Recenzja książki “Magicy” (Neil Patrick Harris): uwierzyć w magię

Czym jest dla Was magia? Miłością od pierwszego wejrzenia? Narodzinami dziecka? Sztuczkami iluzjonisty? Wschodem i zachodem Słońca? Dla każdego z nas z pewnością objawia się czymś innym, lecz prawdopodobnie także każdy przynajmniej raz jej doświadczył na swój sposób. Doznał momentu olśnienia, w którym pomyślał “och, to po to to wszystko!”. Neil Patrick Harris, aktor, konferansjer, iluzjonista, stworzył powieść dla dzieci, która stara się wykazać, że nigdy nie należy porzucać nadziei oraz warto wierzyć w magię.

“Magicy” opowiadają historię Cartera, którego rodzice zmarli, gdy był małym chłopcem. Los nie był dla niego łaskawy nawet później. Trafił pod skrzydła najbliższego krewnego, zwanego przez niego Wujkiem Cwaniakiem. Chłopiec wraz z mężczyzną nie mieli stałego miejsca zamieszkania ani dochodu. Wykonywali na ulicy sztuczki magiczne, które miały na celu głównie oszukiwanie przypadkowych przechodniów i ich okradanie. W końcu Carter mówi: “dość!” i ucieka od antypatycznego wujka, wskakując do przypadkowego pociągu. Chłopiec trafia do małego miasteczka, w którym trwa festyn. W wesołym miasteczku rządzi Bosso, czyli przywódca gangu, który okrada mieszkańców Mineral Wells. Chce on zwerbować Cartera do swojej grupy, jednak chłopak nie zamierza wracać na złą ścieżkę. Na szczęście spotyka troje nowych przyjaciół, którzy pomogą mu walczyć ze złoczyńcami.

Ta debiutancka powieść Neila Patricka Harrisa dla dzieci wśród podobnych pozycji zdecydowanie się wyróżnia. To wartka opowieść o przyjaźni, magii i rzeczach w życiu najważniejszych. To, co najważniejsze dla młodszego czytelnika – wciąga jak diabli. Nie jest to krótka powieść dla dziesięciolatka, a nie serwuje żadnych dłużyzn, które mogłyby zniechęcić odbiorcę i spowodować, że rzuci książkę w kąt. Nawet, gdy młodzi bohaterowie nie ścigają przestępców, to trenują nowe sztuczki czy przesiadują w tajemniczym pokoju opracowując kolejny plan.

Nie ma tutaj miejsca na nudę, tym bardziej, że każdy z bohaterów jest zupełnie inny. Możemy poznać nie tylko całe spektrum charakterów, ale także to, że nie ma znaczenia, czy ktoś pochodzi z biednej rodziny, bogatej, czy jeździ na wózku, czy chodzi cały dzień w smokingu, czy chodzi do szkoły publicznej, czy prywatnej. Najważniejsze zawsze jest to, co ma się w głowie i sercu. “Magicy” wobec tego uczą najważniejszych zasad moralnych, zaznaczając, jak ważne jest szczęście, bezinteresowna pomoc, przyjaźń i tolerancja.

Bardzo się cieszę, że mimochodem, zaledwie w dwóch zdaniach w całej powieści, Harris zaznacza, że jedna z bohaterek została adoptowana z sierocińca przez… dwóch ojców. Jestem szalenie ciekawa, jak zostanie to odebrane w niektórych domach w Polsce. Mam nadzieję, że wielu rodziców ucieszy się z tego, że książka uczy, że nieważna jest forma rodziny, jednak szczęście i dobroć w niej panujące.

Pomiędzy kolejnymi rozdziałami autor odsłania przed czytelnikami kolejne sztuczki magiczne. Poznać można sposób, w jaki należy toczyć monety po palcach lub jak wykonać rozpoznanie koloru po wadze. Wydaje mi się, że to dość kreatywne ćwiczenia dla najmłodszych odbiorców, które mogą wypełnić im kilka godzin (zamiast trzymania w ręku smartfona) w ciągu tygodnia lub miesiąca, zanim nie udoskonalą technik magicznych. Dodatkowo, Harris, znając dzieciaki całkiem nieźle, gdyż sam jest dumnym ojcem bliźniaków, włączył do powieści kilka łamigłówek słownych, które wymagają skupienia. Ostatecznie nie otrzymujemy więc wyłącznie dobrej historii, ale także stymulujące młode mózgi zadania.

Warto zwrócić także uwagę na oprawę graficzną “Magików”. Utrzymane w czerni i bieli przywodzić będą najmłodszym na myśl animacje, z którymi są obeznani za sprawą kina lub telewizji. Wierne opisom znajdującym się w książce świetnie ilustrują także emocje – te prezentujące złych bohaterów budzą grozę, te, na których widzimy dzieciaków, głównie epatują radością.

“Magicy” to książka, którą z ogromną przyjemnością zachowam dla swojego potomstwa, choć najpierw “wcisnę” ją tak wielu dzieciakom, ilu zdołam. Zacznę od mojego bratanka, a skończę na synach i córkach moich koleżanek z pracy. Dobrze wiedzieć, że tego typu literatura cały czas powstaje – przekonująca młodych czytelników, że warto czytać, przekazująca wielkie wartości moralne i dostarczająca dreszczyku emocji. Ach, dla rodziców też się nada!

Ocena: 8/10

Ewa Nowicka

Ewa Nowicka

Mam zbyt wiele planów na siebie i nie mogę się zdecydować, który jest najlepszy.
Serialoholiczka uważająca, że kultura popularna jest równie ważna co ta niszowa, a czasem snobistyczna. Na zmianę odwiedza operę i multipleks w poszukiwaniu blockbusterów.
Miłośniczka literatury wszelakiej i stała bywalczyni koncertów.
Absolwentka filmoznawstwa na UŁ. Kosmetyczka. Menadżer sieci sklepów Drogerie Noel.
Publikuję również na: secretum.pl, duzeka.pl oraz filmaster.pl
Ewa Nowicka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *