Recenzja książki “Mediatorka” Ewy Zdunek: zawód: mediator

Wiecie, że w Polsce istnieje taki zawód jak “mediator”? Przyznaję się, że sama nie miałam o tym pojęcia (może również dlatego, że moje doświadczenia na polu sądowym raczej nie istnieją), a sama nazwa kojarzyła mi się z raczej z tytułem jakiegoś filmu niż realnie wykonywaną profesją. Mediator to osoba usprawniająca komunikację między stronami sporu oraz szukająca rozwiązania, które byłoby satysfakcjonujące dla każdej z nich (nie rozstrzyga ona jednak konfliktu). To niełatwa technika szukania kompromisu oraz przekonywania skłóconych dorosłych do myślenia o czymś więcej niż tylko o sobie. Dobry mediator musi także umieć odłożyć na bok emocje swoich klientów, jak i swoje własne. Czy wobec tego bohaterka powieści Ewy Zdunek jest dobrym mediatorem? Czy jej własne problemy nie przyćmiewają problemów jej klientów?

Marta Kołodziej jest mediatorką, więc w zasadzie zawodowo zajmuje się rozwiązywaniem cudzych problemów. Prywatnie jednak niedawno wzięła rozwód, a jej były mąż jej mocniej związany z jej rodzicami niż z nią samą. Cezary prawdopodobnie planuje odebranie Marcie opieki nad ich dwiema córkami wraz z pomocą jej matki. Na szczęście bohaterka ma oddanych przyjaciół, na których zawsze może liczyć. Betka, jej współpracownica, a także kominiarz Zbyszek, wspierają ją w trudnych chwilach. Czy wszystko jednak jest w życiu Marty takim, jakim się wydaje? Czy mediacje nie zaburzają jej osądów prywatnych? A może jej życie prywatne przeszkadza w mediacjach?

“Mediatorka” łączy w sobie przejmującą opowieść obyczajową, dramat rodzinny oraz namiastkę thrillera sądowego. Równie istotne, jak rozterki życia prywatnego głównej bohaterki, są sprawy, które prowadzi. To one czynią z powieści historię wyjątkową, ponieważ nad wyraz realistyczną. Ewa Zdunek nie puszcza wodzy wyobraźni, nie czerpie inspiracji z głośnych nagłówków gazet, a przytacza przykłady, które czytelnika dotykają emocjonalnie, zarazem będąc mu bliskimi lub wiarygodnymi. Każdy z nas słyszał przecież o paskudnym rozwodzie lub rodzicach, którzy przez pracę tracą kontrolę nad dziećmi. Nawet, jeśli nas one nie dotyczą, dotyczyły kogoś w naszym bliższym bądź dalszym otoczeniu.

Prywatne perypetie Marty to zupełnie inna para kaloszy. Niekiedy wydarzenia z jej życia wydają się nieco mniej prawdopodobne lub naciągane. To wrażenie się intensyfikuje z każdym “rozdziałem”, lecz gdy dochodzimy do plot twistu łatwo zrozumieć, jakie intencje miała autorka tak wiążąc fabułę. Widać, że Ewa Zdunek potrafi delikatnie manipulować uczuciami czytelnika tak, aby uczulić go na konkretne wątki w powieści.

Postacie w “Mediatorce” są po prostu urocze. Marta to godna podziwu trzydziestolatka, zahartowana w boju, rzadko odpuszczająca, uparcie dążąca do celu i umiejąca przyznać się do niedoskonałości. Mimo tego, że kocha swoje dzieci i zrobiłaby dla nich wszystko, potrafi powiedzieć, że nie jest zbyt rodzinna ani nie jest z powołania matką. Szczególnie utożsamiam się z nią w momentach wybuchów złości, gdy traci kontrolę lub, paradoksalnie, ją odzyskuje zmieniając priorytety. Pocieszny okazuje się kominiarz Zbyszek, nieco nieporadny kawaler, który nie do końca ma szczęście w miłości. To on dostarcza najwięcej humoru odbiorcy, choć czasem nie może go nie być szkoda. Betka, również mediatorka, pracująca z Martą, to zakompleksiona kobieta, posiadająca dystans do rzeczywistości, ale bardzo pragnąca akceptacji oraz partnerstwa. Wyłącznie pejoratywne skojarzenia budzi postać matki Marty, która swojej córki ewidentnie nie znosi. Despotka, wykorzystująca władzę dzięki bujającym w obłokach mężowi, wyżywa się jedynie na swoim dziecku, trzymając stronę jej byłego męża.

“Mediatorkę” można odbierać nie jako powieść obyczajową, ale jako zbiór przykładów z życia zawodu mediatora. To one dominują, mimo, że to główny wątek prywatnego życia Marty napędza fabułę. Wydaje mi się, że w tym kontekście książka Ewy Zdunek jest także najciekawsza. Przedstawia pracę mediatora, zawodu nieznanego szerszemu gronu osób w Polsce, w słodko-gorzkiej aranżacji. Z jednej strony przedstawiając absurdy, które są w stanie wymyślić ludzie będący w konflikcie, z drugiej – pokazać nieustępliwość ludzkiej natury, zawiść oraz podłość.

Jeśli znacie poprzednie powieści Ewy Zdunek dostrzeżecie, jak ogromny postęp pisarski czyni autorka. O wiele umiejętniej konstruuje fabułę, lepiej posługuje się językiem, a dar do tworzenia sympatycznych postaci nadal jej pozostał. “Mediatorka” to powieść dojrzalsza niż “Z pamiętnika zajętej wróżki”, a także poruszająca poważniejszą tematykę. Sądzę, że to przykład lektury, z której czerpać można nie tylko wiedzę, ale także inspirację w sferze rozwiązywania konfliktów. A przy tym to wzruszająca, wciągająca historia matki, kobiety, której nie wszystko w życiu poszło tak, jak miało pójść. 

Ocena: 7/10

Ewa Nowicka

Ewa Nowicka

Mam zbyt wiele planów na siebie i nie mogę się zdecydować, który jest najlepszy.
Serialoholiczka uważająca, że kultura popularna jest równie ważna co ta niszowa, a czasem snobistyczna. Na zmianę odwiedza operę i multipleks w poszukiwaniu blockbusterów.
Miłośniczka literatury wszelakiej i stała bywalczyni koncertów.
Absolwentka filmoznawstwa na UŁ. Kosmetyczka. Menadżer sieci sklepów Drogerie Noel.
Publikuję również na: secretum.pl, duzeka.pl oraz filmaster.pl
Ewa Nowicka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *