Recenzja serialu “Power”, sezonu pierwszego: klimat gangsterskich rapsów

Nie jestem i nigdy nie byłam fanką rapu ani jego klimatu. Będąc zagorzałym metalem  byłam wręcz negatywnie nastawiona wobec tej subkultury. Trudno się więc dziwić, że nie podchodziłam do serialu „Power” z entuzjazmem. Ale prowadząc bloga recenzenckiego trzeba przekraczać własne granice. I to właśnie zrobiłam. Porządnie się zdziwiłam, gdy okazało się, że serial Courtney Kemp Agboh prezentuje naprawdę przyzwoity poziom oraz bardzo mi się podoba. Wyprodukowana w tym roku gangsterska produkcja wyróżnia się przede wszystkim genialnie napisanymi i zagranymi postaciami, precyzyjnie skomponowanymi ujęciami, które doceni każdy serialoholik.

James „Ghost” St. Patrick (Omari Hardwick) wychował się „na ulicy”. Środowisko, w którym dorastał i ludzie, z którymi obcował doprowadziły do tego, że jako dorosły, żonaty mężczyzna został jednym z największych dilerów w Nowym Jorku. Jednak to życie, o którym większość nie ma pojęcia. Jamesa poznajemy w momencie, gdy otwiera nocny klub „Truth”. Pretekstem do przedsięwzięcia jest otwarcie kolejnej „pralni pieniędzy, dla tych brudnych z biznesu narkotykowego”. Lecz tak naprawdę otworzenie nocnego klubu było od zawsze wielkim marzeniem Ghosta. Wreszcie spełniony, na jednej z pierwszych imprez spotyka swoją dawną, licealną miłość Angelę Valdes (Lela Loren). Po tylu latach uczucie między nimi odżywa w okamgnieniu, jednak czy zatrzymają się tylko na miłości platonicznej czy poddadzą się namiętności? James jest rozdarty pomiędzy prowadzeniem dwóch żyć – tym nielegalnym, bazującym na narkotykach, w którym „siedzi” razem ze swoją żoną Tashą (Naturi Naughton), która go nieodmiennie wspiera oraz najlepszym przyjacielem Tommy’m (Joseph Sikora), a tym, o którym marzy – romansie z latynoską i prowadzeniu najpopularniejszego klubu w Nowym Jorku. Niestety, w każdym z nich zaczynają piętrzyć się nieuniknione problemy…

Chciałabym wyraźnie zaznaczyć, że już po pierwszych sekundach pierwszego odcinka wiemy, że to serial dobry, a nawet bardzo dobry. Z najprostszego powodu, jaki istnieje – „Power” może poszczyć się niebywałą czołówką! Nie dość, że dysponuje wpadającą w ucho piosenką przewodnią (podkreślam, że nie lubię tego typu muzyki) to cała początkowa prezentacja zbudowana jest na zasadzie symetrii. To ten rodzaj czołówki, który wciąga na tyle, że nie będzie chcieli go przewijać. Ba, będziecie chcieli ją zapętlać!

Przyznaję, że nie oglądałam zbyt wiele seriali gangsterskich. Być może nie mam do czego porównywać „Power”, lecz nawet laik będzie w stanie docenić ten obraz. Zaczyna się jak u Hitchcocka – od trzęsienia ziemi. A potem jest coraz lepiej. Akcja serialu rozkręca się z odcinka na odcinek, obfitując w zaskakujące zwroty oraz tworzenie nowych wątków, płaszczyzn. Pomimo tego, że niektóre wątki oscylują wokół banału, napięcie budują tutaj nie wydarzenia, lecz postaci.

Trudno tutaj wyznaczyć głównego bohatera. Niby jest nim James, jednak nie jest to postać na tyle charyzmatyczna, aby przez cały czas przykuwała uwagę widza. Zdecydowanie śledzimy jego przemianę, moralne dylematy, dostrzegamy potężne przeinaczenie jego systemu wartości w trakcie trwania serialu. Jednak są tutaj postacie, które go przyćmiewają totalnie. To przede wszystkim Tommy, w którego wciela się Joseph Sikora (miło ujrzeć w dobrym serialu polski akcent). Raczej nieznany aktor wykreował swojego bohatera na bezlitosnego chłopaka z ulicy, dodając mu cech największego wrażliwca wszechczasów – Egan oddałby wszystko za swoją rodzinę, czyli Ghosta, Tashę oraz ich dzieci. To ich dobro jest dla niego najważniejsze oraz stawia ich ponad wszystkie inne potrzeby. Tommy to bohater bezbłędnie zagrany, wyjątkowo emocjonalny, zapadający w pamięć. Sikora tak gra swoim ciałem, swoją twarzą, że balibyśmy się go spotkać na ulicy, jednocześnie chcąc go mieć za brata. Rewelacyjnie wypada również Tasha St. Patrick, żona Ghosta. Początkowo zniechęca do siebie widza, który widzi w niej tylko pustą, nadętą lalunię. Lecz z każdym kolejnym odcinkiem jej postać jest rozbudowywana. Odsłania się coraz bardziej, ukazując kolejne cechy osobowości. Ostatecznie wzbudza w nas ogromną sympatię, ale także współczucie. Dużą część zasług należy znów przepisać osobie wcielającej się w rolę, czyli Naturi Naughton. Pomimo, że raczej nazwać ją trzeba piosenkarką, a nie aktorką doskonale poradziła sobie na ekranie. Przy takich dwóch kreacjach, Ghost raczej zanika ze swoim zgubnym romantyzmem oraz miałkością swojej nierealistycznej postaci.

„Power” obfituje w genialnie zaprojektowane ujęcia. Mnóstwo jest takich kadrów, które śmiało mogłabym ustawić jako tapetę na ekranie laptopa lub zrobić z nich plakat i przywiesić nad łóżkiem. Tak, jak w przypadku czołówki, z łatwością można się dopatrzeć wszechobecnej symetrii, która porządkuje przedstawiony świat oraz nietrudno zauważyć, gdy zostaje brutalnie zachwiana.

Serial Courtney Kemp Agboh to przede wszystkim atmosfera, której nie da się opisać. Jest tam tajemnica, współczucie, żal, zazdrość, miłość, pasja, namiętność, dylematy moralne. Wszystko, co być powinno i w dodatku odpowiednio wykalibrowane. Jednym, co można zarzucić pierwszemu sezonowi serialu to zbyt nierealistyczne potraktowanie romansu Angeli i Jamesa. Ilość scen schadzek zdecydowanie przekracza granice dobrego smaku, a zarazem to fragmenty, które nijak nie popychają akcji do przodu.

Trzymam kciuki, aby drugi sezon „Power” wyszedł jak najszybciej. Pierwsza seria ostatnim odcinkiem pozostawiła taki niedosyt, że rwę sobie włosy z głowy myśląc „chcę jeszcze jeden!”. Wspaniale zagrana produkcja jak widać nadaje się dla każdego – nie tylko dla fanów rapu, 50 Centa czy oscylującego wokół tej subkultury klimatu. Szczerze polecam!

Ocena: 8/10

Ewa Nowicka

Ewa Nowicka

Mam zbyt wiele planów na siebie i nie mogę się zdecydować, który jest najlepszy.
Serialoholiczka uważająca, że kultura popularna jest równie ważna co ta niszowa, a czasem snobistyczna. Na zmianę odwiedza operę i multipleks w poszukiwaniu blockbusterów.
Miłośniczka literatury wszelakiej i stała bywalczyni koncertów.
Absolwentka filmoznawstwa na UŁ. Kosmetyczka. Menadżer sieci sklepów Drogerie Noel.
Publikuję również na: secretum.pl, duzeka.pl oraz filmaster.pl
Ewa Nowicka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *