Recenzja książki “Nieśmiała” (Sarah Morant): dziewczyno, walcz o swoje!

Jak świat światem, czas nastoletni to jeden z najtrudniejszych etapów życia. Szczególnie dla tych, którzy z jakichś powodów nie chcą być na pierwszym planie, należeć do elity lub wyróżniają się swoją niestandardową pasją, poglądami czy wyglądem. W liceum zawsze będą dręczeni i ci, co dręczą. Jeśli należysz do tych pierwszych albo wyrobisz sobie system obronny, albo będziesz żyć całe życie z traumą, którą naprawić będzie mogła tylko terapia, ponieważ Twoja samoocena na zawsze legnie w gruzach. Tak właśnie się stało z poczuciem własnej wartości Eleonore, która przez tragiczne wydarzenia i przemoc psychiczną w szkole, zapomniała, kim jest naprawdę.

Nazywają ją w różny sposób – Niemota, Lodówa, Święta Dziewica. Jest dziwadłem, ponieważ ma dwie różne tęczówki, boi się odzywać, pragnie zniknąć w tłumie, aby nikt jej nigdy nie dostrzegł. Chce być niewidzialna tak bardzo, jak to tylko możliwe. Jednak nie zawsze tak wyglądało jej życie. Trzy lata temu jej wszystko wywróciło się do góry nogami przez śmierć dwóch bliskich jej osób. Wtedy zapragnęła spokoju, ciszy, stać się niezauważalną dla otoczenia. Traumatyczne wydarzenia zaważyły na jej przyszłości i wycofaniu. Nagle do jej szkoły trafia Jason, który robi szum wśród wszystkich uczniów. Buntownik w czarnej skórze, flirciarz, mistrz ironii, upatruje sobie Eleonore jako kolejną zdobycz. Staje się dla niej przyjacielem, którego ona potrzebuje, ponieważ ostatni od niej odszedł, gdy najbardziej go potrzebowała. Szybko się jednak okazuje, że chłopak zaczyna czuć do dziewczyny coś więcej, choć sam przed sobą nie chce tego przyznać. Sprawy zaczynają przybierać niespodziewany obrót zarówno dla niej i dla niego, gdy pojawia się “ten trzeci”.

Sam tytuł powieści sugeruje, że to opowieść o zmierzeniu się ze sobą, swoimi lękami, traumie, która powoduje blokadę i brak walki o swoje miejsce w świecie. Owszem, motyw nieśmiałości przebija się jako tło wydarzeń, jednak nie jest to główny wątek. Eleonore jest gnębiona, pada ofiarą wyzwisk, “najgorętsza” laska w szkole z niej szydzi, a dziewczyna wcale nie zamierza się bronić. Przyjmuje cios za ciosem zaciskając zęby, jakby jej się to należało. Dopiero pojawienie się Jasona sprawia, że ktoś zaczyna stawać w jej obronie i stara się, aby odzyskała ona poczucie własnej wartości.

Największym atutem powieści okazał się dla mnie motyw utraty rodziny oraz sposoby radzenia sobie z nią. W przypadku Eleonore następuje przyodzianie ochronnej skupienie, skupienie się na życiu rodzinnym oraz robienie wszystkiego, aby zastąpić swojemu młodszemu bratu matkę. To ona czuje się odpowiedzialna za dom, za ojca, za to, jak wszyscy żyją. Doświadczenie śmierci bliskich sprawiło, że zamknęła się na świat oraz na własną żałobę – musiała z nią radzić sobie sama, więc postarała się ją stłumić.

Niemniej, głównym wątkiem powieści okazuje się trójkąt miłosny, jak to w przypadku young adult. Wydaje mi się, że wyłamanie się z klasycznego schematu układu sił między postaciami powoduje to, że Eleonore wcale nie szuka miłości. Nie zakochuje się od pierwszego wejrzenia, choć czuje mocniejsze bicie serca na widok Jasona oraz silne przywiązanie do drugiego chłopaka. Dziewczyna szuka oparcia, zrozumienia, podświadomie osoby, która ją dowartościuje, pomoże jej wyjść z okropnego kręgu banału, który sama stworzyła. Przez początkowe rozdziały bardzo przyjemnie się czyta o magii przyjaźni oraz jej wadze w trakcie dorastania. Później – z radością widzimy zachowania bohaterów, którzy się w sobie zakochują, powoli, nawet nie zauważając tego z początku. Jest w tej relacji, w tym trójkącie miłosnym, pewna delikatność, brak sensacji, która sprawia, że łatwiej w niej dostrzec romantyzm, a jednocześnie między chłopakami rodzi się rywalizacja dość dżentelmeńska, godna pochwały.

Najlepiej skonstruowaną postacią okazał się dla mnie Jason, ponieważ najłatwiej w nim widać drogę dorastania nastolatka. Buntownik, który szanuje i kocha swoją matkę, nie potrafi szanować kobiet oraz widzi w nich tylko obiekty do zabawy. Idziemy razem z nim drogą samopoznania, która doprowadza do dorosłych, odpowiedzialnych decyzji. Emocjonalnie również odkrywa zupełnie inny świat, w którym nie zależy mu tylko na sobie samym i matce, ale także na dobru kobiety, która okazuje się inteligentna, piękna, potrafi zmienić jego spojrzenie na świat. Także wobec tej postaci najłatwiej żywić sympatię, ponieważ najprzejrzyściej dostrzegamy jego przemianę, łącznie z zahamowaniem impulsywnych zachowaniach.

Nieco żałuję, że postać Eleonore nie wywołała we mnie większych emocji. Nie mogłam jej współczuć, nie mogłam jej polubić za jej bierność, jednak mogłam ją podziwiać za upór, dbanie o rodzinę, przyjęcie nowej roli oraz dzielność. Nie przystaję na bohaterki, które są przedstawiane jako kruche i słabe, ponieważ w dzisiejszych tekstach kultury coraz bardziej potrzebujemy superbohaterek.

Wolałabym, aby w “Nieśmiałej” nie wysunął się na pierwszy plan trójkąta miłosnego a walka Eleonore ze swoim wycofaniem. Ba, nawet mogłaby to być wyłącznie opowieść o jej traumach z morałem, lecz bardziej gorzka ze względu na temat utraty. Jednak debiutancka powieść Sarah Morant ujmuje wrażliwością, podkreśleniem wartości przyjaźni oraz tworzeniem ciekawych bohaterów męskich. Wydaje mi się, że brak szukania tandety czy taniej sensacji może sprowadzić autorkę na lepszą drogę pisarską – czyli poważniejsze young adult, skupione na rodzinie oraz dorastaniu, zamiast opisywanie bajkowych relacji damsko-męskich w liceum. A tej właśnie drogi jej życzę.

Ocena: 6/10

Ewa Nowicka

Ewa Nowicka

Mam zbyt wiele planów na siebie i nie mogę się zdecydować, który jest najlepszy.
Serialoholiczka uważająca, że kultura popularna jest równie ważna co ta niszowa, a czasem snobistyczna. Na zmianę odwiedza operę i multipleks w poszukiwaniu blockbusterów.
Miłośniczka literatury wszelakiej i stała bywalczyni koncertów.
Absolwentka filmoznawstwa na UŁ. Kosmetyczka. Menadżer sieci sklepów Drogerie Noel.
Publikuję również na: secretum.pl, duzeka.pl oraz filmaster.pl
Ewa Nowicka

Jedno przemyślenie nt. „Recenzja książki “Nieśmiała” (Sarah Morant): dziewczyno, walcz o swoje!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *