Recenzja książki “Międzynarodowy Dzień Mafii” (Marcin Brzostowski): gdy Krzysztof Jarzyna ze Szczecina przeszedł na emeryturę

Im dłużej żyję na tym świecie, tym bardziej zaczynam odczuwać, że brakuje nam książek z dystansem. Z dystansem do rzeczywistości, do podejmowanych tematów, do swoich bohaterów, do siebie samych (i nie, nie mam tutaj na myśli tworów zwyczajnie złych czy obrażających inteligencję czytelników jak “365 dni”). Książek, które są zabawne, lekkie, lecz nie ogłupiające. Nie każdy tekst kultury musi być określony gatunkowo, jak i nie każdy musi mieć wielką do wypełnienia misję. W tę lukę wpasowuje się ze swoim piórem Marcin Brzostowski, tworzący krótkie powieści pełne absurdu, czarnego humoru czy satyry.

“Międzynarodowy dzień mafii” opowiada o jednym, lecz bardzo ważnym dniu, z życia inspektora Franco Foga. Późnym wieczorem otrzymuje od Głównego Komendanta Policji arcyważne zadanie – musi rozwikłać przyczynę śmierci jednego z największych stołecznych gangsterów, Szkarłatnego. Wszystkie tropy wskazują, że oprych sam odebrał sobie życie. Jak się okazuje, fala samobójstw w przestępczym świecie dotyczy nie tylko Polski, a całego świata. Dlaczego gangsterzy “kończą ze sobą” tuż przed swoim corocznym świętem – Międzynarodowym Dniem Mafii? Co wspólnego mają z tymi zgonami ich żony? Czy nadchodzi nowy porządek świata, w którym rządzą tylko kobiety?

Chociaż wszelkie znaki na niebie i ziemi każą czytelnikowi sądzić, że będzie miał do czynienia z rasowym kryminałem, to powieści o wiele bliżej do czarnej komedii w pół-alternatywnej rzeczywistości. To znaczy, wiemy, że akcja dzieje się w Warszawie, wiemy, że współcześnie (bohaterów zdradza posiadanie telefonów komórkowych), jednak świat przedstawiony funkcjonuje, oczywiście celowo, dość absurdalnie. Sama przyczyna masowych samobójstw gangsterów brzmi dość zabawnie, tak samo, jak cała intryga przejęcia władzy nad światem przez ich żony.

Franco Fog, główny bohater, to trochę połączenie Casanovy z Kapitanem Columbo. Wszystkie kobiety go kochają i nie mogą się mu oprzeć, a on żadnej z nich nie zabiera nadziei na ewentualny związek. Odnosi się do nich z szacunkiem, swego rodzaju podziwem, jakby to właśnie płeć przeciwna definiowała jego życie. To ten rodzaj mężczyzny, który kocha wszystkie kobiety. Z drugiej strony, jako dobry inspektor, dla którego najważniejsza jest sprawiedliwość, może liczyć na pomoc w światku przestępczym, gdy chce rozwikłać jakąś sprawę. Bandyci czują wobec niego respekt (nie strach), więc chętnie dzielą się z nim posiadanymi informacjami.

Autor nie dziwi się kobietom, że się buntują wobec takiego stylu życia – chcą czegoś więcej niż tylko dbać o dom, dzieci i brać bez zastanowienia pieniądze od mężów. Choć nieco okrutnie wykorzystują zapiski w mafijnym kodeksie, stawiając swoich partnerów pod ścianą, to starają się pokazać, że czasem nie warto unosić się honorem.

Bardzo lubię w powieściach Marcina Brzostowskiego nawiązywanie do innych tekstów kultury, szczególnie tych popularnych. W “Międzynarodowych dniu mafii” moje serce skradło odniesienie do Krzysztofa Jarzyny ze Szczecina, którego postać pojawiła się w filmie “Poranek kojota”. Nie brakuje tutaj także odniesień do Bukowskiego czy do klasyki noir. Ba, znalazło się nawet miejsce na żart z naszej krajowej celebrytki, której pseudonim zaczyna się na literę “E”. (choć “wszelkie podobieństwo bohaterów tej książki do jakichkolwiek osób jest przypadkowe i niezamierzone przez autora”, nie zapominajmy).

Marcin Brzostowski specjalizuje się w krótkich powieściach, w których dominują dialogi. Nie ma czasu na rozpisywanie się na temat jasności księżyca, szczegółów wyglądu czy wnikliwą analizę psychologiczną postaci. To rodzaj “szybkiej literatury”, którą pochłania się za jednym razem, która ma przede wszystkim bawić i sprawiać frajdę. “Międzynarodowy dzień mafii”, oprócz tego, ma jeszcze jedną zaletę. Odnosi się do kobiet z szacunkiem, zrozumieniem oraz uznaniem dla ich siły, chociaż początkowo może się wydawać, że jest zupełnie odwrotnie. 

Ocena: 7/10

Ewa Nowicka

Ewa Nowicka

Mam zbyt wiele planów na siebie i nie mogę się zdecydować, który jest najlepszy.
Serialoholiczka uważająca, że kultura popularna jest równie ważna co ta niszowa, a czasem snobistyczna. Na zmianę odwiedza operę i multipleks w poszukiwaniu blockbusterów.
Miłośniczka literatury wszelakiej i stała bywalczyni koncertów.
Absolwentka filmoznawstwa na UŁ. Kosmetyczka. Menadżer sieci sklepów Drogerie Noel.
Publikuję również na: secretum.pl, duzeka.pl oraz filmaster.pl
Ewa Nowicka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *