Recenzja książki Joanny Jędrzejczyk i Przemysława Osiaka: ,,Wojowniczka” – Urodzona, by podbić świat

Mówi się, że niektórzy to mają szczęście w życiu, dobrze się urodzili, mają ustawionych rodziców i wszystko na start. Niestety, ale często nie dostrzegamy, że u większości znanych nam i podziwianych osób, droga na szczyt była wybrukowana potem, łzami, porażkami i zwątpieniami. To, co widzimy w mediach społecznościowych, to piękne i kolorowe obrazki, które są efektem ciężkiej pracy, lat wyrzeczeń. Właśnie taką drogę przeszła Joanna Jędrzejczyk – z Olsztyna do Stanów Zjednoczonych i jednego z najlepszych klubów na świecie, o którym marzy większość z zawodowców – UFC.

Biografię Jędrzejczyk napisała razem z Przemysławem Osiakiem. Podróż zaczynamy od dzieciństwa – w małym Olsztynie, gdzie wychowywała się wraz z siostrą. Joanna była tym typem zadziornym, łobuzerskim, a jej siostra Kasia, należała do tych spokojniejszych. Jednak pomimo tych różnic, siostry były dla siebie najważniejsze i razem spędzały mnóstwo czasu. Wartości przekazywane przez rodziców zachowały się w głowach i zachowaniu do tej pory. Joanna już jako mała dziewczynka była pracowita – chodziła do szkoły i pomagała rodzicom w prowadzeniu sklepu. Przełomowym momentem było odwiedzenie klubu pięściarskiego, do którego zabrał ją chłopak siostry – Asia od razu polubiła ten sport. Oczywiście zawsze była ruchliwa i brała udział w większości zawodów sportowych w szkole, jednak właśnie to w tym pierwszym klubie z zajęć na zajęcia stawała się coraz lepsza. Po ja jakimś czasie została wystawiana do sparingów, zaliczała swoje pierwsze walki. To, w jakich warunkach pracowała i to, jak wyglądał rynek w tamtych czasach i gaża dla sportowców zatrważa i przeraża. Jednak Joanna Jędrzejczyk nie jest z tych, które się poddają i pomimo wielu przeciwności losu pracowała jak szalona – rano trening, później praca w sklepie, szkoła. Wieczorem kolejny trening. Właśnie dzięki temu uporowi zaczęła być zauważana i wypuszczana na szerokie pole – za granicę, gdzie reprezentowała Polskę. Czytaj dalej “Recenzja książki Joanny Jędrzejczyk i Przemysława Osiaka: ,,Wojowniczka” – Urodzona, by podbić świat”

Recenzja książki Ashlee Vanne ,,Elon Musk. Biografia twórcy PayPal, Tesla, Space”: Geniusz XXI wieku

Biografię twórcy Tesli na swojej półce książkowej mam już trochę czasu, a to dzięki mojemu chłopakowi, który jest wielkim fanem Elona Muska, Tesli i SpaceX. Nieraz pokazywał mi lądowania rakiet, czy właśnie różne modele samochodów elektrycznych. Mnie jednak zastanawiał jego fenomen trochę od innej strony – dlaczego ten człowiek stał się tak bogaty, co sprawiło, że chłopak z RPA tak bardzo zmienił świat i w ciągu kilku lat pokazał ludzkości, że  nie osiągnęliśmy wszystkiego, a tak wiele przed nami. Czytaj dalej “Recenzja książki Ashlee Vanne ,,Elon Musk. Biografia twórcy PayPal, Tesla, Space”: Geniusz XXI wieku”

Recenzja książki “Charlie Chaplin” Petera Ackroyda: subiektywna biografia

Gdy tylko zobaczyłam zapowiedź książki Petera Ackroyda, wiedziałam, że musi ona trafić na moją półkę.Postać Charliego Chaplina istniała w moim życiu od samych początków mojej fascynacji filmem, a także przyczyniła się do wybrania kierunku studiów. Nigdy jednak nie miałam okazji sięgnąć po biografię artysty (prawdopodobnie stało się tak dlatego, że po prostu nie lubię czytać czyichś życiorysów i zazwyczaj takie pozycje mnie nudzą). „Charlie Chaplin” to treściwa pozycja, która odsłania zarówno te pozytywne aspekty życia legendy, jak i jego mroczne strony.

Dzięki Ackroydowi śledzimy żywot artysty od jego narodzin aż do śmierci, poznając zarówno jego stronę prywatną, jak i zawodową. Jedna z pierwszych legend kina i niekwestionowana jego ikona, Charlie Chaplin, to suma wzlotów, upadków, temperamentu, a także szaleństwa. Autor prezentuje najważniejsze momenty z jego życia, decydując się przy tym niekiedy na odautorskie, subiektywne komentarze, które jawnie prezentują jego stosunek do artysty.

Ackroyd umiejętnie wykazał, że nie można mówić o twórczości Chaplina bez znajomości jego życiorysu.Wychowywał się w biedzie i ubóstwie, razem z bratem trafiali do niejednego ośrodka wychowawczego, ponieważ ojciec nie był obecny w ich życiu, a mama większość czasu spędzała w placówce dla umysłowo chorych. Jego dzieciństwo stało się prawdopodobnie inspiracją do powstania „Charliego trampa”, który w czasie swojej świetności był sławniejszy niż brytyjska królowa. Miało to również wpływ na podejmowane przez niego tematy w późniejszych filmach, takich jak „Gorączka złota” czy „Dzisiejsze czasy”. Mimo, że posiadał olbrzymi majątek, na zawsze w środku pozostał małym Charliem bez domu i rodziców.

Hasło na tylnej części okładki brzmi „Wielki artysta, mały tyran – sugestywna biografia Petera Ackroyda oddaje sprawiedliwość osobie Charliego Chaplina”. O ile pierwsza część zdania sprawdza się w stu procentach, o tyle samo oddawanie sprawiedliwości legendzie kina pozostawia wiele do życzenia. Bowiem autor biografii nie ukrywa swojego stosunku do Chaplina. Za wszelką cenę stara się zdyskredytować jego zasługi, poświęcając więcej miejsca rozpisywaniu się na temat porażek aktora. Nie stroni od pejoratywnych określeń, nie sili się na bycie obiektywnym. Szeroko rozpisuje się na temat jego zdrad, rozwiązłości, zachowania na planie. Niekiedy odnosiłam wrażenie, że autor celowo wybrał takie wypowiedzi ludzi, którzy znali Chaplina, aby jego postać jeszcze bardziej zdyskredytować.

Plusem książki Ackroyda jest jej objętość. Niezwykle zwięzła historia może stać się uzupełnieniem dla fana jednego z największych ikon kinematografii. Autor przytacza wiele anegdot, cytuje przyjaciół artysty, fragmenty autobiografii swojego bohatera, a nawet zapis rozprawy rozwodowej.

W środku znajdziemy jedynie kilka stron, na których znajdują się zdjęcia Chaplina. Szkoda, że nie pojawiały się one tuż obok tekstu, dodatkowo obrazując opisywane wydarzenia (a niekiedy Ackroyd dość szczegółowo opisuje zdjęcia Chaplina).

Niestety, historia Chaplina została stłumiona przez Ackroyda za pomocą jego stosunku do aktora. Choć sięga do różnych źródeł, pozornie stara się przytoczyć różne punkty widzenia, w jego oczach aktor i reżyser raczej pozostał „małym tyranem” niźli „wielkim artystą”. Miejmy jedynie nadzieję, że nikt nie rozpocznie przygody z twórczością mistrza pantomimy od tej biografii. Bowiem „Charlie Chaplin” nie zachęca ani do zapoznania się z jego filmografią, ani do zgłębiania jego życiorysu.

Ocena: 4/10

Recenzja książki “Córka Stalina” Rosemary Sullivan: naznaczona nazwiskiem

Sullivan_Corka-stalinaZ historią jestem na bakier. Niestety, ale złe nauczanie w liceum ma swoje skutki. Jednak jestem zdania, że powinniśmy znać swoją historię i wiedzieć, co działo się kilkanaście lat temu po to, by rozumieć teraźniejszość. Sama staram się nadrabiać wiedzę teraz, czytając książki czy oglądając programy dokumentalne. Dlatego też zdecydowałam się sięgnąć po ,,Córkę Stalina”, która łączy w sobie zarówno tło historyczne, jak i biograficzne.

Pierwsze, co rzuca nam się w oczy to objętość – książka jest wręcz “potężna”, ma około 600 stron, co przyznam, że trochę mnie przeraziło – ,,a jeżeli nie dam rady przebrnąć przez książkę historyczną”. Moje lęki całe szczęście zostały szybko przepędzone, ponieważ ,,Córka Stalina” pochłania w całości. Drugą ważną rzeczą jest duża ilość zdjęć Stalina, jego rodziny, a także samej Swietłany – odnoszą się one do wszystkich etapów ich życia i pokazują zmiany, jakie zachodziły na przestrzeni lat.

Zaczynamy od przedmowy i ogólnego wprowadzania czytelnika w temat, przede wszystkim przedstawienie drzewa genealogicznego oraz zależności występujących w rodzinie. Śledzimy każdy etap życia Swietłany – najpierw od jej najmłodszych lat, gdy nie ma kontaktu z matką, a wychowywana jest przede wszystkim przez niańkę. Stajemy się świadkiem samobójstwa jej rodzicielki i tego, jaki wpływ na Swietłanę miało to wydarzenie –  zakłamanie i nie powiedzenie jej prawdy o śmierci rodzicielki. Córka Stalina będąc nastolatką nadal była niczego nie świadomą kobietą, która nie zdawała sobie do końca sprawy z tego, jakim potworem jest jej ojciec, została ukryta pod szczelnym kloszem. Nie domyślała się, dlaczego większość członków rodziny zaczęła znikać z jej życia. Szczegółowo opisywane są jej relacje z ojcem, to jak pisywali do siebie listy, pełne uczuć. Jednak im kobieta stawała się starsza, tym bardziej się buntowała – pierwszym takim objawem było wyjście w młodym wieku za mąż. W końcu dochodzimy do śmierci Stalina i pokazania, jak inni bili się o jego stołek i manipulowali Swietłaną. Ta, nie mogąc znieść życia w zniewolonym ZSRR postanowiła poszukać schronienia w Stanach – i właśnie w tym momencie zaczyna się właściwa część książki – część o życiu i historii córki Stalina – jednej z najbardziej napiętnowanych nazwisk na świecie.

Ważną, a zarówno najsmutniejszą historią w jej życiu to relacje Swietłany z mężczyznami – każdy kolejny jej związek był nieudany, a jeżeli wchodziła ona w bliższe zbliżenie, to od razu wymagała zaręczyn i ślubu – despotyczny  charakter odziedziczyła po ojcu. Niestety, ale nie jest w stanie wybrać mężczyzny dopasowanego dla niej – związki zazwyczaj rozpadają się. Z jednej strony Swietłana ma delikatną osobowość, potrzebuje miłości i tego, by ktoś się nią zaopiekował, ale gdy już znajduje taką osobę chce koniecznie trzymać ją tylko dla siebie i na wyłączność, czego większość jej partnerów nie potrafiło znieść.

Depresja i złe stany psychiczne w tej rodzinie to niestety nic nowego – matka, która nie mogła znieść Stalina, samotności, nie potrafiła poradzić sobie z życiem i wybrała śmierć. Chorobę odziedziczyła po niej Swietłana, która również miała myśli samobójcze, była rozchwiana emocjonalnie, popadała w różne stany – od euforii po smutek.

Można bardzo dużo dowiedzieć się z biografii na temat historii – na przykład to jak Stalin wydawał wyroki śmierci na ludzi, którzy mu przeszkadzali, jak wyglądał spisek lekarzy, czy też jak funkcjonowała cała machina polityczna. To, jak nie widząc czemu trafiało się do obozu, jak przepływały informacje. Po śmierci Stalina ludzie myśleli, że odzyskali wolność, co nie do końca było prawdą. Najbardziej przekonała się o tym Swietłana, która w każdej minucie swojego życia była pod ścisłą obserwacją i tylko pomyłka urzędnika umożliwiła jej ucieczkę z ZSSR.

,,Córka Stalina” to świetna praca reporterska. Autorka dzielnie stawiła czoła z zebraniem tak wielkiej ilości informacji od tak dużej liczby osób, które nie zawsze były skore do rozmowy. Rzetelna biografia Swietłany napisana jest językiem zadziwiająco zrozumiałym i interesującym – autorka nie zanudza, a zaciekawia poprzez wprowadzanie listów, zapisków, które zdobyła od ludzi. Poza tym wszystkie wspominki i wypowiedzi rozmówców, również nadają autentyczności każdemu wydarzeniu. To, co dla czytelnika może wydać się abstrakcją, staje się jeszcze bardziej realne właśnie dzięki tym wypowiedziom i zdjęciom.

Dzieło Rosemary Sullivan to bardzo smutna historia dziecka naznaczonego nazwiskiem swojego rodzica. Na myśl przychodzi mi syn Pablo Escobara, który również był zmuszony zmienić nazwisko i nie chciał być utożsamiany z poczynaniami swojego ojca. Swietłana próbowała wykładać na uczelni, ale pytania padające od studentów nie dotyczyły treści, a jej ojca.  Ciężko żyć takim ludziom, którzy naznaczeni zostali przez swoich rodziców, pomimo tego, że odcinają się od tego wszystkiego grubą kreską.

