Recenzja książki “Kuba Niedźwiedź. Historie z gawry” Renaty Kijowskiej: misie nie muszą mieć bardzo małego rozumku

Słyszeliście kiedyś o dzielnym Misiu Wojtku? Syryjski niedźwiedź brał udział w bitwie pod Monte Cassino i służył niemalże pod dowództwem gen. Andersa. Zasłynął nie tylko dzięki bojowej postawie jako żołnierz, ale przede wszystkim swoim nietuzinkowym charakterem. Cóż, w końcu był niedźwiedziem żyjącym wśród ludzi, który zadziwiająco dobrze ze wszystkimi się dogadywał… Sądzicie, że tylko jeden taki wyjątkowy miś istniał? Otóż nie! Istnieje kilka dużych, futrzastych kulek, które w naszym kraju dorobiły się wielu anegdot dotyczących ich wybryków. Renata Kijowska inspirując się nimi stworzyła barwną opowieść o Kubie Niedźwiedziu skierowaną do młodszych czytelników.

Mama Maryna zawsze uczyła swoje dzieci, jakie zasady funkcjonują w lesie oraz ostrzegała, że ludzie mogą być niebezpieczni. Jednak Kuba i Benio niekoniecznie chcieli wszystkich rad posłuchać. Wraz z wiewiórką Wiórą i lisem Staszkiem (którego mama została brutalnie porwana przez kłusowników) coraz bardziej zbliżają się do ludzi, aby spróbować ich jedzenia lub po prostu zaznać zabawy. Jakie konsekwencje im grożą? Czym skończy się igranie z zasadami panującymi w lesie?

Renata Kijowska, reporterka TVN, stworzyła historię, która jednocześnie jest wciągająca, edukacyjna i bazująca na faktach oraz anegdotach z życia parków narodowych czy zoo. Każdy rozdział kładzie nacisk na inny aspekt niedźwiedziej egzystencji. Układając spójną, ciągłą historię, autorce udaje się, mimo wszystko, poruszyć wszystkie tematy, które mogą nieść wartość edukacyjną dla czytelnika. Poznajemy zatem etap nauki pożywienia misiów, niekoniecznie przyjemną przeszłość wujka Zenka, zagrażające innym mieszkańcom lasu stado wilków czy sposób dostawania się do samochodów, aby zdobyć ludzkie jedzenie w postaci batoników lub kanapek.

Po każdej takiej historii otrzymujemy długi komentarz od autorki wyjaśniający pojęcia, sposób życia misiów, a także źródło skąd zaczerpnięto inspirację. Muszę przyznać, że książka okazała się dla mnie, 26-latki, kopalnią wiedzy. Nie miałam pojęcia o istnieniu niedźwiedzicy Magdy, która buszowała po śmietnikach w tatrzańskich schroniskach ani, tym bardziej, o smutnej części historii jej syna, który przebywając w zoo trafił na paskudną panią dyrektor przybytku.

Kijowska zaznacza także, które przygody Kuby mogłoby mieć miejsce w rzeczywistości, a które są całkowicie wyssane z palca. Jednocześnie nie obawia się dotykać tematu śmierci zwierząt czy ich okaleczania. Wytycza także moralną drogę, którą podążać powinien każdy człowiek – czyli tą, na której szanuje się przyrodę, zarówno faunę, jak i florę (porównanie jedzenia jagód w lesie do opróżniania komuś lodówki – bezcenne!). Sprawia to, że książkę można skierować do bardzo szerokiego grona młodych czytelników – od tych w wieku przedszkolnym aż po czwartą, piątą klasę szkoły podstawowej. Wydaje mi się, że każdy odbiorca się czegoś pożytecznego z niej dowie.

“Kuba Niedźwiedź. Historie z gawry” to także przepiękne, cudowne ilustracje Anny Łazowskiej, które kojarzą mi się z książeczkami, które trzymałam w rękach jako dziecko. Obrazują one wydarzenia, a także podbijają emocje bohaterów za sprawą zastosowanej, dość ciemnej, kolorystyki. Często również intensyfikują uczucia samego czytelnika – wystarczy chociażby spojrzeć na tę przedstawiającą uwięzionego wilka. Wierzcie mi, musicie to zobaczyć, bo to naprawdę rzecz ciesząca oko odbiorcy w każdym wieku.

Mimo, że to książka dla dzieci, doskonale się bawiłam w trakcie lektury. Historia mnie porwała, czekałam z niecierpliwością końca (tak, wiem, że to dziwne), zastanawiając się, czy Kuba przetrwa w lesie, przy okazji nie mogąc się napatrzeć na piękne ilustracje. Sama wiele się nauczyłam o życiu zwierząt, a także o niektórych konkretnych misiach. Ta opowieść mocno angażuje emocjonalnie, niezależnie od wieku, jednocześnie będąc przestrogą i źródłem wiedzy. Sądzę, że nawet rodzic, czytając “Kubę Niedźwiedzia” dziecku, odnajdzie w lekturze pewną przyjemność – wynikającą z ciepła opowieści oraz trafiającego do czytelnika, choć często wyszukanego, języka autorki. A dziecko? Dziecko dopiero będzie miało frajdę!

Ocena: 9/10

Ewa Nowicka

Ewa Nowicka

Mam zbyt wiele planów na siebie i nie mogę się zdecydować, który jest najlepszy.
Serialoholiczka uważająca, że kultura popularna jest równie ważna co ta niszowa, a czasem snobistyczna. Na zmianę odwiedza operę i multipleks w poszukiwaniu blockbusterów.
Miłośniczka literatury wszelakiej i stała bywalczyni koncertów.
Absolwentka filmoznawstwa na UŁ. Kosmetyczka. Menadżer sieci sklepów Drogerie Noel.
Publikuję również na: secretum.pl, duzeka.pl oraz filmaster.pl
Ewa Nowicka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *