Recenzja książki “Będziesz moja” (Natasha Preston): raz, dwa, trzy, dziś umierasz ty

Któż z nas nie oglądał przynajmniej jednego slashera? Szczególnie takiego, w którym w tajemniczych okolicznościach giną reprezentanci konkretnej paczki nastolatków. Wystarczy, że przypomnimy sobie “Krzyk” czy “Teksańską masakrę piłą mechaniczną”. W niektórych produkcjach wiemy od początku, kto stoi za morderstwami, w innych – trochę jak w kryminale – czekamy na ujawnienie sprawcy, snując domysły i mnożąc teorie wraz z bohaterami. A jak taki motyw sprawdza się w literaturze? Czy “Będziesz moja” Natashy Preston to przykład książkowego slashera, który budzi żywe emocje, w tym nieco strachu? Czy raczej plasuje się, niczym thriller klasy Z, jako żenujące zestawienie schematów fabularnych?

Lylah wraz z przyjaciółmi mieszka na uniwersyteckim kampusie w jednym domu. Żyją razem, bawią się razem, trzymają się zawsze razem. Dwa tygodnie przed Walentynkami szykują się na imprezę, nie mając pojęcia, że ich życie niebawem się zmieni na zawsze. Ktoś dzwoni do drzwi, nikogo nie ma przed nimi, jednak na wycieraczce leży koperta zaadresowana do jednego z nich. Sonny otwiera anonimowy list, w którym, z wyciętych z gazety liter, widnieje napis “TWOJE SERCE BĘDZIE MOJE”. Wszyscy sądzą, że to Walentynkowy żart. Przestaje być to zabawne, gdy na drugi dzień nikt nie może odnaleźć Sonny’ego, a do domu przychodzi kolejny list. Zaczyna się krwawa wyliczanka mordercy, który za cel obrał sobie Lylah oraz jej przyjaciół. Czy policja zdoła go powstrzymać? Dlaczego wybrał akurat ich? Czy mają szansę przetrwać?

Jako thriller, “Będziesz moja” intryguje czytelnika od pierwszych stron, gdy pojawiają się na nich wycięte z gazet litery z groźbami. Łatwo się domyśleć, że szybko pojawi się trup, jednak ich ostateczna ilość wręcz wbija w fotel. Co ciekawe, ostatecznie morderca nie wybiera tylko ofiar z sześcioosobowego grona przyjaciół, przez co, przez większość czasu, nasze domysły, jak i domysły bohaterów mogą mieć pewną lukę. Pozornie łatwo dostrzec rozwiązanie, kim jest morderca, jednak z grona podejrzanych każdy może mieć swój ukryty motyw. Co innego bohaterowie, którzy od początku wskazują na jednego osobnika. Czytelnik za to szybko się zorientuje, że to nie może być on.

Wydaje mi się, że nieco słabiej wypada powieść Preston, jako powieść young adult o pierwszych miłościach. Rozwój akcji w tych wątkach jest dość mozolny, a początkowe deklaracje bohaterów czy w ogóle opis ich relacji, nie ma większego znaczenia w dalszej części powieści. Jedynym, choć najważniejszym, odstępstwem jest relacja głównej postaci z jej współlokatorem. Lylah oraz Chace od początku mają się ku sobie, lecz nie trafiają na najlepszy moment, aby wyznać sobie miłość. Przez to brak tutaj chemii czy namiętności, a raczej znajduje się miejsce na czułość, troskę i odpowiedzialność.

Lylah, jako główna bohaterka, niejednokrotnie może irytować czytelnika swoją bezmyślnością oraz zbyt emocjonalnym działaniem. Podobnie ma się sprawa z Chacem, u którego brawura zwycięża za każdym razem z rozsądkiem. Ich zachowania są niekiedy absurdalne, ale nie ma to większego znaczenia, gdy odbiorca utwierdzi się w przekonaniu, że ma do czynienia z książkowym slasherem. Nigdy, szczególnie nastoletni, bohaterowie, tego typu fabuł nie kierują się rozumem, a morzem uczuć, które w nich się burzy, gdy tracą najbliższe im osoby.

“Będziesz moja” to pozycja, której obecnie brakowało na rynku wydawniczym. Połączenie thrillera, którego przebieg odbiorca zna z kultury od dłuższego czasu, z young adult sprawdza się ostatecznie bardzo dobrze. Choć możemy dostrzec schematy, które rządzą się w tego typu fabułach, na wielu poziomach powieść Preston pozytywnie zaskakuje, budząc u czytelnika niejednokrotnie gęsią skórkę. Nieco plastikowi bohaterowie nie przeszkadzają, gdy wejdziemy w tryb zgadywania tożsamości mordercy oraz próby wejścia w jego umysł. Wszystko na koniec łączy się w logiczną całość, aby w końcu móc westchnąć “no tak, dlaczego o tym nie pomyślałem/am?”.

Ocena: 6/10

Ewa Nowicka

Ewa Nowicka

Mam zbyt wiele planów na siebie i nie mogę się zdecydować, który jest najlepszy.
Serialoholiczka uważająca, że kultura popularna jest równie ważna co ta niszowa, a czasem snobistyczna. Na zmianę odwiedza operę i multipleks w poszukiwaniu blockbusterów.
Miłośniczka literatury wszelakiej i stała bywalczyni koncertów.
Absolwentka filmoznawstwa na UŁ. Kosmetyczka. Menadżer sieci sklepów Drogerie Noel.
Publikuję również na: secretum.pl, duzeka.pl oraz filmaster.pl
Ewa Nowicka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *