Recenzja filmu “The Place”: anioł i diabeł w jednej restauracji żyli

Poprzedni film Paolo Genovese “Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie” podbił kinowe ekrany na całym świecie, a w szczególności w Polsce (to najdłużej wyświetlany film w historii Kina Charlie w Łodzi). Opowiadający o brutalnych sekretach codzienności ukrytych w telefonach i o imprezie niszczącej życie film miał w sobie sporą dozę komizmu, tworząc wokół siebie doskonałą aurę tzw. słodko-gorzkiego obrazu. Najnowsze dzieło Włocha, “The Place”, jest o wiele bardziej mroczne, choć osadzone w tematyce, którą artysta uwielbia – o naturze człowieka i jego determinacji.

W jednej z włoskich restauracji – The Place, w całkowicie przypadkowym mieście, interesantów przyjmuje tajemniczy człowiek (Valerio Mastandrea). Ludzie przychodzą do niego po dość nietypową pomoc. Pragną spełnić swoje najskrytsze marzenia, często niemożliwe do osiągnięcia, uratować bliskich, naprawić swoje zdrowie lub zdobyć pieniądze. Jednak mężczyzna sprawia, że wszystko jest możliwe. Interesanci muszą tylko wykonać powierzone im zadanie. A często zadanie to należy do okrutnych, a przynajmniej nie do najprzyjemniejszych…

“The Place” powstało na bazie koncepcji serialu “The Booth at the End”, którego wyjściowa fabuła jest identyczna – do przesiadującego w kawiarni mężczyzny przychodzą ludzie, którzy pragną spełnić swoje marzenia. Co ważne w produkcji Genovese  – ich historie się splatają, łączą w najdziwniejszy osób, często zaskakujący dla odbiorcy. Niby nigdy nie spotykają się przy kawiarnianym stoliku, lecz każdego z nich łączy to samo – desperacja.

Włoski reżyser po raz kolejny stara się wziąć pod badawczą ścianę ludzką naturę. Głównym pytaniem pozostaje – ile w stanie jesteśmy zrobić, aby osiągnąć cel, aby spełnić marzenia? Czy wiemy, na ile nas stać? Czy dowiadujemy się o tym dopiero w momencie, w którym zostajemy postawieni przed sytuacją graniczną? A może zdajemy sobie sprawę z tego od początku, tylko nie potrafimy tego przed sobą przyznać? Szczególnie poruszająca pozostaje historia niewidomego Favio (Alessandro Borghi), który bardzo długo walczy ze sobą. Każdy z bohaterów zmienia kilkakrotnie podejście do zadania, które otrzymuje. Niemalże każdy z nich także się waha, nie umiejąc zdecydować się, jak wiele warte jest ich życie bądź jego komfort. Pocieszające staje się to, że nie wszystkie potrzeby są egoistyczne lub wynikające z próżności.

Najciekawsze pozostaje dla mnie to, kim jest tajemniczy mężczyzna, który rozwiązuje problemy ludzi i wyznacza im zadania. Czy to Diabeł? Bóg? Któryś z Aniołów? Demonów? A może to po prostu zadziwiająco inteligentny, wyćwiczony mentalista? Posługuje się dziwnym dziennikiem, w którym zdaje się mieć zapisane wszystkie emocje swoich “podopiecznych”, który daje mu pytania oraz odpowiedzi. Wydaje się być magicznym przedmiotem, atrybutem piekła lub nieba, czymś na zasadzie artefaktu, którego przynależy do krainy nieosiągalnej dla człowieka. Choć może to tylko zbiór zapisków, obserwacji na temat ludzkiej natury, z którego mężczyzna potrafi wyciągać wnioski? Po finałowej scenie chyba każdy sam znajdzie odpowiedź na pytanie, czym dla niego jest tajemniczy jegomość z “The Place”.

Paolo Genovese kolejny raz współpracuje z taką samą obsadą. Marco Giallini jako policjant czy Alba Rohrwacher jako zakonnica to aktorzy, których mieliśmy okazję poznać przy okazji “Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie”. Najbardziej uderzyła mnie jednak Vittoria Puccini jako Azzurra, która w swojej roli wypadła najprawdziwiej i najszczerzej. Każdy z aktorów stworzył postać namacalną, w której istnienie i rozterki nietrudno uwierzyć, której motywacje łatwo zrozumieć.

“The Place” to produkcja, o której trudno się pisze, lecz doskonale się ogląda. Zamknięta w jednym pomieszczeniu, przy jednym stoliku, sceneria pozwala na skupienie się na dialogach oraz historiach bohaterów. Słowa, mimika i gesty to najważniejsze elementy w twórczości Paolo Genovese, który uważa, że ludzka psychika i natura wymagają największego skupienia. Prawdopodobnie niektórych ten film znudzi, jednak to nieprawda, że nic się w nim nie dzieje. Dzieje się o wiele więcej niż w przeciętnym filmie akcji, choć fanom “Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie” może nie przypaść do gustu.

Ocena: 7/10

Ewa Nowicka

Ewa Nowicka

Mam zbyt wiele planów na siebie i nie mogę się zdecydować, który jest najlepszy.
Serialoholiczka uważająca, że kultura popularna jest równie ważna co ta niszowa, a czasem snobistyczna. Na zmianę odwiedza operę i multipleks w poszukiwaniu blockbusterów.
Miłośniczka literatury wszelakiej i stała bywalczyni koncertów.
Absolwentka filmoznawstwa na UŁ. Kosmetyczka. Menadżer sieci sklepów Drogerie Noel.
Publikuję również na: secretum.pl, duzeka.pl oraz filmaster.pl
Ewa Nowicka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *