Recenzja książki “Nasze małżeństwo” (Tayari Jones): wszystkie błędy naszych uczuć

Uwielbiam książki, które wprowadzają mnie w stan całkowitego dysonansu moralnego. Nie wiem, któremu bohaterowi kibicuję, którą perspektywę przyjmuję, która jest zgodna z moim kodeksem życiowym. Gdy rzucam co i rusz książkę w kąt, ponieważ się denerwuję tym, co nastąpi dalej czy tym, co powinnam myśleć według kanonu a co myślę naprawdę. To są prawdziwe powieści – te, które pobudzają naszą moralność i emocjonalność, niekoniecznie w kwestiach, nad którymi na co dzień się zastanawiamy.

“Nasze małżeństwo” opisuje relację Celeste i Roya. Wzięli ślub, byli szczęśliwi przez półtora roku, jednak po drodzę spotkało ich niespodziewane, niezasłużone nieszczęście. Roy niesłusznie trafił do więzienia, przez fatalny zbieg okoliczności. Celeste stała się żoną skazańca, choć w najgorszych koszmarach nigdy sobie nie wyobrażała w ten sposób swojego małżeństwa. Czy związek przetrwa tę dramatyczną próbę w czasach rasizmu i nietolerancji wobec czarnoskórych? Czy marzenia Celeste zwyciężą wobec wierności oraz uczuć, które żywi do swojego męża?

Powieść Tayari Jones jest wstrząsająca na wielu poziomach. Po pierwsze, opowiada o dwójce ludzi, którzy zdają się znać samych siebie, odpowiedzialnych, inteligentnych, dążących do raz obranych celów. Wydaje się, że obok uczuć, które żywią wobec najbliższych jest to najważniejszy czynnik ich jestestwa. Zarówno Celestial, jak i Roy, wiedzą, do czego dążą w życiu. Spotkali się na swojej drodze z wyraźnych powodów: łączący ich pochodzenie, kolor skóry, jak i ambicja kierującą ich życiem.

Nieprawdopodobnym jest wyobrazić sobie taką sytuację w jakiej znaleźli się bohaterowie. Gdy kochasz kogoś bezwarunkowo, z planem na dalsze życie, a ten ktoś trafia niesłusznie do więzienia. Mijają dni, miesiące, może nawet lata, Ty jesteś sam lub sama, a ktoś Ci najbliższy trafia do więzienia przez zupełny biurokratyczny przypadek oraz niechęć społeczeństwa do Twojego koloru skóry. Czy ktokolwiek, którakolwiek z Was wie, jakby się zachował w takim położeniu? Sama nie mam pojęcia. Czy udałoby się wytrzymać związek na odległość przez kilka lat? Czy można podporządkować swoje życie do więziennych wizyt? Czy miłość jest w stanie przetrwać taką próbę?

Jednak najważniejsze pytanie, które stawia Tayari Jones w swojej powieści jest to, czy w małżeństwie najważniejsze jest “My” czy “Ja”? Czy ważne jest moje szczęście, czy nasze szczęście? Czy moje potrzeby mogą odejść w niebyt w momencie, w którym mój partner lub moja partnerka są nieszczęśliwi? Czy ważne jest dobro wspólne, które łączy dwoje ludzi? W każdym związku trudno jest znaleźć odpowiedź na te pytania i zdecydować, co jest dla nas jako jednostki lub pary najlepsze.

“Nasze małżeństwo” jest także pouczającą lekcją na temat stosunków rasowych w Stanach Zjednoczonych przy końcu XX wieku. Selekcję w środkach komunikacji znamy chociażby z kina, niesprawiedliwe procesy sądowe także. Lecz Jones pokazuje także stosunek samych czarnoskórych do siebie nawzajem. To, że oczywistym niegdyś było wiązanie się za partnerem o tym samym kolorze skóry, pochodzeniu, podobnej historii doświadczeń. Czy także to, jak różna bywa mentalność czarnoskórych wraz z ich przywiązaniem do rodziny.

Ta recenzja jest pełna pytań, ponieważ taka właśnie jest powieść Tayari Jones. Pozostawia każdego czytelnika z wątpliwościami dotyczącymi jego własnej moralności, zasad, postrzegania związku. Kwestionuje wszystko to, co deklarujemy w namiętnych uniesieniach lub romantycznych oświadczeniach, każąc się zastanowić, czym naprawdę jest powiedzenie “na zawsze”. Zostawiam Was z tymi wszystkimi pytaniami, jak autorka “Naszego małżeństwa”. Pamiętajcie jednak, że ważne, żeby sobie je stawiać a nie ich unikać. Tylko w ten sposób poznamy prawdziwych siebie.

Ocena: 8/10

Ewa Nowicka

Ewa Nowicka

Mam zbyt wiele planów na siebie i nie mogę się zdecydować, który jest najlepszy.
Serialoholiczka uważająca, że kultura popularna jest równie ważna co ta niszowa, a czasem snobistyczna. Na zmianę odwiedza operę i multipleks w poszukiwaniu blockbusterów.
Miłośniczka literatury wszelakiej i stała bywalczyni koncertów.
Absolwentka filmoznawstwa na UŁ. Kosmetyczka. Menadżer sieci sklepów Drogerie Noel.
Publikuję również na: secretum.pl, duzeka.pl oraz filmaster.pl
Ewa Nowicka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *