Recenzja książki ,,Małe życie” Hanya Yanagihara: Zło na całe życie

Książki, które stają się bestsellerami, są niestety zbyt przeceniane, tak jak było to w przypadku ,, Dziewczyny z sąsiedztwa”. Co do ,,Małego życia”  miałam pewne obawy – czytałam niektóre opinie mówiące, że ta książka to typowy przykład przerostu formy nad treścią. Ponad to, nie jest to cienka książka, a grube wydanie, na które potrzeba poświęcić nasz czas.

Na początku ,,Małe życie” bardzo przypominało mi ,,Odyseję nowojorską”, którą czytałam jakiś czas temu. Również mamy wątek przyjaciół, którzy wyjeżdżają na studia, a później opisywane jest ich życie. Jednak w tym przypadku poznajemy historię 4 przyjaciół: JB – artysta-malarz, Jude – zlękniony przed całym światem mężczyzna, zdolny prawnik, Willem, początkujący aktor, któremu wróżona jest światowa kariera i Malcolm, który zostanie architektem. Z pozoru każdy z nich jest zwyczajnym facetem – imprezują, studiują, mają swoje zmartwienia i sekrety. Łączy ich niesamowita więź, pomoc i wspólnie spędzane chwile. Jednak z upływem czasu historia jest skupiona na historii Jude’a, który nie radzi sobie z życiem. Z czasem poznajemy jego historię i to, co sprawiło, że stał się zamknięty w sobie i prawdopodobnie się tnie. Zaczynamy się dowiadywać, że nie zna swoich rodziców i został porzucony w śmietniku, następnie trafił do klasztoru, gdzie był bity, gnębiony i molestowany przez kler. Jego dzieciństwo do 16 roku życia to totalna katastrofa – na swojej drodze spotyka okrutnych ludzi, którzy go krzywdzili i sprawili, że stał się takim człowiekiem – zlęknionym, dla którego jedynym sposobem na poradzenie sobie z problemami jest cięcie się. Jednak ważne jest to, jak pokazywane są relacje między przyjaciółmi i to, jak oni reagują na problemy przyjaciela. To, jak  unikają rozmowy o problemach, że domyślają się, że się samookalecza, jednak żaden z nich nie ma w nich tyle siły, by z nim porozmawiać.

,,Małe życie” pokazuje nie tyle historię czterech przyjaciół, a bardziej historię Juda i to, jak wpływa to na relacje pomiędzy ludźmi. Pokazuje jak ważnym , ale często pomijanym tematem jest molestowanie, pedofilia, zmuszanie dzieci do sprzedawania się. Jak czują się dzieci wykorzystywane seksualnie i jaki ma to wpływ na ich dorosłe życie? Okazuje się, i świetnie to przekazuje autorka, że potwierdza się teoria, mówiąca, że to jak człowiek jest traktowany za młodu, takim też staje się dorosłym. Dlatego też bohater jest zamknięty w sobie, jego jedynym rozwiązaniem jest samoookaleczanie się, niedowartościowanie, samokrytyka i brak seksu, wręcz obrzydzenie i wmawianie sobie, że wszystko, co złe w życiu, to wina tego, że jest się nieczystym i zhańbionym – niestety zhańbionym na całe życie.

Momentami ,,Małe życie” ma wątki, które są przedłużane i nieciekawe. Jednak należy przyznać, że jest to książka szokująca – to jak opisuje sceny gwałtu, wykorzystywania, manipulowania młodym człowiekiem szokuje. Tym bardziej szokuje opis dorosłego życia i tego, jak dzieciństwo odbiło się na głównym bohaterze.

Historia pokazuje życie przyjaciół od czasu studiów do czasu ich późnej dorosłości – około 50 lat. Jest to opis ich około 30 lat życia – nie da się ich opisać dokładnie, ale autorka świetnie pokazała najważniejsze wybrane historie i to, jak każda osoba ma wpływ na drugą i ich najważniejsze wydarzenia z życia.

,,Małe życie” nie jest lekturą miłą i przyjemną. To powieść, która wali po twarzy i szokuje. To komplement, ponieważ obecnie często tego w literaturze brakuje – pokazania prawdy, tej najgorszej, nie szukania atencji odbiorcy przez skandale i niesamowite historie, ale przez opisanie i przedstawienie opowieści, która może się wydarzyć. Przedstawienia, że powinniśmy wyciągnąć wnioski – rozmawiać z ludźmi, zwracać na nich uwagę i nie lekceważyć sygnałów, które dają nam nasi najbliżsi, którzy często mają problemy i potrzebują pomocy, chociaż nie zawsze o nią proszą.

Ocena: 9/10

Karolina Rybińska

Karolina Rybińska

Zostałam wychowywana w miłości i szacunku do książek, pałam tym uczuciem do dziś. Ciągle boję się, że nie staczy mi życia na wszystko, co chciałabym przeczytać, dlatego chłonę książki jak gąbka. Thrillery, horrory, kryminały i literaturę współczesną, fantastykę – lubię przeplatać rodzaje, żeby nie popaść w monotonię. Prywatnie dążę do własnej biblioteki. Skończyłam dziennikarstwo i po dwóch latach przerwy od studiów postanowiłam wrócić na zupełnie inny kierunek – logistykę. Po intelektualnych wojażach przelewam siódme poty na siłowni, a to crossfit, a to sztangi albo sztuki walki.
Karolina Rybińska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *