Recenzja filmu “Dzika droga”: w drodze do siebie

Jean-Marc Vallée uwielbia samotnych buntowników, ludzi, którzy zostali zepchnięci na dno przez swoje złe wybory i życiowe okoliczności. Postać Cheryl Strayed idealnie wpasowuje się w bohatera stworzonego dla Kanadyjczyka. Choć reżyser przyjmuje inną narrację, uderza w inne tony, ponownie udowadnia, że potrafi połączyć kino Hollywoodzkie z ogromnym ładunkiem emocjonalnym, którym zostanie zarzucony każdy widz „Dzikiej drogi”.

Cheryl Strayed w 1995 roku wyruszyła w 1100-milową podróż po trasie Pacific Crest Trail, a w 2012 roku opublikowała książkę „Dzika droga. Jak odnalazłam siebie”, która jest zapisem jej wędrówki oraz szczegółowym opisem osobistych wspomnień, które zmusiły ją do podjęcia tego wyzwania. „Dzika droga” Jeana-Marca Vallee jest adaptacją tej biograficznej, intymnej pozycji.

Cheryl Strayed (Reese Witherspoon) jako dziecko zmagała się z życiem w domu z ojcem – alkoholikiem, który nie stronił od przemocy. Będąc nastolatką pragnęła, aby wyrwać się z małego miasteczka i marzyła o wielkim świecie. Gdy została mężatką była zakochana i szczęśliwa, lecz po śmierci matki zaczęła staczać się po równi pochyłej. Dążąc do autodestrukcji, Strayed nie potrafiła wyhamować. Ogrom cierpienia ją przerósł, lecz pozostało w niej tyle sił, aby zdobyć się na odwagę i spróbować przebyć Pacific Crest Trail. Na szlaku chciała odnaleźć samą siebie, pogodzić się ze swoją przeszłością.

„Dzika droga” rozgrywa się na dwóch płaszczyznach. Pierwszą jest wędrówka Cheryl po Pacific Crest Trail, którą śledzimy chronologicznie (za wyjątkiem początkowej sceny filmu, która ukazuje przerażające, obdarte do kości stopy bohaterki oraz jej but spadający w przepaść – przez to wiemy, że nie zrezygnowała ze swojego postanowienia zbyt szybko… albo w ogóle). Ale obok przebywania rzeczywistej trasy fizycznie, Strayed odbywa także podróż w głąb siebie, która zostaje ukazana na ekranie jako szereg rozsypanych retrospektyw. Choć owe wspomnienia nie są ułożone chronologicznie to z łatwością zrozumieć można ciąg przyczynowo-skutkowy, który doprowadził kobietę do miejsca, w którym ją poznajemy.

Vallée nie stara się być innowacyjny czy świeży w swoim obrazie. Tworzy kino drogi najlepszego rodzaju, w którym bohaterka odbywa wyprawę wyłącznie z egoistycznych pobudek – naprawy samej siebie. Kanadyjczykowi udało się uniknąć ckliwości czy pretensjonalności, za to stworzył Cheryl Strayed z krwi i kości, którą widz w trakcie seansu zaczyna rozumieć w każdej podjętej decyzji. Postacie, które kobieta spotyka na swojej drodze nie są chodzącymi encyklopediami, wyczynowcami czy filozofami rzucającymi wzniosłe slogany o znajdywaniu własnej drogi. To ludzie tacy sami jak ona, mierzący się z samymi sobą.

O jedno pozostaje mi mieć pretensje – niepotrzebnie Vallée skorzystał z cytatów przepełnionych patosem, którymi posługuje się bohaterka na różnych przystankach swojej podróży czy postać lisa, wciągająca do obrazu niepotrzebny symbolizm. To elementy wyjęte z podręcznika „jak stworzyć film Hollywoodzki, który aspiruje do czegoś więcej”, a Kanadyjczykowi przecież takie chwyty wcale nie są potrzebne. Można było pozbyć się tych rzeczy, które budować mają wyłącznie proste, bezrefleksyjne wzruszenia.

Jednak najlepszym składnikiem tego obrazu pozostaje Reese Witherspoon. Wykreowana genialną rolę, która wymagała od niej zagrania kilku różnych osób w jednym ciele. Cheryl – zakochanej w Paulu, Cheryl – narkomanki, Cheryl – uczennicy liceum, Cheryl – troskliwej córki, Cheryl – niepokornej nastolatki, Cheryl – zranionej i zagubionej kobiety. I rzeczywiście, zbudowała każdą z tych ról idealnie, dobierając do każdej z nich inną mimikę, a odpowiednia charakteryzacja dopełniła owej wiarygodności. Obok Witherspoon pojawia się także Laura Dern w roli Bobbi Lambrecht, matki Strayed. Choć to rola przykuwająca uwagę, jej nominacja do Oscara może dla niektórych być decyzją przesadzoną.

„Dzika droga” to oczywiście także piękne zdjęcia, przecudowne krajobrazy niczym z filmu dokumentalnego. Niekiedy brakuje aż głosu Krystyny Czubówny. Jednak cudowne, pocztówkowe ujęcia zostają zestawione z tymi z przeszłości Cheryl. Małomiasteczkowe, dziejące się albo w niewielkim domu z matką i bratem, albo później – w dusznym mieszkaniu, przesycone niebieskim i szarym kolorem sceny są uderzające, szczególnie gdy zostają miejscami skontrastowane w osobliwy sposób.

Jean-Marc Vallée doskonale odnajduje się w Hollywood, lecz nie traci w amerykańskim świecie siebie. Ogrom emocji, które serwuje nam z ekranu potrafią być niekiedy przytłaczające, ale przede wszystkim pozostają swoistą refleksją dla widza. „Dzika droga” nadaje się zawsze, w każdych okolicznościach, uderzając w odpowiednich okolicznościach we właściwe struny. To obraz, z którego tysiąc odbiorców może wyciągnąć tysiąc innych myśli, uczuć i za to reżyserowi oraz Witherspoon należą się brawa.

Ocena: 7/10

 

Ewa Nowicka

Ewa Nowicka

Mam zbyt wiele planów na siebie i nie mogę się zdecydować, który jest najlepszy.
Serialoholiczka uważająca, że kultura popularna jest równie ważna co ta niszowa, a czasem snobistyczna. Na zmianę odwiedza operę i multipleks w poszukiwaniu blockbusterów.
Miłośniczka literatury wszelakiej i stała bywalczyni koncertów.
Absolwentka filmoznawstwa na UŁ. Kosmetyczka. Menadżer sieci sklepów Drogerie Noel.
Publikuję również na: secretum.pl, duzeka.pl oraz filmaster.pl
Ewa Nowicka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *