Recenzja książki “Czarna kolonia”, pierwszego tomu serii “Kroniki Czerwonej Kompanii”: techniczne dyletanctwo w wyjątkowej scenerii

Od jakiegoś czasu pochłaniam każdą nową pozycję wydawniczą, która traktuje o Marsie. O jego kolonizacji, życiu po kolonizacji czy terraformacji. Następną w kolejce tego typu książką okazała się “Czarna kolonia” Arkady’ego Saulskiego. Pierwszy tom serii “Kronik Czerwonej Kompanii” opowiada o tym, jak korporacje przejmują kontrolę nad podbojem kosmosu. Niby nic nowego, ale wydaje mi się, że w tym temacie już przynajmniej jednemu autorowi udało się stworzyć coś wyjątkowego. Niestety, Saulski popełnił niewybaczalny błąd, jeśli chodzi o gatunek, w którym pisze. Bowiem cała fabuła, większość wątków oraz opisów ukazuje go jako technicznego dyletanta. Czy mimo to, da się napisać opowieść o kosmosie w porywający sposób? Czy jednak czyta się tę powieść jako taką, która równie dobrze mogła powstać trzydzieści lat temu?

Okładka powieści prezentuje się niczym obwoluta gry komputerowej sprzed dekady.Wzrok z pewnością przyciąga bordowy, ciemnoczerwony kolor, w którego różnych odcieniach został wykonany projekt. Na pierwszym planie widzimy uzbrojonych, ubranych w ochronne uniformy żołnierzy. Stoją przed wielką budowlą, która ewidentnie jest przez kogoś atakowana. Nad nią latają statki kosmiczne czy też śmigłowce. Pełno w tym projekcie dynamiki, lecz nie zmienia to faktu, że wydaje się, jakby został stworzony w innej epoce.

W niedalekiej przyszłości korporacje przejmują kontrolę nad podbojem kosmosu. Trwa terraformacja i kolonizacja Marsa, a na planetę przybywają zespoły naukowców, pierwsi mieszkańcy i najemnicy wielkich firm. Na Ziemi trwa wielka kampania reklamowa mówiąca o rozwoju technologicznym, o nowym wspaniałym świecie, w którym teraz każdy może zamieszkać.Czy na Marsie jest coś wyjątkowego, że wielkie firmy i korporacje zabijają się o to, aby stać się głównym kolonizatorem? Do czego jest im potrzebna cała armia uzbrojonych ludzi? Czemu na Czerwonej Planecie znajduje się tak wiele broni? Czy skończy się to walką, w której liczyć się będzie przyszłość całej ludzkości?

Już od pierwszych stron powieści rzuca się w oczy… pewne zacofanie techniczne autora. Otóż opisy technologii stwarzają wrażenie, jakby książka powstała w latach 80. XX wieku. Pojęcia statków kosmicznych, komputerów, broni przypomina raczej to, co było w jakiś sposób oczywiste dla nauki dekadę temu. Nie czuć tutaj powiewu świeżości czy świadomości Saulskiego, jak daleko posunięta jest do przodu technologia. Dla mnie to jeden z najważniejszych elementów powieści w tym gatunku, więc szczególnie wpłynęło to na mój odbiór powieści.

Opis świata przedstawionego ma jednak swoisty urok. Saulski odmalowując życie na czerwonej planecie wykazuje się umiejętność wykreowania mrocznego, czasem przerażającego, czasem hipnotyzującego klimatu. Niestety, w momencie, gdy dochodzi do opisu bitew lub walk, autor zaczyna się nieco gubić. Rozwleka te sceny bardziej niż te, które mogłyby być o wiele mniej dynamiczne.

“Czarna kolonia” w pewnych względach okazała się dość rozczarowująca, lecz mimo to, sięgnę po kolejną część serii “Kronik Czerwonej Kompanii”. Widać w niej pewien potencjał, jednak nie został on wykorzystany, a nieprzygotowanie autora do tematu wręcz kole w oczy. Miejmy nadzieję, że tom drugi okaże się bardziej dopracowany.

Ocena: 5/10

Ewa Nowicka

Ewa Nowicka

Mam zbyt wiele planów na siebie i nie mogę się zdecydować, który jest najlepszy.
Serialoholiczka uważająca, że kultura popularna jest równie ważna co ta niszowa, a czasem snobistyczna. Na zmianę odwiedza operę i multipleks w poszukiwaniu blockbusterów.
Miłośniczka literatury wszelakiej i stała bywalczyni koncertów.
Absolwentka filmoznawstwa na UŁ. Kosmetyczka. Menadżer sieci sklepów Drogerie Noel.
Publikuję również na: secretum.pl, duzeka.pl oraz filmaster.pl
Ewa Nowicka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *