Recenzja książki “Uwikłana” (Natasha Preston): aborcja i zdrada ważniejsze od seryjnego mordercy

Natasha Preston przyzwyczaiła nas, że z każdą kolejną książką, opowiadane przez nią historie stają się coraz bardziej mroczne. Choć należą one do literatury young adult, dotyczą nastoletnich miłości, relacji chłopak – dziewczyna, to także traktować je należy jak thrillery. Doskonale to widać po najnowszej powieści autorki, “Uwikłanej”. Mimo, że jak zawsze przeżywamy wraz z bohaterami kryzysy przyjaźni czy związków, to za rogiem czai się seryjny morderca, którego wszyscy znają od lat. Lecz kto może nienawidzić tak bardzo swoich najbliższych znajomych, że zaczyna ich zabijać? Czytaj dalej “Recenzja książki “Uwikłana” (Natasha Preston): aborcja i zdrada ważniejsze od seryjnego mordercy”

Recenzja książki “Będziesz moja” (Natasha Preston): raz, dwa, trzy, dziś umierasz ty

Któż z nas nie oglądał przynajmniej jednego slashera? Szczególnie takiego, w którym w tajemniczych okolicznościach giną reprezentanci konkretnej paczki nastolatków. Wystarczy, że przypomnimy sobie “Krzyk” czy “Teksańską masakrę piłą mechaniczną”. W niektórych produkcjach wiemy od początku, kto stoi za morderstwami, w innych – trochę jak w kryminale – czekamy na ujawnienie sprawcy, snując domysły i mnożąc teorie wraz z bohaterami. A jak taki motyw sprawdza się w literaturze? Czy “Będziesz moja” Natashy Preston to przykład książkowego slashera, który budzi żywe emocje, w tym nieco strachu? Czy raczej plasuje się, niczym thriller klasy Z, jako żenujące zestawienie schematów fabularnych? Czytaj dalej “Recenzja książki “Będziesz moja” (Natasha Preston): raz, dwa, trzy, dziś umierasz ty”

Recenzja książki “Skrzywdzona” Natashy Preston: pranie mózgu vs grzechy współczesności

Natasha Preston przyzwyczaiła nas już do tego, że dotyka problemów trudnych, jednocześnie snując opowieści, od których nie można się ani na chwilę oderwać. Brytyjska pisarka porusza tematy, które pozornie wydają się jedynie nagłówkami na pierwszych stronach gazet, a swoją narracją udowadnia, że pewne zagrożenia istnieją ciągle wokół nas. W “Uwięzionych” czytaliśmy o dewiacji, porwaniach, gwałtach, w “Silence” – o pedofilii i handlu dziećmi. W “Skrzywdzonej”, swojej najnowszej powieści, Preston zdecydowała się opisać równie niepojęte dla normalnego człowieka niebezpieczeństwo, jakim są sekty. Czytaj dalej “Recenzja książki “Skrzywdzona” Natashy Preston: pranie mózgu vs grzechy współczesności”

Recenzja książki “Broken Silence”, drugiego tomu serii “Silence” (Natasha Preston): spojrzeć w oczy diabłu z czystą miłością

Czy wierzycie, że można odnaleźć miłość życia w wieku szesnastu lat? Albo nawet siedmiu (choć o tym nie wiedząc)? Wierzycie, że można kochać bezgranicznie i na zawsze? Że istnieją rodzaje miłości, w których bez wysiłku wybacza się wszystko? W których czeka się na swoją drugą połówkę biorąc na barki wszystkie przeszkody? W których najważniejsze jest szczęście ukochanej bądź ukochanego, a nie swoje własne? W których nie można być sobą, jeśli jest się w pojedynkę? W których wszystko jest doskonałe i idealne? Po lekturze “Broken Silence” wierzę w to całym sercem. Czytaj dalej “Recenzja książki “Broken Silence”, drugiego tomu serii “Silence” (Natasha Preston): spojrzeć w oczy diabłu z czystą miłością”

Recenzja książki “Silence”, pierwszego tomu serii “Silence” Natashy Preston: za zamkniętymi ustami

Co może skłonić kilkuletnie dziecko do milczenia na całe lata? Co może sprawić, że to dziecko stanie się nastolatką, w której buzują hormony, a nadal będzie trwać wytrwale w swoim postanowieniu pozostania niemą? Jedno jest pewne – za tak radykalnym krokiem kryje się wielka tragedia. Pytanie tylko, czy nadal trwa? Czy już dawno się zakończyła, choć nadal zbiera swoje żniwo? Najnowsza książka Natashy Preston “Silence”, rozpoczynająca serię o tym samym tytule, dotyka problemów, które autorkę interesują najbardziej – toczącego się dramatu wewnątrz i na zewnątrz ciała i duszy młodej kobiety. Czytaj dalej “Recenzja książki “Silence”, pierwszego tomu serii “Silence” Natashy Preston: za zamkniętymi ustami”

Recenzja książki “Uwięzione” Natashy Preston: cienka linia bezpieczeństwa

Należę do tych paskudnych, upartych dziewczyn, które uwielbiają same siedzieć w parku w ciągu nocy, chodzić na spacery w godzinach przeznaczonych raczej do snu, a w szczególności uwielbiam sama wracać do domu. Niejednokrotnie kłócę się o to z moimi przyjaciółmi, którzy mówią „nigdy nie wiesz, co się może stać”, na co odpowiadam „przecież w tym mieście się nic nie dzieje!”. No właśnie – to, że gazety nie trąbią o przestępstwach, ani nie są one wykrywane przez policję, nie oznacza, że złe rzeczy się nie zdarzają. Zwłaszcza młodym kobietom, które wracają wieczorem, nocą czy nad ranem same do domu. Dzięki Natashy Preston i „Uwięzionych” od dzisiaj będę grzecznie podróżować do domu taksówkami, bo nigdy nie chciałabym przeżyć tego, co Summer.

Summer jest prawdopodobnie dość szczęśliwą nastolatką. Ma kochającego chłopaka, rodziców, brata, przyjaciół. W jednej chwili traci wszystko. Zostaje porwana przez psychopatę, który od momentu, gdy ją zobaczył mówi do niej „Lily”. Summer, zamknięta w piwnicy Clovera, poznaje jego pozostałe „kwiatuszki” – Poppy, Rose i Violet. Mężczyzna pragnie stworzyć swoją idealną rodzinę, na którą składać się będą cztery młode dziewczyny oraz on sam. Lily zaczyna walkę o przetrwanie, codziennie poznając nowe zasady życia w piwnicy…

Natasha Preston nie pieści się z czytelnikiem. Od razu wrzuca go w wir akcji i dochodzi do momentu, w którym Summer zostaje porwana. Nie dowiadujemy się o głównej bohaterce zbyt wiele, oprócz tego, że prowadzi w miarę normalne życie. Jednak czy to błąd? Ależ nie. Nawet, gdy śledzimy poszukiwania jakiejś zaginionej osoby w telewizji, czy interesujemy się przebiegiem danego śledztwa, nie zastanawiamy się, kim jest dana osoba. Znamy jej imię, nazwisko, wiemy, że prawdopodobnie posiada kochającą rodzinę, chcemy dowiedzieć się, co ją spotkało, jednak nie interesuje nas, co robiła po lekcjach czy była pracowita, leniwa, ambitna, skromna czy butna. Chcemy znać jej losy. W ten właśnie sposób swoich bohaterów prowadzi Natasha Preston, nie wciągając czytelnika w ich psychologię. Dla mnie w żaden sposób nie umniejsza to wartości książki, a być może – staje się wręcz miłą odmianą.

Pomimo tego, że autorka nie rozbudowuje postaci psychologicznie, „Uwięzionych” trudno nie pochłonąć w całości. Rozłożenie akcentów jest idealne – w ani jednej scenie nie spada poziom napięcia, a gdy rośnie – bieleją nam kłykcie od zbyt mocnego trzymania książki w ręku. Porywająca w swej brutalności oraz przekonująca na wielu poziomach historia opowiadana jest z trzech perspektyw – Colina/Clovera (porywacza), Summer (porwanej dziewczyny) i Lewisa (chłopaka porwanej). Dodatkowo, nie zabrakło miejsca na retrospektywy z życia dwóch pierwszych bohaterów. Pomimo, że nie tłumaczą one do końca (oprócz zaznaczenia niezdrowej relacji z matką), czemu Colin stał się psychopatą Cloverem, to zostawiają wiele w sferze domysłów. Fragmenty dotyczące przeszłości porywacza wydają się zdecydowanie ciekawsze od, niekiedy przesłodzonych, wspomnień Summer, które mają być wyznacznikiem tego, co nastolatkę trzyma przy życiu.

Być może „Uwięzione” nie zawierają bardzo krwawych opisów zbrodni, jednak mrok, który wyziera się z powieści jest wyczuwalny od pierwszej strony. Brutalność Clovera pojawia się w niemalże każdej scenie, w której on występuje, a obserwowanie jego posuwającej się psychozy wprawia czytelnika w coraz większe przerażenie. Pozytywnie zaskoczyło mnie niejednoznaczne zakończenie, któremu daleko do oklepanych schematów – czy to literatury kobiecej, czy thrillera.

„Uwięzione” to także powieść-przestroga, która, być może, pomoże niektórym czytelniczkom w zaprzestaniu uskuteczniania samotnych, nocnych wędrówek. Nawet po 20-tysięcznym mieście. Mnie na pewno sprowokowała do tego, aby trzy razy zastanowić się, zanim kolejny raz wyjdę po północy samotnie na spacer (konsekwencja bezsenności). Pomimo, że prawdopodobnie nie utożsamicie się z bohaterkami, poczujecie grozę sytuacji, w jakiej się znajdują oraz strach, który zawładnął ich życiem. Zrozumiecie, że pewne doświadczenia zmienią człowieka na zawsze i odbiorą mu jego poczucie bezpieczeństwa, którego prawdopodobnie nigdy nie odzyska. A tutaj nie trzeba zagłębiać się w psychologię – człowiek pozbawiony wolnej woli przestaje być człowiekiem. To dla mnie najważniejszy przekaz Preston, który pozostanie ze mną na lata.

Ocena: 9/10

Za egzemplarz recenzencki książki dziękuję: