Recenzja książki ,,Jeszcze jeden oddech” Paula Kalanithiniego – ,,Los przewrotny”

Zawód lekarza nie jest zawodem łatwym. Żeby dotrzeć na szczyt trzeba poświecić wiele – rodzinę, znajomych, imprezy, swój czas. Droga na szczyt to droga usłana potem, nieprzespanymi nocami, kanapką zjedzona na kanapie w szpitalu i brakiem własnego życia prywatnego. Ale to nie jest zwykła praca, to powołanie, czemu świadectwa daje Paul Kalanithi.

Od samego początku wiemy jak skończy się historia – śmiercią. Jednak po nią sięgamy, bo jest niesamowita. Dlaczego? Dlatego, że na raka zarachowuje świetny neurochirurg – prawdziwy lekarz z powołania, taki  którego interesuje los innych, taki który troszczy się i martwi o swoich pacjentów. Nie traktuje ich, jako kartki w teczce, a jako prawdziwych ludzi, którzy cierpią i to własnie od niego potrzebują największego wsparcia i pokazania im nadziei. Jednak by dojść do takiej wprawy potrzebował kilku lat spędzonych po różnych oddziałach z pacjentami, by nabrać pokory i szacunku do zawodu, jak i do ludzi. Wspomina swoje pierwsze kroki na oddziale położniczym, czy podczas sekcji zwłok. Każde z tych przeżyć – bliski kontakt z drugim człowiekiem, który może umrzeć, stawianie czoła własnym słabościom sprawiły, że stał się on lekarzem prawdziwym, który troszczy się o drugiego człowieka, wie, że gdy przekazuje ciężkie informacje, to jest tym pierwszym, który musi podać od razu plan działania i pokazać całej rodzinie pacjenta, że nie będzie źle, że wszyscy zrobią wszystko, by uratować życie. Do takiego podejścia doszedł podczas praktyk, gdy jako początkujący obserwował lekarzy z kilkunastoletnim stażem traktujących pacjentów, jak problem do rozwiązania, jak kolejne ciało na łóżku – wtedy podjął decyzję, że takim lekarzem nie będzie na pewno.

Jak przewrotny okazuje się los, gdy Paul dowiaduje się, że sam zachorował na raka płuc. Aż nie chce nam się wierzyć, że ten zdrowy mężczyzna, u wrót swojej kariery z piękną kobietą u boku może nagle usłyszeć taką diagnozę. Staje po drugiej stronie – teraz to on jest pacjentem i niestety, ale nie podoba mu się, to, przede wszystkim to, że nie może się doprosić swojej lekarki o podanie prawdopodobieństwa umieralności. Wie, że nie będzie dobrze, chociaż wszyscy walczą, on sam najbardziej i najusilniej, nie poddaje się i pomimo przeciwności losu nadal pracuje w zawodzie. Najbardziej frustruje go to, że to niedawno on był po tej drugiej stronie, to on decydował o leczeniu i o lekach, które będą stosowane. Podczas zamiany stron nie może on mieć takiej kontroli i sprawia mu to dużo bólu, który stara się zrozumieć.

Co dzieje się z małżeństwem w takiej sytuacji? Przecież to młodzi ludzie, którzy dopiero zaczynają swoje prawdziwe życie razem, rozwijają swoją karierę, ale też wkraczają w etap zostania rodzicami. Jednak czy nie jest za późno? Czy jeżeli Paul umrze wcześnie, to jego żona da sobie radę? Czy może też będzie musiała wychowywać małe dziecko i jednocześnie zajmować się słabym i chorym mężem. Czy nie jest to zbyt egoistyczne myślenie? Przed takimi między innymi pytaniami stają bohaterowie.

Z każdym dniem Paul słabnie, jednak nie poddaje się, nie poddaje się do końca i pisze. Opowiada swoją historię i zapisuje ją na kartach książki ,,Jeszcze jeden oddech”. Ostatnie strony, gdzie jego żona mówi i opisuje cały proces przeżywania tej choroby, słabnięcia męża, podejmowania ciężkich decyzji pokazuje siłę ich małżeństwa i miłości, a jednocześnie wyciska łzy z nawet największego twardziela. Paul umiera, jednak to co po sobie zostawił nie umrze, pozostawi w każdym Czytelniku niezapomniane uczucie tego, jak ważne jest życie i każda chwila.

Ocena: 9/10

 

Za możliwość wypożyczenia książki dziękuję Legimi.

Karolina Rybińska

Karolina Rybińska

Zostałam wychowywana w miłości i szacunku do książek, pałam tym uczuciem do dziś. Ciągle boję się, że nie staczy mi życia na wszystko, co chciałabym przeczytać, dlatego chłonę książki jak gąbka. Thrillery, horrory, kryminały i literaturę współczesną, fantastykę – lubię przeplatać rodzaje, żeby nie popaść w monotonię. Prywatnie dążę do własnej biblioteki. Skończyłam dziennikarstwo i po dwóch latach przerwy od studiów postanowiłam wrócić na zupełnie inny kierunek – logistykę. Po intelektualnych wojażach przelewam siódme poty na siłowni, a to crossfit, a to sztangi albo sztuki walki.
Karolina Rybińska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *