Recenzja filmu “Magia w blasku księżyca”: gdzie ten nowojorski neurotyk?

Kocham Woody’ego Allena miłością wieczną. Nieważne, jakiego filmu by nie popełnił, moje uczucia wobec niego oraz jego twórczości nie ulegną zmianie. Wobec tego ta recenzja pozostaje dla mnie pewnym wyzwaniem. Prawdopodobnie żaden film Allena nie wywołał we mnie tak mieszanych emocji, zmuszając mnie do zastanowienia się, jak go w ogóle ocenić. Bo przecież to już nie ten sam nowojorski neurotyk, którego pamiętamy jako twórcę “Annie Hall”, ale nadal geniusz dialogu. Ten tekst będzie próbą odpowiedzi na pytanie, czy wielkiej fance Woody’ego film się podobał, czy raczej nie.   Akcja “Magii w blasku księżyca” rozgrywa się w latach 20. XX wieku w […]

Recenzja filmu “Obdarowani”: niewykalkulowane Problemy Milenijne

Ileż to razy narzekam na podobne produkcje… Gwarancja „chusteczkowego seansu” (proszę bez skojarzeń, Panowie) pojawia się nie tylko na poziomie zwiastuna, lecz już w trzyzdaniowym opisie fabuły. Zazwyczaj wybieram tego typu filmy z pełną świadomością nadchodzącego rozczarowania, irytacji spowodowanych głównie manipulowaniem moimi emocjami. Jednak „Obdarowani” zachęcili mnie Chrisem Evansem… i, no cóż, musiałam wybrać jakiś film, który strawi moja mama, a w kinowym repertuarze żaden inny tytuł nie wpisywał się w jej standardy. Bo kogóż ma nie rozczulić płaczący Kapitan Ameryka opiekujący się kilkuletnią, w dodatku bardzo wyjątkową, dziewczynką? Frank Adler (Chris Evans) mieszka w małym miasteczku na Florydzie zajmując […]

Recenzja filmu “Aż do kości”: Netflix młodzież ratuje czy prowokuje?

Ostatnio coraz częściej odnoszę wrażenie, że Netflix chce ratować świat, a właściwie współczesną młodzież. Chce mówić o problemach, które bolą, które w popkulturze są obecnie często pomijane lub traktowane po macoszemu. Kilka miesięcy po premierze “13 powodów” pojawia się “Aż do kości”, produkcja o anoreksji. Jednak czy Netflixowi udaje się podjąć takie tematu szerzej, inaczej, głębiej? Czy twórcy wychodzą poza wygodne schematy, które funkcjonują obecnie w kulturze oraz ludzkiej świadomości? A może jednak próby na nic się nie zdają, a “Aż do kości” jest kolejny tekstem kultury, który o zaburzeniach odżywiania opowiada w ten sam sposób? Ellen (Lily Collins) zmaga […]

Recenzja filmu Kim jest Michael?: ze skrajności w skrajność, czyli własnoręczne pranie mózgu

James Franco to istny fenomen w filmowym świecie. Potrafi wystąpić w ponad dziesięciu produkcjach rocznie, a trafi się w tym i jakaś oscarowa rola. Zdarza mu się być scenarzystą, reżyserem i producentem. Ostatnio nawet zagrał główną rolę w serialu opartym na powieści Stephena Kinga – „11.22.63”. Dość często wcielał się w kontrowersyjne postacie (należy przywołać tutaj chociażby telewizyjną kreację Jamesa Deana), a tytułowy bohater z debiutanckiego filmu Justina Kelly’ego z pewnością do takowych należy. Wystarczy sprowadzić fabułę „Kim jest Michael?” do jednego zdania – opowieść o homoseksualnym aktywiście, który za sprawą cudownego nawrócenia zostaje heteroseksualnym pastorem.

Recenzja filmu “Moonlight”: kategoria: skrojone pod Oscara

Muszę przyznać, że od kilku dni mam okropny problem z produkcją Barry’ego Jenkinsa. Z jednej strony staram się zrozumieć jego liryczność oraz uniwersalność, z drugiej – nie mogę się pogodzić ze sztampowością samej historii. Trudno nie uznać, że “Moonlight” należy do kategorii filmów skrojonych pod Oscara. Czy jest jednak filmem przełomowym? W zakresie zaprezentowanej intymności, przedstawionych problemów, podjęcia, jak twierdzą niektórzy, tematów tabu? Ubogi, czarny chłopiec dorasta w jednej z najniebezpieczniejszych dzielnic Miami. Little, jak nazywają go koledzy, stara się znaleźć swoje miejsce w świecie. Matka chłopca coraz mocniej pogrąża się w wyniszczającym ją nałogu narkotykowym. Na szczęście Chiron/Little, poznaje […]

Recenzja filmu “XOXO”: rave wiecznie żywy

Wszyscy stali czytelnicy i wszyscy moi znajomi wiedzą, że jestem muzycznym freakiem. Bywam na większości ważniejszych koncertów w Polsce, a przede wszystkim na naszych rodzimych festiwalach. Nie dziwi więc, że moja praca licencjacka traktowała o biografiach muzyków rockowych i „pożeram” każdy film, który muzyki w jakikolwiek sposób dotyczy. Dziś padło na wyprodukowany przez Netflixa obraz „XOXO”, który być może nie zachwyca soundtrackiem (chociaż pojawia się w nim najlepszy remix Disclosure), ale przedstawieniem imprez typu rave, które od lat 90. do dziś cieszą się niesłabnącą popularnością. Ethan (Graham Phillips) jest młodym muzykiem, który za sprawą jednego utworu opublikowanego na Youtubie zyskuje […]

Recenzja filmu “To tylko koniec świata”: grzech egoizmu, grzech zapomnienia

Ma dwadzieścia siedem lat, a każdy jego film to wydarzenie dla kinofilów. Xavier Dolan dostał się do świata ruchomych obrazów z niesamowitym hukiem w 2009 roku i od razu zdobył przychylność krytyków oraz miłość, szczególnie tych młodych, widzów. Oprócz wyrafinowanego, ale nie pretensjonalnego, smaku wizualnego, potrafi być autentyczny w każdej historii, którą opowiada. Tym bardziej, że często są one sposobem na rozliczenie się z jego przeszłością. Jego najnowsza produkcja sprawia również wrażenie w pewien sposób autobiograficznej, przede wszystkim ze względu na rodzaj autentycznej emocjonalności, którą zawarł w niej Dolan.

Recenzja filmu “Człowiek, który poznał nieskończoność”: matematyk-romantyk

Coraz częściej okazuje się, że połową sukcesu dobrego filmu biograficznego to dramatyczna, chwytająca za serce historia. Jeszcze lepiej, gdy ta historia jednocześnie wywołuje u widza podziw oraz współczucie dla głównego bohatera. Potem zostaje tylko zatrudnienie obsady, której uda udźwignąć się jej ciężar i oddać najważniejsze elementy, czy stworzyć klimat za pomocą wiernie odwzorowanych kostiumów i scenografii. Niektóre z takich produkcji to dzieła wybitne, inne to po prostu dobrze nakręcone opowieści z doskonałą podstawą scenariuszową. A jaki w takim razie jest obraz przedstawiający losy Srinivasa Ramanujana? Co go wyróżnia, a co ociera się o sztampę? Indie, 1913 rok. Srinivasa Ramanujan (Dev […]

Recenzja filmu “Paterson”: zachwyt nad przeciętnością

Pamiętam mój pierwszy raz z Jarmuschem –  „Broken Flowers”, dziesięć lat temu. Rozpoczynałam wtedy fazę kolekcjonowania filmów na DVD. Najnowszą produkcję amerykańskiego reżysera wybrałam tylko dlatego, że w trakcie spotkania lokalnego DKF-u, mówiło się:  „Jarmusch to geniusz”. W wieku czternastu lat nie bardzo zdawałam sobie sprawę, czemu mnie zachwyca, ale wiedziałam, że fascynował bardziej niż wielu innych reżyserów. Dopiero po obejrzeniu kilku produkcji dostrzegłam schemat. W świecie, w którym każdy chce być wyjątkowy, w którym rodzice zmuszają nas do bycia kimś ponad, kimś najlepszym, w którym powtarzają nam, że kupno nowego Audi czy zostanie pracownikiem roku –  to nasze priorytety […]