Recenzja filmu “Pod ciemnymi gwiazdami” (reż. Michael Pearce): nie ma miejsca na Bellę?

Któż z nas nie czytał w dzieciństwie baśni? A przynajmniej – któremu z nas ich nie czytano? Baśnie od wieków służą do ostrzeżenia przed niebezpieczeństwami, jakie czyhają na każdego z nas w codziennym świecie. W metaforyczny sposób opowiadają o bestialstwie ludzi oraz jak bardzo niektórzy potrafią przekroczyć granicę człowieczeństwa. Dzieci i dorosłych uczą moralności, altruizmu, tego, jak ważne jest poznanie swojej natury i umiejętność jej oswojenia. Właśnie w takim mroczny baśniowym klimacie swoją pierwszą pełnometrażową opowieść snuje Michael Pearce, czerpiąc przy tym z szeregu różnych gatunków.

Molly (Jedzie Buckley) mieszka na wyspie Jersey wraz z rodzicami i pracuje w charakterze przewodnika turystycznego. Wiemy, że nie pasuje do świata, w którym przyszło jej żyć. W trakcie własnej imprezy urodzinowej czuje się nie na miejscu, więc postanawia ją opuścić. W ten sposób, po zakończeniu nocy w klubie, poznaje Pascala (Johnny Flynn). Kłusownika, który bliżej żyje z przyrodą niż z ludźmi. Pomiędzy dwójką rodzi się pełen namiętności romans, który przerywa oskarżenie mężczyzny o morderstwo. Od lat na wyspie grasuje seryjny morderca młodych kobiet, a wiele dowodów wskazuje na Pascala.

Choć brzmi to jak kryminał o tej dobrej i o tym złym, nie jest nim w najmniejszym stopniu. “Pod ciemnymi gwiazdami” to historia o samopoznaniu. Molly, choć czuje się w otoczeniu średniobogatych snobów (czyli jej rodziny), nieswojo, to dopiero poznanie Pascala otwiera jej oczy ja dyskomfort, jakiego doznaje każdego dnia. Od zawsze meandruje pomiędzy dwoma skrajnymi naturami – dziką, drapieżną, instynktowną, agresywną a ułożoną, nabytą, pokorną, nieśmiałą, tchórzliwą. Jednak przebywanie w domu z karcącą matką, dla której najważniejszy jest obraz rodziny w oczach klubu golfowego, sprawia, że tę niepohamowaną stronę osobowości trzyma na wodzy. Surowość Pascala pozwala jej na wzięcie oddechu i spojrzenie na swoje życie z szerszej perspektywy, bardziej egoistycznej.

Nie bez powodu Pearce tworzy kilka znamiennych, symbolicznych scen, które w oczywisty, acz dosadny sposób przedstawiają naszych bohaterów i ich dalszą drogę. Pascal wkracza dosłownie do salonu rodziców Molly w zniszczonych butach, zostawiając na kremowym dywanie paskudny brud. To właśnie wejście mężczyzny do życia tej rodziny, naznaczone chaosem, nieporządkiem, zmianą sił. Lub ta, w której Molly zgniata w ręku szkło, przecinając jej skórę w kilku miejscach, mówiąca o jej kruchości, a jednocześnie nieobliczalności. Być może niekiedy to zbyt proste komentarze, jednak takie, które każdy widz wyłapie pomagając zrozumieć sens całej opowieści.

“Pod ciemnymi gwiazdami” można traktować także jak gotycką historię miłosną. W uczuciu Pascala i Molly burzy się pożądanie, namiętność, pewna doza brutalności. Jest w tej relacji coś niesłychanie pierwotnego, opartego na chemii, pociągu do zapachu partnera (Molly niejednokrotnie wspomina o tym, że tylko Pascal pachnie jak mężczyzna). A to wszystko w otoczeniu przepięknych, choć mrocznych krajobrazów, które dopełnia atmosfera jak z horroru, w którym bohaterowie muszą bać się na każdym kroku.

Dualizm postaci Molly mógłby nie być tak wyrazisty, gdyby nie fenomenalna rola Jessie Buckley. Twarz aktorki nie jest jeszcze znana, jednak widać, że ma dużą szansę na pozyskanie sławy na dużym ekranie. Jest w jej spojrzeniu coś kontrowersyjnego, każącego zastanawiać się widzowi, co teraz dzieje się w głowie granej przez nią bohaterki. To ona dźwiga większość klimatu tego filmu w połączeniu z dobrze napisaną postacią.

“Pod ciemnymi gwiazdami” nie wywoła w Was ciepłych uczuć, nawet w kwestii współczucia głównej bohaterce, że ma straszliwą rodzinę. Tutaj czeka tylko mrok, niewiadoma, tajemnicze sny i nikły cień nadziei na zmianę. Łatwo dać się jednak wciągnąć w baśniową atmosferę przyprawiającego o ciarki romansu, w którym nie wiadomo, które z bohaterów jest Bellą, a które Bestią. Ostatecznie przecież każdy z nas ma predyspozycje, aby być i jednym, i drugim.

Ocena: 7/10

Ewa Nowicka

Ewa Nowicka

Mam zbyt wiele planów na siebie i nie mogę się zdecydować, który jest najlepszy.
Serialoholiczka uważająca, że kultura popularna jest równie ważna co ta niszowa, a czasem snobistyczna. Na zmianę odwiedza operę i multipleks w poszukiwaniu blockbusterów.
Miłośniczka literatury wszelakiej i stała bywalczyni koncertów.
Absolwentka filmoznawstwa na UŁ. Kosmetyczka. Menadżer sieci sklepów Drogerie Noel.
Publikuję również na: secretum.pl, duzeka.pl oraz filmaster.pl
Ewa Nowicka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *