Recenzja filmu “Tamte dni, tamte noce”: letnie serca

Piękne filmy nie zdarzają się wcale tak często, jakby mogło się wydawać. Jeszcze rzadziej zdarzają się piękne filmy, z którymi można się utożsamiać w dość nieoczywisty sposób. Dawno nie widziałam tak pięknego filmu jak “Tamte dni, tamte noce”. Dawno nie widziałam filmu, który przywoływałby wspomnienia, który dotykałby we mnie tego co prawdziwe i zakazane. Wiem, że brzmi to jak puste słowa. Lecz gwarantuje Wam, że zrozumiecie, gdy przeczytacie cały ten tekst.

Gdzieś we Włoszech, lata 80. Elio Perlman (Timothee Chalamet) jak co roku wyjeżdża wraz z rodzicami do posiadłości we Włoszech. Jego ojciec, profesor (Michael Stuhlbarg), również co roku zaprasza na wakacje jednego ze swoich studentów, który pomaga mu w segregowaniu materiałów. Tym razem do ich domu przybywa Olivier (Armie Hammer). Pomiędzy Eliem a przybyszem zaczyna rodzić się uczucie, którego wagi jeszcze nie znają.

Ciężko się nie zgodzić z Katarzyną Czajką, która we wstępie do swojej recenzji porównuje “Tamte dni, tamte noce” do wspomnienia – “Wspomnienie indywidualne, dzielone, osobiste i powszechne”. Miałam identyczne skojarzenia, co ona. Właśnie tak jest – ten film ogląda się jak blaknące wspomnienie. Nasz mózg zazwyczaj zapamiętuje nieistotne pozornie chwile, dialogi, które z jakiegoś powodu pozostają z nami na zawsze. Nie pamiętamy chronologicznie ułożonych wspomnień, pamiętamy emocje, pamiętamy, jak się wtedy czuliśmy, pamiętamy strzępy rozmów i nasze pierwsze razy. Czyż nie każdy z nas ma w pamięci takie swoje lato?

Wbrew pozorom i krótkiemu opisowi, który znajdziecie na wielu portalach filmowych, to nie jest film o gejach. To film o miłości, o dwójce ludzi, dla których istotne jest uczucie, a nie płeć. Zresztą, obaj bohaterowie w trakcie tego lata, gdy łączy ich najsilniejsza na świecie nić porozumienia, przeżywają także heteroseksualne romanse. Dla młodego Elio to lato pełne inicjacji. Pierwsze stosunki, pierwsze miłości, pierwsze żądze. Wiemy jednak, że najważniejsze jest to, co mają razem z Olivierem, coś bezcennego, coś, co zdarza się raz na całe życie i nigdy się o tym nie zapomina.

Doskonała scena, w której Olivier tańczy sam do piosenki The Psychodelic Furs na parkiecie pełnym ludzi, perfekcyjnie pokazuje charakter jego postaci. W jego niezgrabnych ruchach kryje się mimo wszystko jakaś pewność siebie skontrastowana z lekkością, beztroską, radością. Patrząc na tę postać wiemy, że chcielibyśmy być na jego miejscu. Chcielibyśmy ponownie znaleźć się tamtego lata naszego życia, mieć przed sobą cały świat, a jednocześnie o nim zapomnieć. Olivier tylko pozornie wydaje się nabzdyczonym bucem, tak naprawdę jest tym takim samym wrażliwcem, co Elio.

“Tamte dni, tamte noce” to niezwykła chwała dla sztuki. W tym domu czyta się romanse po niemiecku, w oryginalne, które pomagają rozwiązać dylematy serca; do południa segreguje się zdjęcia niedawno znalezionych rzeźb; kłóci się z etymologią słowa “morela”… To świat, w którym chciałoby się żyć. Świat, w którym sztuka i wiedza są najwyższą wartością, tak samo jak dobre serce…

Nic dziwnego, że dopiero stąpający po filmowej scenie Timothee Chalamet zyskał nominację do Oscara. Ostatnia scena, statyczna, na której pojawiają się już końcowe napisy, to majstersztyk, którego dokonać potrafią tylko najwięksi. Z łatwością można sobie przypomnieć dzięki Chalametowi pierwsze złamane serce, poczucie rozczarowania, nieuchronność końca wszystkiego, co piękne. Partnerujący po Armie Hammer stoi obok niego w kontrze – zarówno wizualnej, jak i stylistycznej. Grając postać Oliviera wcale nie wciela się w postać mentora, mimo, że to on ubiera koszule, a nie tiszerty; mimo, że to on jest bardziej doświadczony fizycznie, choć niekoniecznie emocjonalnie. Świetnie wypadają także Michael Stuhlbarg i Amira Casar, którzy wcielają się w rolę cichych obserwatorów jako rodzice, którzy w razie konieczności wkroczą z radą.

“Tamte dni, tamte noce” to obraz przepiękny wizualnie, którego grę aktorską i scenariusz dopełniają cudowne krajobrazy Włoch. Kamieniczki w małym miasteczku, wypady nad rzekę, z każdego kadru sączy się jednocześnie beztroska, jak i nieuchronność pożegnania oraz zakończenia lata. Możemy wręcz poczuć tę zimną wodę, do której wchodzi Olivier czy sok z moreli, który ciągle pije; możemy wyobrazić sobie upał, jaki dopada wszystkich bohaterów (którzy zresztą przez większość filmu występują w półnegliżu).

Gdy już wspominamy o zdjęciach, nie sposób nie wspomnieć o perfekcyjnie dobranej ścieżce dźwiękowej. Elio część wakacji spędza na transkrypcji muzyki, którą słucha, a także niejednokrotnie sam gra na pianinie. Dlatego znajdziemy tutaj dużo klasycznych dźwięków, jak i bez wątpienia jedną z najpiękniejszych piosenek zeszłego roku, czyli “Mystery of Love” Sufjan Stevens. Muzyka doskonale komponuje się z emocjami, które dostrzegamy na ekranie, pobudzając jeszcze nasze serca do wspomnień.

“Tamte dni, tamte noce” to rodzaj filmu, który zdarza się rzadko. Opowiadający o miłości bez wyniosłości, bezpretensjonalnie, nad wyraz prawdziwie. Niezwykle sensualny, intymny, osobisty, który dla każdego będzie wędrówką do własnego wspomnienia. Rodzące się uczucie między bohaterami to coś wyjątkowego, nienamacalnego, coś, czego zazdrościmy i czego oczekujemy (lub oczekiwaliśmy jeszcze do niedawna). “Tamte dni, tamte noce” to film dla każdego romantyka, dla każdego marzyciela, obok którego nie wolno przejść obojętnie, jeśli chcemy, aby nasze serce zabiło mocniej.

Ocena: 10/10

Ewa Nowicka

Ewa Nowicka

Mam zbyt wiele planów na siebie i nie mogę się zdecydować, który jest najlepszy.
Serialoholiczka uważająca, że kultura popularna jest równie ważna co ta niszowa, a czasem snobistyczna. Na zmianę odwiedza operę i multipleks w poszukiwaniu blockbusterów.
Miłośniczka literatury wszelakiej i stała bywalczyni koncertów.
Absolwentka filmoznawstwa na UŁ. Kosmetyczka. Menadżer sieci sklepów Drogerie Noel.
Publikuję również na: secretum.pl, duzeka.pl oraz filmaster.pl
Ewa Nowicka

2 przemyślenia nt. „Recenzja filmu “Tamte dni, tamte noce”: letnie serca

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *