Recenzja książki „Białe. Zimna wyspa Spitsbergen” Ilony Wiśniewskiej: zimna kraina o wielkim sercu

Wyobraźcie sobie miejsce, w którym istnieją jedynie dwie pory roku. Krainę, gdzie lato jest bardzo jasne i zimne, a zima bardzo ciemna i bardzo zimna. Miejsce, gdzie żyje dwa tysiące ludzi, a niedźwiedzi polarnych jest o pół tysiąca więcej. To Spitsbergen, największa wyspa Norwegii. W swoim reportażu „Białe. Zimna wyspa Spitsbergen” Ilona Wiśniewska opowiada o swoim życiu w krainie mrozu oraz śniegu, gdzie mieszka od 2010 roku. Czy to miejsce, którym rządzi depresja oraz nadużywanie alkoholu? Czy raczej alternatywa dla ludzi, którzy nie mogą odnaleźć swojego miejsca na Ziemi?

Polonistka i fotografka skomponowała swój reportaż naprawdę wzorowo. Wykorzystuje liczne opowieści o ludziach, o ich osobistych przeżyciach, niemalże pisząc ich skrótowe biografie, zabierając czytelnika w podróż po stolicy Spitsbergen. Poszczególne historie zyskują indywidualny akcent, gdy okazuje się, że to nie tylko wyspa zmienia ludzi, lecz także ludzie zmieniają miejsce, w którym mieszkają. Spitsbergen wydaje się być tworem żyjącym swoim życiem, wydającym własne prawa, nakazy i zakazy. Ogranicza wolność ludzi, odcinając ich od dotychczas znanego bytowania, jednocześnie ich wyzwalając. Bo na Spitsbergen nikt nie trafia przypadkiem. Każdy znajduje się tam z bardzo konkretnego powodu, lecz jedno jest pewne – norweska wyspa była im przeznaczona. Chociażby na chwilę.

W opowieści Wiśniewskiej o Spitsbergenie czuć pasję. Choć autorka snuje historie z perspektywy osoby, która nie należy do tej krainy, podkreśla, że tak naprawdę do tego miejsca nie należy nikt. Zatrzymujemy się w opuszczonych miastach czy zwiedzamy polską stację badawczą. Zaczytujemy się w historiach ludzi, którzy przybywają na mroźną wyspę jedynie sezonowo, lecz poznajmy i takich, którzy osiedli tutaj na stałe (choć to niezwykle rzadkie przypadki). Spitsbergen to miejsce wielokulturowe, w którym spotkać można ludzi nawet z pięćdziesięciu krajów świata. Każdego z nich coś bezwiednie przyciąga w to miejsce. Zestawia mieszkańców z tłoczącymi się latem turystami, którzy nie mogą uwierzyć, że ktoś dobrowolnie zgadza się na zamieszkanie w takim miejscu.

Historia krainy snuta jest przez jeden rok. Wiśniewska przeprowadza nas przez sezonowość, pokazuje rytm dwóch pór roku, które dyktują warunki życia. Autorka odkrywa magiczność surowego miejsca, które ledwo pozwala w sobie żyć. Dzięki niezwykłej wrażliwości udaje jej się zaakcentować najbardziej poruszające oraz atrakcyjne wątki, dostrzec więcej niż inni. Skupiając się na charakterystyce żyjących tam ludzi, Wiśniewska ukazuje cały wachlarz kulturowy oraz etniczny. Okazuje się, że niezwykłe miejsce potrafi przyciągnąć zarówno Polaka, Rosjanina, jak i Meksykankę czy Japonkę.

Autorka podkreśla również silny związek żyjących tam ludzi z przyrodą. Odwieczny kontakt pomiędzy człowiekiem a zwierzęciem nie jest jedynie uwarunkowany potrzebą zdobywania jedzenia. Pomimo tego, że myślistwo jest jednym z najważniejszych akcentów życia na wyspie, sprawą łączącą rodziny oraz przyjaciół, wszyscy mieszkańcy szanują swoje zdobycze. Polowania objęte są regulacjami prawnymi, choć wszyscy kochają wszelkiego rodzaju trofea oraz samą przyjemność płynącą z łowów.

„Białe. Zimna wyspa Spitsbergen” to bardzo dobrze skonstruowany reportaż. Dość powolny ton narracji pozwala na delektowanie się krajobrazami oraz wczuwanie się w poszczególne opowieści żyjących tam osób. To pozycja, która niezwykle wciąga i pochłania, niemalże jakby była rasowym kryminałem (a to „tylko” rasowy reportaż).

Po lekturze „Białego” pozostaje tylko jedna myśl: cudownie byłoby tam pojechać! A potem pojawiają się wątpliwości: czy mroźna wyspa jest miejscem dla mnie? Czy udałoby mi się odnaleźć tam siebie? Czy jestem na tyle silna i zdeterminowana, aby tam przetrwać? Atrakcyjny reportaż stał się doskonałą okazją do postawienia czytelnika pod ścianą. Taka autorefleksja, wywołana w niezwykle naturalny sposób, dla niektórych może stać się przyczyną zmian w przyszłym życiu (lub docenieniem tego, jak wygląda obecnie).

Debiut wydawniczy Ilony Wiśniewskiej to pozycja, która kiedyś powstać musiała. O mieszkańcach Spitsbergenu nie napisał nikt od prawie 40 lat. Cieszę się, że zajęła się tym Polka i zrobiła to w tak rzetelny sposób.

Ocena: 8/10

 

Ewa Nowicka

Ewa Nowicka

Mam zbyt wiele planów na siebie i nie mogę się zdecydować, który jest najlepszy.
Serialoholiczka uważająca, że kultura popularna jest równie ważna co ta niszowa, a czasem snobistyczna. Na zmianę odwiedza operę i multipleks w poszukiwaniu blockbusterów.
Miłośniczka literatury wszelakiej i stała bywalczyni koncertów.
Absolwentka filmoznawstwa na UŁ. Kosmetyczka. Menadżer sieci sklepów Drogerie Noel.
Publikuję również na: secretum.pl, duzeka.pl oraz filmaster.pl
Ewa Nowicka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *