Recenzja książki “Mała baletnica” (Wiktor Mrok): karmienie wynaturzeń

Rodzajów wynaturzeń istnieją setki, jeśli nie tysiące. Jednak każda reprezentująca je jednostka to odmienne studium przypadku – pod względem historii, przyczyn i psychologii. Istnieją takie, które są akceptowalne oraz niemalże szeroko omawiane, lecz to chyba zdecydowana mniejszość. Jednym z tych całkowicie niezrozumiałych dla normalnie funkcjonujących ludzi, budzące odrazę, pogardę, złość, przerażenie to pedofilia. Wynaturzenie, które jest nie do pojęcia przez zdrowo funkcjonujący ludzki umysł. Wiktor Mrok podjął więc szalenie trudny, a jednocześnie – szalenie ważny temat. Bazując na faktach przedstawia w swojej powieści międzynarodowy proceder handlu dziecięcą pornografią i szczegółowo opisuje przebieg śledztwa, który doprowadził do jego ujawnienia.

Koniec lat 90. XX wieku, Kijów. Nastia uwielbia balet i całkiem nieźle sobie daje w nim radę. Rodzice alkoholicy nie bardzo się nią interesują, w przeciwieństwie do nauczycielki, która obudziła w niej pasję do tańca. Po drodze napotkała jednak jeszcze kogoś, kto postanowił przedstawić jej alternatywny sposób na życie… Współczesna Rosja. Policja bada sprawę tajemniczego morderstwa. W luksusowym domu ktoś zastrzelił czterdziestokilkuletnią kobietę. Lecz nie to okazuje się najistotniejsze. W domu znajduje się ukryte pomieszczenie, niczym “pokój uciech”, w którym znajdują się dziwne przedmioty – począwszy od foteli ginekologicznych, po dyby. A w tych drugich policjanci znajdują kilkunastoletnią dziewczynkę. Odkrywają pedofilski skandal, lecz muszą się pospieszyć. Ktoś morduje wszystkich zaplątanych w proceder. Czy uda się dokonać aresztowań? Czy ktoś zostanie obciążony winą za to, co się stało kilku tysiącom małych dziewczynek? Czy wszystkie tajemnice wyjdą na jaw?

“Mała baletnica” to książka, od której nie można się oderwać nawet na krok. Wiktor Mrok bazując na faktach stwarza wierne przedstawienie mechanizmów, jakie działają w świecie zakazanych stron internetowych czy nielegalnych interesów. Najpierw przedstawia początki “kariery” Nastii oraz całego procederu w późnych latach 90., później przechodzi do współczesnej Rosji pieczołowicie studiując każdy szczegół śledztwa, każdy krok policji, aby dojść aż do rozwiązania sprawy (o tym nie za wiele, ponieważ można to uznać za spory spoiler).

Autor spisuje się także jako dobry psycholog. Owszem, przedstawia winnych, przez swoich bohaterów ich osądza nawet, jednak stara się ciągle odpowiedzieć na pytanie – “dlaczego?”. Przedstawieni policjanci robią to samo – nawet, jeśli nikogo nie przymkną, chcą w jakiejś części zrozumieć, skąd niektóre wynaturzenia się biorą. Gdy dowiadują się o całej historii życia jednej z postaci, która zarabiała całe życie na dziecięcej pornografii, nie tylko rozumieją, dlaczego stała się taka, jaka się stała, ale także – zaczynają jej współczuć. Niemniej – dostrzegają też, jak mały procent owych zachowań można zrozumieć, a jak duży to po prostu nieumiejący się powstrzymać socjopatyczni zwyrodnialcy. Z drugiej strony portretuje drugą grupę przestępców, którzy jedynie zarabiają na całym procederze. Nie patrzą na swoje przedsięwzięcia pod względem etycznym – nie jest dla nich istotne, czy zarobią miliony za sprawą sadzenia pomidorów, czy robienia erotycznych zdjęć ośmiolatkom. Ważna jest zimna kalkulacja, adrenalina, nic poza tym.

Znakomicie Mrokowi wychodzi także portretowanie swoich bohaterów – zarówno policjantów i ofiar, jak i tych złych. Rodzinna atmosfera, duch zespołowości jakie panują na komisariacie wnoszą do powieści dużo ciepła. To dzięki postaci Saszy, Alony czy Sewy dostrzegamy, że nie każdy policjant jest bezużyteczny (a taki jest stereotyp) i niezbyt chętnie przystępujący do swojej pracy. To po prostu dobrzy ludzie o gołębich sercach, którzy nie pracują, żeby zarobić na życie, a dlatego, że to ich powołanie. Niekiedy w ich rozmowach pojawi się rozluźniający napięcie żart, aby czytelnik mógł choć na chwilę odsapnąć od nerwów, jakimi obdarza go sama historia. Doskonale poprowadzona została także postać Eleny i jej relacja z Sewą. Mrok nakreśla rys psychologiczny właściwie każdemu bohaterowi, jednak tym dwóm poświęca wyjątkowo dużo uwagi.

Mrok odkrywa także, że konsekwencje “zimnej wojny” mają w Rosji skutki do dzisiaj. Istnieją ludzie, którzy funkcjonują ponad prawem, których sens funkcjonowania w świecie wiąże się z przeróżnymi układami i układzikami. Gebesznicy, byli członkowie KGB nadal pełnią istotną rolę w państwie, chociaż bardzo często zakulisową. Niestety, często to oni pociągają za sznurki, w tajemnicy przed opinią publiczną, kreując własne biznesy i procedury.

Dobre pióro Mroka polega również na tym, że nie znajduje on w swojej powieści miejsca na niepotrzebne informacje. To ogromny plus, jeśli weźmiemy pod uwagę objętość historii oraz jej wagę – nie musimy, jako czytelnicy oddzielać ziarna od plew – autor robi to za nas. W “Małej baletnicy” dominują świetne rozpisane dialogi, które sprawiają, że powieść jest o wiele bardziej dynamiczna niż gdybyśmy dowiadywali się o wydarzeniach z długich opisów lub raportów. Choć stara się nie przywoływać makabrycznych obrazów, także nie stroni od wulgarnego, dosadnego języka – używa nomenklatury używanej przez takie środowiska, które opisuje. To intensyfikuje przeżycia czytelnika, choć niekiedy może wystawiać na próbę naszą psychikę.

“Mała baletnica” to powieść wstrząsająca pod wieloma względami. Po pierwsze, szokuje szczegółowość, z jaką Mrok opisuje cały proceder – otwiera oczy swoim czytelnikom na wiele aspektów oraz na funkcjonowanie takiego biznesu. Po drugie, otwiera się w każdym z nas smutek, złość i niedowierzanie, że takie rzeczy miały, mają i mogą mieć miejsce. Autor jednocześnie prowadzi dobrą narrację kryminału, który budzi napięcie. Najnowsza powieść Wiktora Mroka to dużo negatywnych emocji, lecz także, za sprawą postaci policjantów, przywraca wiarę w ludzką dobroć oraz bezinteresowność. Niech nie odstrasza Was fabuła, to historia, którą trzeba poznać.

Ocena: 9/10

Ewa Nowicka

Ewa Nowicka

Mam zbyt wiele planów na siebie i nie mogę się zdecydować, który jest najlepszy.
Serialoholiczka uważająca, że kultura popularna jest równie ważna co ta niszowa, a czasem snobistyczna. Na zmianę odwiedza operę i multipleks w poszukiwaniu blockbusterów.
Miłośniczka literatury wszelakiej i stała bywalczyni koncertów.
Absolwentka filmoznawstwa na UŁ. Kosmetyczka. Menadżer sieci sklepów Drogerie Noel.
Publikuję również na: secretum.pl, duzeka.pl oraz filmaster.pl
Ewa Nowicka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *