Recenzja książki “Story of Bad Boys II”, drugiego tomu serii “Story of Bad Boys” Mathilde Aloha: miłość ci wszystko wybaczy

Recenzja pierwszego tomu “Story of Bad Boys” być może nie była w pełni peanem pochwalnym, jednak opis pozytywnych wrażeń bił z każdego akapitu. Starałam się wtedy być w miarę zachowawcza, będąc pełna obaw, że druga część historii nie dorówna jej początkowi. Ależ się zaskoczyłam! Kolejna odsłona serii, nie dość, że utrzymuje poziom, to zachowuje wrażenie “serialowości”, budząc nowe emocje, przygotowując czytelnika na wielki finał. Lecz czy cukierkowości nie jest w niej zbyt wiele? Czy da się czytać cały czas o prawdziwej miłości, którą los co chwila wystawia na próbę? Czytaj dalej “Recenzja książki “Story of Bad Boys II”, drugiego tomu serii “Story of Bad Boys” Mathilde Aloha: miłość ci wszystko wybaczy”

Recenzja książki “Będziesz moja” (Natasha Preston): raz, dwa, trzy, dziś umierasz ty

Któż z nas nie oglądał przynajmniej jednego slashera? Szczególnie takiego, w którym w tajemniczych okolicznościach giną reprezentanci konkretnej paczki nastolatków. Wystarczy, że przypomnimy sobie “Krzyk” czy “Teksańską masakrę piłą mechaniczną”. W niektórych produkcjach wiemy od początku, kto stoi za morderstwami, w innych – trochę jak w kryminale – czekamy na ujawnienie sprawcy, snując domysły i mnożąc teorie wraz z bohaterami. A jak taki motyw sprawdza się w literaturze? Czy “Będziesz moja” Natashy Preston to przykład książkowego slashera, który budzi żywe emocje, w tym nieco strachu? Czy raczej plasuje się, niczym thriller klasy Z, jako żenujące zestawienie schematów fabularnych? Czytaj dalej “Recenzja książki “Będziesz moja” (Natasha Preston): raz, dwa, trzy, dziś umierasz ty”

Recenzja książki “Crank” (Ellen Hopkins): w sidłach bestii

Crank, kryształ, meta, lód, piko – pod tymi nazwami kryje się jedno. Magiczna metamfetamina, która przez moment wznosiła niezliczone ilości ludzi na wyżyny ekstazy oraz która być może jeszcze większej ilości zniszczyła życie. Ponieważ narkotyk nie niszczy tylko i wyłącznie osoby, która go bierze, lecz także wszystkich jej bliskich. “Crank” Ellen Hopkins opowiada właśnie o tym – o niewinnym początku, pierwszej imprezie, “złym chłopaku”, który spotyka grzeczną dziewczynę. O drodze w dół dziewczyny, która mogła mieć wszystko, lecz nałóg ją zbyt często wzywał.

Czytaj dalej “Recenzja książki “Crank” (Ellen Hopkins): w sidłach bestii”

Recenzja książki “Nieśmiała” (Sarah Morant): dziewczyno, walcz o swoje!

Jak świat światem, czas nastoletni to jeden z najtrudniejszych etapów życia. Szczególnie dla tych, którzy z jakichś powodów nie chcą być na pierwszym planie, należeć do elity lub wyróżniają się swoją niestandardową pasją, poglądami czy wyglądem. W liceum zawsze będą dręczeni i ci, co dręczą. Jeśli należysz do tych pierwszych albo wyrobisz sobie system obronny, albo będziesz żyć całe życie z traumą, którą naprawić będzie mogła tylko terapia, ponieważ Twoja samoocena na zawsze legnie w gruzach. Tak właśnie się stało z poczuciem własnej wartości Eleonore, która przez tragiczne wydarzenia i przemoc psychiczną w szkole, zapomniała, kim jest naprawdę. Czytaj dalej “Recenzja książki “Nieśmiała” (Sarah Morant): dziewczyno, walcz o swoje!”

Recenzja książki “Dziewczyna, która wybrała swój los”, pierwszego tomu “Pivot Point” (Kasie West): oszukać przeznaczenie

Kasie West zasłynęła ze słodkich powieści young adult, które, choć poprawnie napisane i podnoszące na duchu, nie bardzo mnie przekonywały za sprawą swojej infantylności. Jednak na początku drogi literackiej autorka obrała zupełnie inny, lecz o wiele, o wiele, o wiele ciekawszy oraz mniej oczywisty kurs. Stworzyła opowieść o nastolatce, jednak w tym przypadku zdecydowała się na dodanie wątku paranormalnego i postawienie na poważniejszy ton. Jak wyszło jej to w porównaniu z pozostałymi jej powieściami? Czy wydanie ‘Dziewczyny, która wybrała swój los” może być początkiem nowej drogi twórczości autorki, początkowo zdecydowanie idącej w kierunku paranormal romansu? Czytaj dalej “Recenzja książki “Dziewczyna, która wybrała swój los”, pierwszego tomu “Pivot Point” (Kasie West): oszukać przeznaczenie”

Recenzja książki “Skrzywdzona” Natashy Preston: pranie mózgu vs grzechy współczesności

Natasha Preston przyzwyczaiła nas już do tego, że dotyka problemów trudnych, jednocześnie snując opowieści, od których nie można się ani na chwilę oderwać. Brytyjska pisarka porusza tematy, które pozornie wydają się jedynie nagłówkami na pierwszych stronach gazet, a swoją narracją udowadnia, że pewne zagrożenia istnieją ciągle wokół nas. W “Uwięzionych” czytaliśmy o dewiacji, porwaniach, gwałtach, w “Silence” – o pedofilii i handlu dziećmi. W “Skrzywdzonej”, swojej najnowszej powieści, Preston zdecydowała się opisać równie niepojęte dla normalnego człowieka niebezpieczeństwo, jakim są sekty. Czytaj dalej “Recenzja książki “Skrzywdzona” Natashy Preston: pranie mózgu vs grzechy współczesności”

Recenzja książki “First love” (Emily Raymond, James Patterson): nastoletnia apokalipsa

Często na mojej czytelniczej drodze pojawiają się książki, po których nie wiem, czego się spodziewać. Często otrzymuje całkowicie zaskakującą lekturę, która wywołuje we mnie emocje, których na co dzień mi brakuje. Podchodziłam do “First love” jak do kolejnej, odmóżdżającej young adult, mającej za zadanie obudzić we mnie nastoletnie wspomnienia oraz uczucia z tamtego czasu, gdy wszystko było jeszcze przede mną. Okazało się jednak, że kolejne zaskoczenia, nie tylko te fabularne, rodzące we mnie zarówno śmiech, płacz, jak i porywy serca, zbliżają mnie raczej do słodko-gorzkiej nauki na całe życie niż do przesłodzonej opowiastki o tym, że ona kocha jego. Czytaj dalej “Recenzja książki “First love” (Emily Raymond, James Patterson): nastoletnia apokalipsa”

Recenzja książki “99 dni lata” (Katie Cotugno): najdłuższe lato w życiu

Pamiętacie to najdłuższe lato w swoim życiu? To między zakończeniem szkoły średniej a studiami? A może te upragnione wakacje są jeszcze przed Wami? Mając tyle lat, ile mam, wydaje mi się, że to jeden z najpiękniejszych okresów w młodym życiu – gdy jeszcze nie musicie być do końca odpowiedzialni, a jednocześnie możecie decydować o sobie. Gdy macie jeszcze prawo do błędów, jednak musicie znosić ich konsekwencje dotkliwiej niż parę lat wcześniej. Nie każdy musi mieć te najdłuższe wakacje w swoim życiu, ale każdy przechodzi etap między nastolatkiem a młodym dorosłym. Gdy decyduje kim się stanie i jakie decyzje będzie podejmować. Ale przedtem niemalże każdy może trochę nagiąć reguły, żeby dowiedzieć się, czego w dalszej drodze potrzebuje. Czytaj dalej “Recenzja książki “99 dni lata” (Katie Cotugno): najdłuższe lato w życiu”

Recenzja książki “Story of Bad Boys”, tomu pierwszego serii “Story of Bad Boys” (Mathilde Aloha): no kiedy oni się w końcu pocałują?!

Istnieje mnóstwo tekstów kultury, których treść, forma oraz płynące z nich emocje doprowadzają odbiorcę tylko do jednego pytania “No kiedy oni się w końcu pocałują?!”. Owszem, często spotkamy w nich wielowątkową fabułę czy wciągający scenariusz, sympatycznych bohaterów lub tych niejednoznacznych, bardziej pociągających, zwroty akcji i ogrywanie znanych schematów. Jednak najważniejsze jest to poczucie niepewności, napięcie, które rodzi się między dwójką bohaterów, a udziela się nam, odbiorcom. Tym właśnie sposobem “Story of Bad Boys” wciągnęło mnie doszczętnie zaledwie po dwudziestu stronach, uniemożliwiając pójście spać. Gdy już pochłonęła mnie historia Lili okazało się, że książka oferuje nieco więcej niż pozornie się wydawało.

Czytaj dalej “Recenzja książki “Story of Bad Boys”, tomu pierwszego serii “Story of Bad Boys” (Mathilde Aloha): no kiedy oni się w końcu pocałują?!”

Recenzja książki “Wstyd” Rachel Van Dyken, trzeciego tomu serii “Zatraceni”: wszystkie dusze naprawione, czyli ostatnia z księżniczek znajduje księcia

Wydaje mi się, jakby premiera „Utraty” była zaledwie wczoraj. Seria „Zatraceni” ukazała się w Polsce w błyskawicznym tempie, a jeszcze szybciej zyskała przychylność tak wielu czytelniczek New Adult. Pierwszy tom był nieco schematyczny, cukierkowy, lecz świetnie się go czytało; drugi – prezentował się bardziej dorośle, trochę mroczniej; a trzeci? „Wstyd” na szczęście nie popada w sztampowość i przedstawia się jeszcze poważniej. Powiela błędy z poprzednich tomów serii, lecz z łatwością można spostrzec, jak duży poczyniła Rachel Van Dyken postęp w konstruowaniu fabuły.

Podobnie jak poprzednio na okładce widnieje zdjęcie młodej, około dwudziestoletniej dziewczyny. Utrzymany w chromatycznych barwach projekt przedstawia z pewnością główną bohaterkę. Postać ma założony na głowę kaptur oraz nosi skórzaną kurtkę; wyraźnie zaznaczony został makijaż. Dziewczyna sprawia wrażenie lekko zagubionej, lecz przy tym odważnej i zdeterminowanej (modelka może się pochwalić naprawdę przepięknymi oczami).

Lisa, przyjaciółka dwóch małżeństw – Wesa i Kiersten oraz Gabe’a i Sailor, podobnie jak niegdyś jej bliscy, nosi ze sobą bagaż wspomnień oraz cierpienia z przeszłości. Kiedyś przeszła przez prawdziwe piekło, za sprawą swojego chłopaka, o czym do dzisiaj nie może zapomnieć. Jej drogi przecinają się z tajemniczym Tristanem, jednym z wykładowców na jej kierunku. Początkowo mężczyzna jest do niej bardzo wrogo nastawiony, bo Lisa prawdopodobnie związania jest ze śmiercią osoby, na której mu zależało. Pomiędzy tą dwójką iskrzy namiętność, która zajmuje miejsce początkowej niechęci. Czy uda im się uporać z przeszłością? Czy śmierć Taylora wpłynie na ich relacje? Czy Lisa może się już czuć bezpiecznie?

Historia przedstawiona we „Wstydzie” wydaje mi się być jeszcze bardziej mroczna, ociekająca niebezpieczeństwem niż ta w „Toxic”. W tym tomie najlepiej widać, że to seria niejako o ratowaniu samego siebie, o tym, że ludzie, których spotykamy na naszej drodze mogą być tymi, na których czekaliśmy całe życie. O tym, że nawet w wieku kilkunastu lat można się spotkać z poważnymi problemami, z jakimi zazwyczaj borykają się dorośli. O mocy wybaczania oraz o sile zmian, które wprowadzamy w naszą codzienność. O radzeniu sobie z kolejną emocją, kolejnym piętnem, jakim jest wstyd i stawianie czoła popełnionym niegdyś czynom. Wiem, że brzmi to dość płytko, lecz w rzeczywistości być może właśnie takie przekazy najlepiej docierają do kształtujących się dopiero Młodych Dorosłych?

Mimo, że już po kilkudziesięciu stronach oraz poznaniu wszystkich postaci można się z łatwością domyślić zakończenia powieści, nie ujmuje to temu, że to książka, którą znakomicie, lekko się czyta. Dużo zasługi w tym, że po pierwszej części Van Dyken zrezygnowała z bazowania wyłącznie na fabularnych stereotypach. Podobnie jak „Toxic”, nie jest to powieść przerażająco sztampowa. Dodatkowo, pewien rys thrillera czyni ją jeszcze bardziej wciągającą

Ku mojemu rozczarowaniu i tym razem nowy bohater prezentuje się wręcz idealnie. Tristan to już trzeci książę z bajki, jeszcze bardziej majętny i bogaty niż Gabe i Wes razem wzięci. W dodatku jest zaskakująco dobry, cierpliwy oraz wyrozumiały (pomimo płonącej w nim namiętności nie rzuca się od razu na Lisę). Niestety, wszyscy bohaterowie są do bólu doskonali, a jedyne z czym walczą to czyny z przeszłości, których konsekwencje wciąż odczuwają – dopóki nie zaznają katharsis.

Porównując historię Lisy ze „Wstydu” z zarysowaniem jej charakteru w poprzednich tomach pojawiają się pewne niezgodności. W trzecim tomie poznajemy ją jako dziewczynę, która boi się dotyku, a każda znajomość dość szybko się dla niej kończy. W pierwszym przedstawiana była raczej jako ta, która facetów miała na pęczki (a przynajmniej ja ją tak zapamiętałam – pewną siebie, zdecydowaną, flirtującą). Niekiedy odnosiłam wrażenie, że główna bohaterka została w finalnej części bardzo spłaszczona, pomimo, że poprzednie tomy zapowiadały postać raczej dynamiczną i o wiele ciekawszą.

Po raz kolejny Rachel Van Dyken zastosowała dwutorową narrację – wydarzenia śledzimy z perspektywy Lisy oraz Tristana. Tym razem początku rozdziałów zostały jeszcze wzbogacone o fragmenty dziennika Taylora, które opowiadają o wydarzeniach z przeszłości oraz prezentują, jak bardzo zmienił Lisę i jak duży miał na nią wpływ.

Pomimo ewidentnych, irygujących wad, w tym nadmiernej słodyczy i zbyt idealnych bohaterów, uważam, że „Zatraceni” to naprawdę przyzwoita, gatunkowa seria. Wciągająca, być może pouczająca dla młodszych, dorastających odbiorców, trzymająca w napięciu, a przy tym nie obsceniczna czy wulgarna. Zazwyczaj unikam podobnych książek jak ognia, lecz Rachel Van Dyken sprawiła, że udało mi się przekonać do niezobowiązujących młodzieżówek i zacząć je doceniać. Mam nadzieję, że autorka jeszcze czymś nas zaskoczy.

Ocena: 7/10