Recenzja książki “Mała baletnica” (Wiktor Mrok): karmienie wynaturzeń

Rodzajów wynaturzeń istnieją setki, jeśli nie tysiące. Jednak każda reprezentująca je jednostka to odmienne studium przypadku – pod względem historii, przyczyn i psychologii. Istnieją takie, które są akceptowalne oraz niemalże szeroko omawiane, lecz to chyba zdecydowana mniejszość. Jednym z tych całkowicie niezrozumiałych dla normalnie funkcjonujących ludzi, budzące odrazę, pogardę, złość, przerażenie to pedofilia. Wynaturzenie, które jest nie do pojęcia przez zdrowo funkcjonujący ludzki umysł. Wiktor Mrok podjął więc szalenie trudny, a jednocześnie – szalenie ważny temat. Bazując na faktach przedstawia w swojej powieści międzynarodowy proceder handlu dziecięcą pornografią i szczegółowo opisuje przebieg śledztwa, który doprowadził do jego ujawnienia. Czytaj dalej “Recenzja książki “Mała baletnica” (Wiktor Mrok): karmienie wynaturzeń”

Recenzja książki “Pan Przypadek i korpoludki” Jacka Getnera: słodko-gorzka opowieść o społeczeństwie polskim

“Korpoludki”, “Mordor”, “lemingi”, “korposzczury” czy też “orkowie” to już wręcz zwyczajowe określenia ludzi pracujących w korporacjach. Przestały one być obelżywe, a ich adresaci sami się z nich śmieją oraz je przyjmują z pełną akceptacją. Wiadomo, praca w “korpo” jak każda inna ma swoje plusy i minusy. Rządzi się swoimi prawami, potrafi być stresująca, a przez społeczeństwo jest postrzegana w dość negatywny sposób. Trzecia część przygód Jacka Przypadka to nie tylko kryminalne zagadki, lecz także przedstawienie korporacyjnego środowiska w klimacie gorzkiej humoreski połączonej z satyrą. Czytaj dalej “Recenzja książki “Pan Przypadek i korpoludki” Jacka Getnera: słodko-gorzka opowieść o społeczeństwie polskim”

Recenzja książki Harlana Cobena ,,W domu”: Mieszanka wybuchowa

 

Jak ja tęskniłam za Harlanem Cobenem i stworzoną przez niego parą – Winem i Myronem. Dla tych, którzy nie wiedzą o kim mowa, warto przypomnieć, bądź poinformować, że to niesamowita para przyjaciół, którzy lubią prowadzić śledztwa i świetnie się komponują i uzupełniają, przede wszystkim dzięki ich dobraniu charakterów. Czytaj dalej “Recenzja książki Harlana Cobena ,,W domu”: Mieszanka wybuchowa”

Recenzja książki “Uwikłanie” Zygmunta Miłoszewskiego: zblazowany prokurator jako cichy superbohater stolicy

Przyznam się szczerze, że twórczością Zygmunta Miłoszewskiego nie zainteresowałam się aż do wydania jego ostatniej powieści, „Gniewu”, kończącej trylogię o Teodorze Szackim, choć nazwisko i bohatera, i autora niejednokrotnie obiło mi się o uszy. Ostatecznym bodźcem do rozpoczęcia lektury drugiej powieści polskiego pisarza stała się recenzja mojego taty „to było naprawdę DOBRE” wypowiadana z błyskiem w oku. I jak to zwykle bywa, rodzic miał stuprocentową rację. „Uwikłanie” potwierdza, że Zygmunt Miłoszewski  jest jednym z najlepszych polskich pisarzy młodego pokolenia. Czytaj dalej “Recenzja książki “Uwikłanie” Zygmunta Miłoszewskiego: zblazowany prokurator jako cichy superbohater stolicy”

Recenzja książki “Krwawa wyliczanka” Tony’ego Parsonsa: zemsta w kolorze “red”

Przyznaję się, że do momentu ukazania się na polskim rynku najnowszej powieści Parsonsa, nie miałam pojęcia o istnieniu tego pisarza. Prawdopodobnie dlatego, że do tej pory obracał się w gatunku literatury obyczajowej, współczesnej, psychologicznej. Zaciekawiło mnie więc tym bardziej, jak autor, który kilka książek już wydał (i stały się one bestsellerami) może odnaleźć się w typie powieści, z którą do tej pory nie miał do czynienia. Czy ktoś, kto być może i wiele kryminałów przeczytał, lecz żadnego nie napisał, raczej wykorzysta utarte schematy i zbuduje suspens na bazie sprawdzonych składników? Czy może jednak tego rodzaju autor może wprowadzić powiew świeżości do powieści gatunkowej?

