Recenzja książki “Nasze małżeństwo” (Tayari Jones): wszystkie błędy naszych uczuć

Uwielbiam książki, które wprowadzają mnie w stan całkowitego dysonansu moralnego. Nie wiem, któremu bohaterowi kibicuję, którą perspektywę przyjmuję, która jest zgodna z moim kodeksem życiowym. Gdy rzucam co i rusz książkę w kąt, ponieważ się denerwuję tym, co nastąpi dalej czy tym, co powinnam myśleć według kanonu a co myślę naprawdę. To są prawdziwe powieści – te, które pobudzają naszą moralność i emocjonalność, niekoniecznie w kwestiach, nad którymi na co dzień się zastanawiamy.

Czytaj dalej “Recenzja książki “Nasze małżeństwo” (Tayari Jones): wszystkie błędy naszych uczuć”

Recenzja książki ,,Odyseja nowojorska” Kristophera Jansma: Odyseja, tym razem mało kosmiczna

Mogę zgadywać, ale myślę, że większość z nas na każdym etapie życia mówiła sobie: ,,nasza przyjaźń przetrwa wszystko”, i pomimo rozczarowania dalej brnęliśmy w tym przekonaniu, nawet doświadczając, że nie zawsze tak jest. Kto z nas dwudziesto-kilko latków nadal trzyma się ze swoją najlepszą paczką z podstawówki, gimnazjum, liceum, czy studiów? Jestem pewna, że nie znajdziemy wiele takich przypadków, a to dlatego, że ludzi zmieniają się, wybierają różne drogi, rozjeżdżają się, jedni zakładają rodziny, inny rzucają się w wir pracy, a jeszcze inni zostają wiecznymi imprezowiczami. Do tych wyjątków, których przyjaźń przetrwała czas należą Sarah Sherman, jej chłopak George Murphy, Jacob Blaumann William Cho i Irene Richmond. Czas ich nie rozdzielił, ale czy uda się to zupełnie innemu, nie przewidzianemu przez żadne z nich wydarzenie, czy po ukończonych studiach i wkroczeniu w dorosłe życie nadal będą tą samą zgraną paczką? Czytaj dalej “Recenzja książki ,,Odyseja nowojorska” Kristophera Jansma: Odyseja, tym razem mało kosmiczna”

Recenzja książki “Pomieszkanie” Grega Baxtera: modernizm, niedopowiedzenia, jednostka i ludzkość

Baxter_Pomiesz_F-337x535Obecnie, w natłoku informacji, pracy, obowiązków i z nadmiarem stresu, nawet najbardziej wymagający czytelnicy prawdopodobnie częściej zwracają uwagę na samą fabułę powieści, a nie jej język czy styl. Okazuje się, że stwierdzenie “dzisiaj więcej osób pisze książki niż je czyta” wcale nie jest tak absurdalne, jak mogłoby się z pozoru wydawać. Rynek wydawniczy zostaje zarzucany kilkudziesięcioma premierami miesięcznie, a prym wiodą przede wszystkim reprezentanci literatury kobiecej czy fantastyka. Mimo, że zwracamy uwagę na barwne opisy, nadal o tym, czy wciągnie nas książka decyduje przede wszystkim sama akcja. Nie dziwię się więc, że w morzu owych propozycji gdzieś umknęła szerszemu gronu debiutancka powieść Grega Baxtera. Bowiem “Pomieszkanie” to pozycja niezwykle enigmatyczna, w której najważniejszy jest właśnie sam język i sportretowanie jednocześnie jednostki, jak i całego pokolenia.

Możecie zupełnie się ze mną nie zgodzić, ale przy pierwszym spojrzeniu na okładkę powieści, byłam przekonana, że oto prezentuje się kolejny kryminał. Przedstawia zimny, opustoszały, miejski krajobraz, w którego centralnym punkcie znajduje się mężczyzna. Maszeruje przed siebie, zwrócony tyłem do czytelnika. W jego postawie wyczuć można pewną rezygnację, poddanie się, pogodzenie z tym, co jest.

Zimne, zaśnieżone europejskie miasto. Czterdziestojednoletni Amerykanin pomimo, że przeprowadził się tam już jakiś czas temu, wciąż mieszka w hotelu. Postanawia znaleźć lokum, w którym mógłby zatrzymać się na dłużej. Nie ma niczego, oprócz kilku książek, jednak dysponuje całkiem niezłymi zasobami finansowymi. Nie mówi chętnie o sobie, dopiero, gdy musi przyznaje się, że służył na misji wojskowej w Iraku. W zamarzniętym europejskim miasteczku poznaje Saskę – dwudziestopięcioletnią dziewczynę, która pragnie zostać kolekcjonerem sztuki. Imprezowiczkę, która podchodzi do życia z wielkim dystansem, zaczyna łączyć z mężczyzną coś więcej niż tylko zwykła znajomość.

“Pomieszkanie”, wbrew pozorom, to powieść, która traktuje o wielu bardzo ważnych, współczesnych sprawach. Ważnych zarówno w zakresie jednostki, jak i w zakresie pokolenia. Zacznijmy jednak od tej drugiej. Po pierwsze, nasi bohaterowie to ludzie, którzy są zupełnie z innych światów. Nie dość, że dzieli ich kilkanaście lat różnicy, przez co ich życiowe doświadczenia zupełnie się różnią, to pochodzą także z innych kontynentów. Taka konfrontacja powoduje zarówno konieczność dostosowywania się na takim codziennym poziomie zwyczajów i tradycji, jak i pewne niezrozumienie na poziomie postrzegania świata. Bowiem każde z nich wychowywało się w innym świecie. Szybko zmieniający się świat spowodował, że szesnaście lat różnicy pomiędzy nimi tworzy ogromną przepaść nie do przeskoczenia.

Amerykanin, wojskowy, służył w Iraku. Wie, czym jest przemoc, która musiała się stać dla niego codziennością. Saska reprezentuje już pokolenie, która z wojną nie miało nic wspólnego. Dodatkowo to, że jest Europejką ma w tym kontekście ogromne znaczenie. Amerykanie po II wojnie światowej zdołali wywołać już niejedną wojnę i zaburzyć spokój w więcej niż jednym kraju. Europejczycy, doświadczeni o wiele bardziej zniszczeniem i powojenną traumą, robią wszystko, aby uniknąć przemocy. Stali się o wiele bardziej tolerancyjni (przynajmniej w teorii), wyrozumiali, pomocni wobec innych nacji.

Dawno nie czytałam powieści, która tak ujęłaby mnie spojrzeniem na współczesny świat i nas samych. Baxter bardzo słusznie porównywany jest do Ernesta Hemingwaya czy Harukiego Murakamiego. Ze stron “Pomieszkania” wypływa chwytający za serce nostalgiczny nastrój, przed którym nie można przejść obojętnie. Tutaj nie znajdziecie akcji – znajdziecie Was samych i uczucia, które są Wam o wiele bliższe niż zdajecie sobie z tego sprawę.

Ocena: 8/10

88888

Recenzja książki “Muza” Jessie Burton: historia zamknięta w obrazie

burton_muza_mNie czytałam ,,Miniaturzystki” Jessie Burton, która jest wychwalana i uznawana za bestseller. Nie sława autorki zachęciła mnie, by sięgnąć po ,,Muzę”, tylko opis książki na tylnej okładce. Lubię poznawać ciekawe, nowe historie, a najmilej spędzoną niedzielą jest ta, gdy mogę pochłonąć  książkę i zatracić się w niej, zapomnieć o obowiązkach, otaczającym świecie czy mrozie za oknem. Pomimo, że nie sprawiam wrażenia, to w głębi serca jestem romantyczką i czasem preferuję historie z wątkiem miłosnym, jednak muszą być to losy niebanalne, porywające – takie, które nie dość, że umilą dzień, to zaprą dech w piersiach.

,,Muza” to dwie, z pozoru niepowiązane ze sobą, historie dwóch młodych dziewczyn znajdujących się w podobnej sytuacji kryzysu twórczego. Akcja rozdzielona jest na 1936 i 1967 rok. Jako pierwszą poznajemy Odelle – niespełnioną pisarkę sprzedającą buty w sklepie razem ze swoją przyjaciółką. W trakcie pracy marzy o posadzie w galerii sztuki. Gdy pewnego dnia otrzymuje list z propozycją pracy od tajemniczej Marjorie Quick właśnie w takim przybytku kultury w Londynie to nie może uwierzyć w swoje szczęście. Nawet nie wie i nie spodziewa się, jak jeden wybór zmieni całe życie. Jej nowa szefowa jest zagadkowa i tajemnicza. Odelle nic o niej nie wie i nie może jej rozgryźć. Powoli wdraża się w świat sztuki, poznaje nawet interesującego mężczyznę, którego pojawienie się odmieni jej losy.. Wszystko to za sprawą obrazu, który przynosi do galerii sztuki, w której pracuje Odelle. Okazuje się on zaginionym dziełem, kryjącym za sobą niesamowitą historię, która wprawia w zakłopotanie samą panią Quick. Jej dziwne zachowanie intryguje główną bohaterkę i zasiewa jeszcze większą ciekawość co do życia i osoby jej szefowej. Czytaj dalej “Recenzja książki “Muza” Jessie Burton: historia zamknięta w obrazie”

Recenzja książki “Dziedzictwo Orchana” Aline Ohanesian: nieszablonowa miłość na tle zagłady

dziedzictwo-orhana-72dpi-1Czasem lubię oderwać się od horrorów, thrillerów i fantastyki na rzecz literatury współczesnej. Jednak, gdy widzę określenie literatura kobieca dostaję uczulenia. Chyba dlatego, że kojarzy mi się to przede wszystkim z banalnymi romansami, niespełnioną miłością, uwikłaniami w schematyczne relacje, itp. Po takie książki nie sięgam i mogłyby one dla mnie nie istnieć. ,,Dziedzictwo Orchana” zachęciło mnie opisem książki, dopiero później zobaczyłam, że książka jest wydana przez Wydawnictwo Kobiece, co trochę mnie zraziło. Ale kto nie ryzykuje ten nie ma i na szczęście, w tym przypadku pierwsze wrażenie było mylne. Poza tym rzadko też sięgam po książki debiutantów, ponieważ nie wiem, czego mogę się spodziewać, a wolę sprawdzonych i zaufanych pisarzy. Jak sobie poradziła Aline Ohanesian w tak trudnym temacie jak historia Ormian w Imperium Osmańskim? Książka była więc dla mnie pod wieloma względami wyzwaniem.

Powieść  zaczyna się od śmierci Kemala – głowy rodu i założyciela prężnie rozwijającej się dynastii. Następnie jesteśmy przeniesieni na spotkanie spadkowe, które jak dobrze wiadomo, potrafi podzielić niejedną, nawet najlepiej zżytą rodzinę. Orchan został wyklęty przez rodzinę, jak i Państwo za robienie zdjęć, które zostały uznane za zdradę stanu. W zebraniu bierze udział ojciec Orchana,  Mustafa, i ciotka Fatma. W trakcie czytania ostatniej woli okazuje się, że Kemal zapisał dom rodzinny  nieznanej nikomu kobiecie Sedzie Melkomam. Główny bohater zostaje wysłany z misją, by uzyskać od niej podpis pod dokumentem oświadczającym zrzeknięcie się spadku. Wyrusza więc w poszukiwaniu prawdy i uzyskania odpowiedzi na podstawowe pytanie, czemu dede (dziadek) zostawił dom obcej kobiecie? Jaka jest historia i co ukrywa przeszłość? Czytaj dalej “Recenzja książki “Dziedzictwo Orchana” Aline Ohanesian: nieszablonowa miłość na tle zagłady”