Recenzja książki “Japoński kochanek” (Isabel Allende): dusze połączone

Literatura iberoamerykańska kojarzy mi się przede wszystkim z realizmem magicznym, zapewne jak większości czytelników. Czytałam niegdyś jedną z powieści Isabel Allende, która również osadzona była w tej konwencji. Jednak jej jedna z najnowszych książek, “Japoński kochanek”, zupełnie od niej odbiega. Opowieść o damsko-męskich relacjach, o kulturowym zróżnicowaniu, o problemach imigrantów i o miłości, która jest w stanie przetrwać wszystko. Wydawać by się mogło, że takie multiplikowanie wątków oraz dotkniętych tematów sprawi, że sens powieści gdzieś się rozmyje i zamiast być historią o wszystkim stanie się historią o niczym. Na szczęście, chillijska pisarka zrealizowała swój pomysł niezwykle umiejętnie i stworzyła przepiękną opowieść, a na dodatek doskonale napisaną. Czytaj dalej “Recenzja książki “Japoński kochanek” (Isabel Allende): dusze połączone”

Recenzja książki “Ogarnij się!” (Sarah Knight): hej, Ty, zbierz się do kupy!

Któż z nas nie myśli sobie czasem, że traci kontrolę nad swoim życiem? Czy nie zdarza się Wam zastanawiać, dlaczego co miesiąc macie deficyt dwustu złotych na koncie? Dlaczego nigdy nie zdążacie na spotkania z przyjaciółmi? Dlaczego kończycie pracę dwie godziny później niż powinniście? Dlaczego ciągle używacie beznadziejnych wymówek, w które sami nie wierzycie? Dla mnie to pytania, które dopadają mój mózg właściwie bezustannie (choć ta intensywność nasila się, gdy buzują we mnie hormony). Czy jest jakiś sposób, aby skutecznie zmienić te aspekty swojego życia? Stać się po prostu… bardziej ogarniętym człowiekiem? Czytaj dalej “Recenzja książki “Ogarnij się!” (Sarah Knight): hej, Ty, zbierz się do kupy!”

Recenzja książki ,,Pamiętnik ze starego domu” Ilony Gołębiewskiej: Pniewskiej historii ciąg dalszy

Kolejne losy Alicji Pniewskiej i jej szczęśliwej rodzinki nie mogły przejść obok mnie bez zauważenia. Przyznaję – czekałam na dalsze losy bohaterki i jej bliskich, chociaż nie jestem fanką takich książek, to właśnie losy pniewskiego starego domu chwyciły mnie za moje czarne serce. Czytaj dalej “Recenzja książki ,,Pamiętnik ze starego domu” Ilony Gołębiewskiej: Pniewskiej historii ciąg dalszy”

Recenzja książki ,,Niedyskretnik” Therese Oneill: ,,Młoda damo, zachowuj się!”

Przyznaję się bez bicia – damą to ja nie jestem. Nie chodzę w obcasach, nie mam obycia w świecie wyższych sfer, czasem zdarza mi się klnąć, a piwo najbardziej lubię pić z butelki. Jednak w porównaniu do wieku XIX myślę, że mam mniejsze wymagania co do bycia damą, ponieważ rola, zachowanie i pozycja kobiet w świecie zmieniły się drastycznie. Moje drogie – i to na nasze szczęście! Czytaj dalej “Recenzja książki ,,Niedyskretnik” Therese Oneill: ,,Młoda damo, zachowuj się!””

Recenzja książki Ilony Gołębiewskiej: ,,Tajemnice starego domu”: Powrót do przeszłości

Swoją przygodę z literaturą Gołębiewskiej zaczęłam od ,,Powrotu do starego domu”, a później udało mi się nawet przeprowadzić wywiad z autorką! Wspominam to bardzo miło, dlatego też czekałam na najnowszą książkę i kontynuację historii z Pniewa, jaką jest ,,Tajemnice starego domu”. Każdy, kto czytał pierwszą część, może z łatwością się domyślić, o czym będzie historia, jakie wątki będą poruszana, a także jakie motywy z poprzedniej części przeniosą się do nowej pozycji i będą kontynuowane.

Alicja – kobieta, które swoje szczęście odnalazła w Pniewie (rozwódka, wielokrotnie zdradzana przez byłego męża) odnalazła miłość swojego życia – Adama. Oprócz tego, zyskała miłość osieroconego chłopca – Michałka, który nazywa i traktuje ją jak mamę. Po tragicznych wydarzeniach, które miały miejsce w Warszawie bohaterka odnajduje spokój, ciszę, a co przede wszystkim szczęście. Jednak w drodze do stworzenia pełnej rodziny brakuje jej oficjalnej adopcji. Całe szczęście, że ma oparcie w Michałku, Adamie, Rozalce, babci Jasi, Dorocie – najlepszej przyjaciółce. Dąży do uzyskania praw rodzicielskich nad Michałkiem, by nikt nie mógł jej go nagle odebrać.  Pomimo całego szczęścia, które udało jej się osiągnąć, nadal ciągną się za nią nierozwiązane sprawy sprzed lat – sprawa dziadka, który był w obozie koncentracyjnym – Alicja odnajduje skrzynię z listami pomiędzy jej dziadkiem, a Elizabeth. W tym samym momencie dzwoni do niej wnuk kobiety i prosi o spotkanie. Drugą niewyjaśnioną sprawą jest rzekoma zdrada ojca Alicji i możliwość, że gdzieś na świecie może znaleźć swoją siostrę, o której tak bardzo marzyła. Oprócz tych dwóch śledztw, walki o adopcję, Alicja przeżywa sukcesy, ale też i problemy Doroty, która zawsze potrafi wplątać się w intrygę. Poza tym ważnym członkiem rodziny staje się Henryk Sokolski, który był przyjacielem dziadka i poprzednio uznawany przez społeczność Pniewa za dziwaka – a teraz stał się bohaterem, jednak takim, który nie chce zamieszkać w domu i nadal lubi swój schron w lesie. Czytaj dalej “Recenzja książki Ilony Gołębiewskiej: ,,Tajemnice starego domu”: Powrót do przeszłości”

Recenzja książki ,,Powrót do starego domu” Ilony Gołębiewskiej: odnaleźć szczęście

79c2eee39bWspominałam kiedyś, jak bardzo nie lubię określenia ,,literatura kobieca”. Jednak książkę Ilony Gołębiewskiej ,,Powrót do starego domu” mogę takim mianem nazwać – i to bez żadnego przytyku, czy krytyki. Ta książka jest taka od samego początku. Nawet, gdy spojrzymy na okładkę wiemy, że będzie to historia przeznaczona głównie dla kobiet. Książka ma być o miłości, wybaczeniu, a przede wszystkim o  wspomnieniach ukrytych w starym domu. Czy kolejna pozycja o odkrywaniu przyszłości to nie z  dużo dla mnie? Czy ,,Powrót do starego domu” nie będzie kolejną ckliwą książką?

Naszą główną bohaterkę – Alicję – poznajemy w prawdopodobnie najgorszym momencie jej życia.  Zostawił ją mąż dla młodszej kochanki z którą spodziewają się dziecka. Jest w trackie sprawy rozwodowej, która do łatwych nie należy, bo Paweł żąda, by orzeczenie o rozpadzie małżeństwa było z jej winy. A to przecież Alicja jest najmniej winna, jednak według niego, to że nie mogła dać mu dziecka i poroniła dwa razy stanowi o jej winie. Całe szczęście, ma najlepszą przyjaciółkę – Dorotę, która pomaga jej w stawaniu na nogi i ogarnianiu rzeczywistości. Równie pomocny jest mąż Doroty – Maciej, który jako prawnik prowadzi sprawę rozwodową. Alicja, by odstresować się, odpocząć i spojrzeć na sprawy z innej perspektywy, odciąć się od problemów, za namową Doroty, postanawia zamieszkać na jakiś czas w starym domu z lat jej dzieciństwa w Pniewie. Niezamieszkany dom wymaga renowacji, jednak właśnie w nim Ala znajduje ukojenie i odcina się od spraw związanych z Warszawą. Powoli zaczyna pochłaniać ją życie w małej społeczności – remontuje dom, nawiązuje kilka znajomości. Między innymi z Rafałem, który zabiega o względy singielki. W międzyczasie oczywiście wraca do niej chłodna rzeczywistość i sprawa rozwodowa, jednak Dorota, jak i Maciej pomagają swojej przyjaciółce.

Pewnego dnia w swoim ogrodzie Alicja zauważa małego chłopca, który bawi się w astronautę. Z dnia na dzień zaczynają się do siebie przekonywać, a Alicja poznaje jego straszną historię – mały Michałek jest sierotą, a wychowuje go starsza babcia Jasia. W końcu relacje pomiędzy Alicją, babcią Jasią i Michałkiem stają się coraz bardziej rodzinne. O względy Ali zaczyna ubiegać się dwóch panów. W międzyczasie dowiadujemy się historii jej rodziny, a także szukania odpowiedzi na pytanie, dlaczego rodzice z dnia na dzień postanowili opuścić Pniewy i zamieszkać w Warszawie.

,,Powrót do starego domu” to książka lekka i przyjemna. Przede wszystkim o poszukiwaniu siebie, odnajdywaniu szczęścia i spokoju ducha. Alicja jest bardzo zdziwiona tym, jak  starsi ludzie z tej małej społeczności ją zapamiętali a  w szoku jest, gdy ci ludzie ją rozpoznają, po tylu latach nie pokazywania się w Pniewach. Alicja nawiązuje szereg znajomości, których nie potrafiła budować będąc w małżeństwie z Pawłem i mieszkając w Warszawie. W wieku trzydziestu siedmiu lat uczy się, jak wygląda przyjaźń, miłość, tęsknota, a także poleganie na sobie.

W historii znajdziemy wiele wątków i wiele różnych postaci. Zaczynając od Alicji – dość naiwnej i dobrodusznej kobiety, jednak wierzącej, że dobro jest w każdym, włączając w to Dorotę i Macieja – małżeństwo z pozoru szczęśliwe, jednak przechodzące przez kryzys, rodziców Alicji, którzy pomimo, że nie żyją pozostają w jej pamięci,  tak samo jak dziadek. Specyficzną osobą jest Dziad, czyli miejscowy staruszek, który jest przez wszystkich unikany, a dorośli straszą nim swoje dzieci, ale Alicja jako jedyna stara się zrozumieć jego historię, co doprowadzi  ją do wielu odkryć. Rafał – zaborczy mężczyzna zakochany w Alicji po uszy, a także Adam, który jest zdystansowany. Najważniejszą jednak postacią jest mały Michałek, który razem z Alicją buduje rodzinę, pokazuje jej czym jest miłość i to, że warto mieć marzenia i je spełniać. Dzięki tym wszystkim ludziom Alicja zdaje sobie sprawę, że szczęście to ludzie i miłość.

Od początku wiedziałam czego się spodziewać po ,,Powrocie do starego domu” oraz jak dalej będą toczyć się losy bohaterów – takie historie są przewidywalne, ale może właśnie za to są lubiane przez czytelników?  Nie musimy zbyt dużo się wysilać, a miło spędzamy czas na relaksującej powieści, która zabiera nas do starego domu, wiejskiego klimatu, poszukiwania szczęścia i pokazuje nam, że jest ono na wyciągniecie ręki, ze nawet jeżeli jesteśmy w najgorszym momencie życia, to szczęście samo do nas przyjdzie, nie należy go szukać, ale tez nie można się przed nim bronić i zamykać drzwi. I taka właśnie jest książka Ilony Gołębiewskiej – refleksyjna, ciepła, z poczuciem humoru, a momentami wzruszająca.

 

Ocena: 8/10

88888

Recenzja książki “Ikigai. Japoński sekret długiego i szczęśliwego życia”: bądźmy nieśmiertelni lub utońmy w szczęściu

ikigaiPęd cywilizacyjny, stres, wyścig szczurów tak bardzo przejęły kontrolę nad naszym życiem, że świat coraz prężniej szuka filozofii czy sposobu życia, które pozwoli odnaleźć jednostce wewnętrzny spokój i stabilizację. Pół roku temu zapanowała moda na hygge, czyli duńską sztukę szczęścia, o której powstało już kilka publikacji (przynajmniej na polskim rynku wydawniczym). Teraz zaczynamy poznawać nową metodę na osiągnięcie spełnionego życia. Ikigai to japońskie pojęcie, które, ogólnie rzecz biorąc, oznacza cel, który prowadzi człowieka przez życie, któremu całkowicie się oddaje. Dosłownie znaczy ono „szczęście płynące z bycia ciągle zajętym”. Dopiero w 2016 roku powstała pierwsza publikacja omawiająca ten japoński sekret długiego i radosnego życia autorstwa Hectora Garcii i Francesca Mirallesa.

Dwóch autorów wybrało się w podróż na Okinawę, gdzie na każde sto tysięcy mieszkańców przypada ponad dwudziestu czterech stulatków. To jedno z miejsc na świecie, gdzie ludzie żyją najdłużej. Garcia i Miralles pragną poznać sekret owej długowieczności – co należy zrobić, aby być sprawnym fizycznie i psychicznie do końca swoich dni? A przy tym być jeszcze szczęśliwym? Mężczyźni starają się dociec, czym dokładnie jest ikigai , japońska sztuka życia, jak je osiągnąć i przełożyć na grunt zachodni.

„Ikigai. Japoński sekret długiego i szczęśliwego życia” to nieco ponad dwustustronicowy poradnik. Dawno nie znalazłam czegoś, co byłoby tak treściwe, skondensowane, łatwe w odbiorze, jeśli chodzi o poznawanie nowych sposobów na osiągnięcie psychicznej stabilności w życiu. Gdy sięgniemy po drugi rozdział poznamy proste zasady, dzięki którym możemy zmienić swoje codzienne życie, aby było długie i przyjemne. Z jednej strony zadowala pewna prostota w radach, które dają nam autorzy, z drugiej strony w pewnym stopniu wprowadzenie ich do naszego życia wydaje się bardzo trudne. O ile rozumiem, skąd może się brać stres w każdym z nas (oprócz powodów indywidualnych), który wynika z ciągłego napięcia podczas kontaktu ze smartfonem, tabletem, komputerem, potrafię wprowadzić w życie takie rytuały jak długie kąpiele, o tyle sądzę, że ilość snu często nie zależy od nas samych. Mimo że autorzy mają rację niemalże w każdym zdaniu, nie umiałabym się dostosować do więcej niż ¾ ich porad.

Niezwykle przekonujące okazują się wyznania najstarszych ludzi Wschodu i Zachodu. Każdy z nich przytacza inną złotą myśl dotyczącą długowiecznego życia, jednak wszystkie z nich dotyczą spokojnego, powolnego podejścia do codzienności, unikanie przejmowania się tym, na co nie mamy wpływu, stałe zajmowanie swojego umysłu oraz ciała jakimś zajęciem (kanapowcy będziecie żyć krócej!), jedzenie dużej ilości warzyw oraz posiadanie bliskiego kręgu przyjaciół, znajomych, z którymi regularnie spędzamy czas. Najbardziej przemawiają dewizy stulatków z Ogimi, których sposób życia wręcz urzeka i czytanie o nim sprawia, że marzymy, aby w ich wieku być w takiej kondycji umysłowo-fizycznej.

Garcia i Miralles w jasny i klarowny sposób wykazują różnicę między logoterapią a psychoterapią. Udowadniają, że najważniejsze jest znalezienie w naszym życiu sensu istnienia, pasji, która będzie nami kierować, celu, do którego niezłomnie będziemy dążyć. Nie możemy mówić o niezadowoleniu w momencie, w którym podnosimy się za każdym razem po przegranej „walce”, bo nasz upór oraz potrzeba samorealizacji determinują nasze szczęście.

Autorzy prezentują także ćwiczenia, które wykonują Japończycy, aby pozostawać cały czas w ruchu. Obserwując stulatków twierdzą, że nie potrzeba uprawiać jakiegokolwiek sportu, aby stać się „wiecznie młodym”. Wystarczy być aktywnym, często wychodzić z domu, nie prowadzić siedzącego trybu życia, który jest wykańczający dla naszego organizmu. Bardzo podoba mi się także dieta, którą stosują mieszkańcy Okinawy, jednak w Polsce jest niemożliwe, aby stosować ją w pełni z powodu braku dostępności niektórych produktów. Za to spożywanie posiłków tak, aby osiągać 80 procent sytości wydaje się wyjątkowo logiczne i racjonalne z anatomicznego punktu widzenia. Od kilku dni staram się stosować do tej zasady i, przyznam, wcale nie chodzę stale głodna.

Jestem pewna, że nie odnalazłam jeszcze swojego ikigai, jednak po przeczytaniu poradnika, który ukazał się nakładem Wydawnictwa Muza zacznę intensywniej szukać swojego celu w życiu. Muszę przyznać, że ta książka uświadamia nam to, jak ważne jest dbanie o siebie – nie tylko o swoje ciało, ale także o swoje wnętrze. Większość sposobów na osiągnięcie spokoju i szczęścia nie jest trudna do wprowadzenia w życie, wymaga jedynie konsekwencji oraz cierpliwości w prowadzeniu nowych rytuałów do swojej codzienności. Ikigai. Japoński sekret długiego i szczęśliwego życia to według mnie obowiązkowa lektura dla każdego człowieka istniejącego, funkcjonującego w XXI wieku.

Ocena: 8/10

88888

Recenzja książki “Kobiety w mafii” Milki Kahn, Anne Veron: strażniczki tradycji vs zdrajczynie

kobiety-w-mafiiMacie całkowite prawo (po raz kolejny) nazwać mnie całkowitą ignorantką. Nie czytałam książki Roberto Saviano, nie oglądałam jej filmowej adaptacji ani serialu „Gomorra”. Jakiekolwiek pojęcie o mafii, zapewne dość mgliste i fantazyjne, miałam jedynie za sprawą pojedynczych dokumentów telewizyjnych czy produkcji fabularnych z lat 70. i 80. W związku z tym, naprawdę byłam przekonana, że rodziny mafijne nie mają już takiego wpływu na Sycylii, w Neapolu i w Kalabrii. Książka Milki Kahn i Anne Veron otworzyła mi jednak szeroko oczy. Historie o kobietach w mafii i ich roli okazały się także cennym źródłem informacji o samych ich przywódcach. Kim tak naprawdę są żony, córki, siostry, kuzynki mafiozów? Czy sprawują rolę bierną czy czynną? Pomagają zbrodniarzom, chronią ich, czy chronią swoje rodziny wydając ich policji? Czy od mafii da się uciec?

Autorki podzieliły swoją książkę na trzy części. Pierwsza z nich opowiada o cosa nostrze, czyli o mafii sycylijskiej; druga – o ‘ndranghercie, czyli o mafii z Kalabrii; trzecia – o kamorze, czyli o mafii z Neapolu. W każdym z rozdziałów znajdziemy historie opowiadające o losach konkretnych kobiet. Historie, które tak samo wiele łączy, jak i dzieli. Poznamy Ninettę Bagarellę, żonę „rzeźnika z Corleone”, czyli kobietę, która nigdy nie wyrzekła się swojego pochodzenia, rodziny i tradycji; Giusy Vitale, dziewczynę, która jako pierwsza sprawowała realną władzę w cosa nostrze (mimo, że przez bardzo krótki okres); Leę Garofalo, silną matkę, która zdradziła wszystko i wszystkich, aby tylko zapewnić swojej córce bezpieczne, godne życie; Marię Licciardi, siostrę szefa Przymierza z Secondigliano, zaniedbanej dzielnicy Neapolu, która po aresztowaniu brata zastąpiła go i kieruje do dzisiaj żelazną ręką wymuszeniami i handlem narkotykami. A przy tym jeszcze kilka innych opowieści z mafijnego świata, którego zasady oraz bezwzględność szokują na każdym kroku.

Czytaj dalej “Recenzja książki “Kobiety w mafii” Milki Kahn, Anne Veron: strażniczki tradycji vs zdrajczynie”

Recenzja książki “Mafia na Wybrzeżu” Krzysztofa Wójcika: był chłop i nie ma chłopa

mafia-na-wybrzezuJako, że bardzo lubię historie gangsterskie, wojny mafijne i tym podobne tematy postanowiłam sięgnąć po ,,Mafię na Wybrzeżu”. Zakochałam się już dawno temu w “Sons of Anarchy”, jednak tam akcja odbywała się w Ameryce, zupełnie innych warunkach niż Polska, poza tym – to jedynie fikcja. W dodatku jakiś czas temu czytałam książkę popularnego już gangstera, którego można nawet posądzić o bycie celebrytą – ,,Masa o kobietach polskiej mafii”. Jej lektura wywarła na mnie ogromnie wrażenie, wręcz wgniatając mnie w fotel. Temat mafii oraz gangów znowu wrócił “na tapetę” wraz z pojawieniem się Masy i “Pitbulla”. Jak w porównaniu do Masy wypadnie ,,Mafia z wybrzeża”? Tak bardzo nie uczepiłabym się tego porównania, gdyby nie to, że na okładce pod tytułem mamy podpis głoszący ,,Krwawe zbrodnie, do których nie posunąłby się Masa”. Czy to już nie markowanie książki ksywą innego człowieka, przestępcy i jego ,,osiągnięć”?  Warto dodać, że autorem “Mafii na Wybrzeżu” jest Krzysztof Wójcik – dziennikarz śledczy – dzięki temu wiemy, że będziemy mieli do czynienia z pewnego rodzaju reportażem.

Zaczynamy od zapoznania się z głównymi postaciami opisywanych wydarzeń, a zaznajomienie się z ich ksywami i nazwiskami pomaga w późniejszej orientacji w historii. Poznajemy półświatek trójmiejskiej “gangsterki”: ,,Iwana”, ,,Ruprechta”, Nowosada, Sienkieva, ,,Gajowego”, ,,Jędrzeja” i ,,Sienę”, ,,Czestera” i ,,Lechię”. Pierwsze morderstwo, będące kluczowym dla wszystkich dalszych zdarzeń, ma istotnie miejsce w ciągu przyczynowo-skutkowym. Chodzi o zlecenie przez ,,Gajowego” zabójstwa Adama Kwaśnego – partnera jego byłej konkubiny Iwony Ciszewskiej. Zorganizowanie całej akcji zostawia pośrednikowi, a zabić mają ,,Lechia” i Drzewicki. Do morderstwa dochodzi w biały dzień, na środku ulicy, gdzie oddane zostają śmiertelne strzały. Gangsterzy uciekają z miejsca zdarzenia i od razu widać, że to amatorzy, którzy chcieli jedynie zarobi dodatkowe grosze. Trzęsą im się ręce i dochodzi do kuriozalnie śmiesznej sytuacji, gdy wyrzucają pistolet o wody, ale to zima i pistolet, zamiast zostać zatopiony, osiadł na lodzie. Czytaj dalej “Recenzja książki “Mafia na Wybrzeżu” Krzysztofa Wójcika: był chłop i nie ma chłopa”