którą pisałam jakiś czas temu również dotyczyła Jarocina (tylko odnośnie festiwalu w latach osiemdziesiątych) to pomyślałam sobie ,,zapowiada się dobrze!”. W dodatku lektura dedykowana jest dla miłośników kryminałów, sensacji i grozy – pomyślałam ,,wchodzę w to!”. Przecież wszystko tu jest dla mnie i dreszczyk emocji, i kryminał, i akcja osadzona w Jarocinie, czego by chcieć więcej. Jak w takim razie sprawdziła się ,,Czerwień obłędu” Dawida Waszaka?

Poznajemy Doriana – zwykłego faceta, który ma normalne życie, piękną żonę, mądrego synka, dobrą pracę, która pozwala mu na utrzymanie rodziny na przyzwoitym poziomie. Idealnie przeciętne życie. Może tylko ta praca jest powtarzalna i nudna. Ale to tylko rysa na perfekcyjnym obrazku. Cała historia zaczyna się od jego pierwszego déjà vu, które zostaje przez niego odebrane tak, jak przez każdego człowieka – jako coś surrealistycznego. Takie rzeczy się zdarzają, wprawiając nas w konsternację, ale po kilkunastu minutach to dziwne uczucie zanika. Jednak w przypadku Doriana to się nie sprawdziło – zaczął mieć kolejne ,,samospełniające się wizje”. Drugi taki wytwór wyobraźni miał miejsce w pracy, gdy widział kłótnię podczas spotkania pracowniczego, a za chwilę ta sama historia wydarzyła się naprawdę. Mężczyzna coraz częściej i coraz intensywniej doświadcza takich projekcji. Ta, która namieszała w jego życiu przydarzyła się, gdy wracał samochodem i zauważył mężczyznę znęcającego się nad kobietą na środku ulicy. Jako, że Dorian nie miał pomysłu w jaki sposób zaatakować silniejszego od siebie i uratować kobietę,  postanowił, że po prostu go przejedzie. I w ten właśnie sposób trafił do szpitala, przez dwa tygodnie leżąc w śpiączce. Tam odwiedza go żona i Kornelia, koleżanka z pracy, która pomaga Amelii. Dorian dowiaduje się, że wypadek miał miejsce w drodze do pracy, że żadnego morderstwa nie było. Wtedy wpada w panikę – co się z nim dzieje?  Postanawia sprawdzić samochód i znaleźć wgniecenie po przejechaniu mordercy, jako dowód, że nie była to kolejna wizja. Mężczyzna popada w coraz większą paranoję i boi się, że zabitą kobietą z jego wizji jest żona. Ich relacje się psują, ponieważ Amelia nie może znieść natarczywości męża i jego dziwnych zachowań. Wraz z  biegiem wydarzeń dowiadujemy się, że mężczyzna jest uzależniony od proszków przeciwbólowych, których potrafi brać w ilościach hurtowych. Dorian nie potrafi się odnaleźć w sytuacji, a jego wizje prowadzą do klęski. Czytaj dalej “Recenzja książki “Czerwień obłędu” Dawida Waszaka: brak obłędu, brak ładu, brak składu”