Ocena: 9/10

99999

Recenzja książki “Pani Einstein” Marie Benedict: naukowa druga połowa

Benedict_Pani-Einstein_3DMówi się, że za sukcesem mężczyzny stoi kobieta, że jest ona szyją, która obraca głową. Czy w tym przypadku również będzie to prawda? Nie mogłam się doczekać, kiedy sięgnę po ,,Panią Einstein” Marie Benedict. Po pierwsze dlatego, że nawet nie wiedziałam, że miał on żonę, ponieważ zawsze wyobrażałam go sobie jako roztrzepanego kawalera. Po drugie zastanawiałam się, jaka kobieta mogła wytrzymać z tak zakręconym umysłem? Z chęcią chciałam przeczytać ,,Panią Einstein”, bo (nie będę ukrywała) ciekawi mnie życie znanych osób, tego jacy są na co dzień i jak radzą sobie z otaczającą ich sławą. Tym razem zmierzymy się z fikcją literacką pomieszaną z wątkami biograficznymi z życia Państwa Einstein, którzy lubili mówić o sobie, że są jedną skałą (z niemieckiego Ein Stein). Czytaj dalej “Recenzja książki “Pani Einstein” Marie Benedict: naukowa druga połowa”

Recenzja książki “Nauczyciel” Franka McCourta: długa droga do idealnego pedagoga

12151250104de7eb06d1611     Ci, którzy już zakończyli swoją edukację, z perspektywy czasu dobrze wiedzą, że wolimy i zapamiętujemy lepiej nauczycieli, którzy potrafili nas zainteresować tematem i, z których lekcji wynosiliśmy wiedzę. Nie tacy, którzy dyktowali z książki albo byli pobłażliwi. Trudno jednak znaleźć złoty środek i idealny wzorzec nauczania. A jak to wygląda z punktu widzenia samego nauczyciela? Jak dobrze przygotować się do prowadzenia lekcji, tak by przykuć uwagę, nie zrazić do siebie młodych ludzi i przekazać im jak najwięcej wiedzy?

McCourt został nazwany nauczycielem kreatywnym. Dlaczego? Z ciekawszych historii można na pewno przytoczyć tą, gdy Frank zauważa, iż uczniowie sami się usprawiedliwiają z nieobecności, jednak robią to w bardzo wymyślny sposób – podają takie przyczyny, których ich rodzice na pewno by nie napisali.  Frank postanawia to wykorzystać i każe uczniom  napisać usprawiedliwienie przed Bogiem dla pierwszych ludzi, czyli Adama i Ewy. Czytaj dalej “Recenzja książki “Nauczyciel” Franka McCourta: długa droga do idealnego pedagoga”

Recenzja książki “Nienachalna z urody” Marii Czubaszek: szybki przegląd życia

nienachalna-z-urody-b-iext43936059Pani Maria Czubaszek zachwyciła mnie już dawno. Zaczęłam interesować się jej osobą dość późno, dopiero gdy zaczęłam oglądać ,,Spadkobierców”, później zaczęłam czytać jej teksty, aż miałam przyjemność być na jej wykładzie na Akademii Sztuk Przepięknych  na Woodstocku. Pani Maria w swoim stylu przeprosiła za spóźnienie, ale musiała skończyć palić papierosa.  Zaczęła od tego, że nienawidzi podróżować i najchętniej zostałaby w domu. Właśnie te puenty i sposób postrzegania świata zachęciły mnie do sięgnięcia po ostatnia książkę satyryczki.

,,Nienachalna z urody” to spis przemyśleń Pani Marii na konkretne tematy społeczne, wspomnienia, znajdziemy tu również rozwinięcie niektórych jej publicznych wypowiedzi. Formuła książki ułatwia jej czytanie i do niego niewątpliwie zachęca: temat i, bach, odpowiedź, kolejny i  wypowiedź – nie zawsze długa czy rozwiązła, ale zazwyczaj zakończona świetną puentą. Taka forma nie nudzi, a sprawia, że czytelnik dobrze spędza czas i nie może się od niej oderwać. Książka zapewnia nam ciągły uśmiech na twarzy, ale można w niej znaleźć wiele mądrości, nad którymi warto się zatrzymać i odnieść do swojego światopoglądu czy, nawet bezpośrednio, życia.  Poza tym znajdziemy tutaj wiele zdjęć Pani Marii, a także skany jej maszynopisów – opowiadania sprzed kilkunastu lat. Zostały wplecione także niektóre jej teksty z bloga, którego prowadziła.

Czytaj dalej “Recenzja książki “Nienachalna z urody” Marii Czubaszek: szybki przegląd życia”