Recenzja książki ,,Ostatnie srebrniki” Tadeusza Biedzkiego: Kryminał z tajemniczym zakonem w tle

Kryminały z połączeniem wątków historycznych, religijnych to książki, których wielką fanką byłam w gimnazjum i liceum. Pamiętam, jak nie mogłam oderwać się od powieści Dana Browna i zawsze w mojej bibliotece miejskiej czyhałam na książki własnie z tej półki. Jednak stara miłość nie rdzewieje i wracam do tej literatury. Dane mi zostało przeczytać ,,Ostatnie srebrniki” polskiego autora – Tadeusza Biedzkiego – jeżeli chociaż w pewnej części zaciekawi mnie jak ,,Kod Leonarda da Vinci” to mamy sukces na rynku! Czytaj dalej “Recenzja książki ,,Ostatnie srebrniki” Tadeusza Biedzkiego: Kryminał z tajemniczym zakonem w tle”

Recenzja książki ,,Przejażdżka” Jacka Ketchuma: Ostra jazda

Mam swoich ulubionych autorów – Kinga Mastertona, Pilipuka, Sapkowskiego, Sandersona, czy innych. Do tego grona zalicza się również Jack Ketchum – moim zdaniem autor jednych z najbardziej pokręconych i wzburzających krew w żyłach książek. Największe dreszcze miałam podczas lektury ,,Dziewczyny z sąsiedztwa”, czy ,,Jedynego dziecka”. Przyznaję, że jego książek nie mogę czytać jedna po drugiej – mój umysł potrzebuje chwili uspokojenia się, by móc przyswoić kolejną dawkę grozy. Poza tym sam King wypowiedział się, że Ketchum jest najprawdopodobniej jednym z najbardziej przerażających facetów w Ameryce. Tak więc z ciekawością i biciem serca sięgnęłam po ,,Przejażdżkę”. Czytaj dalej “Recenzja książki ,,Przejażdżka” Jacka Ketchuma: Ostra jazda”

Recenzja książki “Złote spinki Jeffreya Banksa” Marcina Brzostowskiego: Królik Roger w Sin City

Nie oszukujmy się, ciężko jest sięgać po książki self-publisherów. Zazwyczaj od razu zastanawiamy się, co im poszło nie tak, na jaki kicz i chłam trafimy, dlaczego dany autor nie znalazł wydawcy. Bardzo często w takich przypadkach nastawiamy się na „nie”, nie dając szansy pisarzowi, który sam wydaje swoje książki. Takie wyobrażenia potrafią być wyjątkowo mylące i takim wyjątkiem, przykładem dobrego pióra, jest Marcin Brzostowski.

„Złote spinki Jeffreya Banksa” opowiadają historię pewnego Ministra, gangstera Ezekiela Horna i jego osiłków oraz najlepszej damy do towarzystwa w mieście. Akcja książki rozgrywa się w ciągu jednego dnia w Londynie, gdy każdy z bohaterów zostaje postawiony przed… sytuacją podbramkową.

Od pierwszych akapitów klimat „Złotych spinek Jeffreya Banksa” zaczął mi się kojarzyć z klimatem „Sin City” Franka Millera. Dostrzegałam bohaterów w monochromatycznych barwach, jedynie tytułowy rekwizyt mienił się na żółto. Bądź, w scenie walki, krew z czarnej przemieniała się w czerwoną czy barw nabierał jedynie szalik Chelsea (o tym ważnym aspekcie za chwilę). Wyobrażałam sobie kreskę Franka Millera, komiksowość całej opowieści od jej początku do jej końca. Skąd wzięły się w mojej głowie te konotacje? Ponieważ to kolejne miasto grzechu, które jest Londynem, lecz tak samo mogłoby być Berlinem czy Paryżem. Brak w nim hierarchii wartości, a skorumpowanie, narkotyki, nielegalne interesy są na porządku dziennym – właściwie akceptowalne przez wszystkich.

Czytelnik nie ma prawa zgubić się w rozpoznawaniu postaci. Krótko scharakteryzowani bohaterowie, lecz bardzo konkretnie, posiadają unikatowe cechy. Każdy z nich jest delikatnie przerysowany, jak w komiksie, a autor nie stara się dorabiać do swoich bohaterów niepotrzebnej psychologii, która psułaby lekkość lektury.

Marcin Brzostowski obdarzył swoich bohaterów pewną konkretnością, czego efektem stały się treściwe, wręcz filmowe dialogi. To historia, którą z łatwością można by przenieść na ekran… jednak ten mały. Dlaczego? „Złote spinki Jeffreya Banksa” to świetnie napisana książka, lecz… za krótka. Czytając ostatnie zdanie mamy wrażenie, jakbyśmy znaleźli się na końcu pilotażowego odcinka obiecującego serialu, który mógłby pozostać z nami na lata. Czuć niedosyt, który może zrozumieć jedynie serialoholik pragnący więcej i więcej, zaledwie po pierwszym epizodzie.

Książka Brzostowskiego okraszona jest sporą dozą absurdu, przez co jest przezabawna w dość nietypowy sposób. Otóż w życiu bohaterów niebagatelną rolę odgrywa… kibicowanie klubom piłkarskim. Autor wykorzystuje to w wieloraki sposób. Może być to przyczynek do problemów natury emocjonalnej bądź podstawa groźby śmierci. Gangsterska historia, w której występują wszystkie grzechy główne (cieszę się, że znalazło się także miejsce na adekwatne wulgaryzmy), nie wydaje się dzięki temu być zbyt poważna i patetyczna.

„Złote spinki Jeffreya Banksa” bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły swoim klimatem, jak i wyjątkowymi chwytami fabularnymi. Brzostowski ma talent do pisania z dystansem, ogromnym poczuciem humoru i wydaje mi się, że mógłby się sprawdzić jako scenarzysta seriali. Mam nadzieję, że nadejdzie kontynuacja historii Jeffreya Banksa, skoro już poznaliśmy genezę jego spinek.

Ocena: 7/10

Recenzja książki “Kod Himmlera” Przemysława Piotrowskiego: odkrycie tajemnicy Wunderwaffe, czyli tajne misje Hitlera na Antarktydzie

„Kod Himmlera to debiut, który – jak większość w Polsce – przeszedł bez echa. A szkoda, bo rzadko na polskim rynku pojawiają się podobne pozycje – zarówno pod względem umiejętności prowadzenia fabuły, jak i samej gatunkowości.Przemysław Piotrowski umiejętnie połączył w swojej powieści cztery gatunki, tworząc mroczną książkę z odniesieniami do II wojny światowej oraz tajemnic XX wieku.

Na okładce utrzymanej w morskim, seledynowym kolorze widać zakrwawioną dłoń, która wystaje spod śniegu. Taka kolorystyka z pewnością inspirowana jest tym, jak wygląda dzień na Antarktydzie, w mroźnym klimacie. Z oddali widać zarysy dwóch postaci, podążających w nieznanym kierunku. Już po okładce możemy stwierdzić, że będzie to mroczna historia, w której nie zabraknie krwi oraz trupów.

Czytaj dalej “Recenzja książki “Kod Himmlera” Przemysława Piotrowskiego: odkrycie tajemnicy Wunderwaffe, czyli tajne misje Hitlera na Antarktydzie”

Recenzja książki Daniela Silvy ,,Czarna wdowa”: Kobiety-bomby

W czasach ogarniętych terroryzmem, gdzie prawie codziennie otrzymujemy mrożące krew w żyłach informacje na temat ataków, zabójstw o podłożu terrorystycznym, naprawdę trzeba mieć odwagę, żeby napisać książkę o kobietach-samobójczyniach, które wysadzają się w imię Allaha. Tego wyzwania podjął się Daniel Silva – autor ,,Czarnej wdowy”. Nie jest to opowieść prawdziwa – jedynie fikcja literacka, ale na pewno swoje podłoże i inspirację miała w wydarzeniach, których jesteśmy obserwatorami. Czytaj dalej “Recenzja książki Daniela Silvy ,,Czarna wdowa”: Kobiety-bomby”