Recenzja książki “Uwikłanie” Zygmunta Miłoszewskiego: zblazowany prokurator jako cichy superbohater stolicy

Przyznam się szczerze, że twórczością Zygmunta Miłoszewskiego nie zainteresowałam się aż do wydania jego ostatniej powieści, „Gniewu”, kończącej trylogię o Teodorze Szackim, choć nazwisko i bohatera, i autora niejednokrotnie obiło mi się o uszy. Ostatecznym bodźcem do rozpoczęcia lektury drugiej powieści polskiego pisarza stała się recenzja mojego taty „to było naprawdę DOBRE” wypowiadana z błyskiem w oku. I jak to zwykle bywa, rodzic miał stuprocentową rację. „Uwikłanie” potwierdza, że Zygmunt Miłoszewski  jest jednym z najlepszych polskich pisarzy młodego pokolenia.

Miłoszewski urodził się w 1976 roku w Warszawie. Tam też się wychował, co ma ogromne znaczenie dla jego twórczości. W wieku dziewiętnastu lat rozpoczął pracę jako dziennikarz w „Super Expressie”, gdzie pisał reportaże z sal sądowych. Potem związany był z „Newsweekiem”. Jego pierwsza powieść „Domofon” ukazała się w 2005 roku,  w 2006 napisał baśń dla dzieci pt „Góry Żmijowe”, a już w 2007 wydał „Uwikłanie”, pierwszy kryminał o prokuratorze Teodorze Szackim. Na jesieni tego roku w księgarniach pojawiła się ostatnia część trylogii.

Teodor Szacki jest warszawskim prokuratorem, odpowiedzialnym za rejon Śródmieście. Ma 35 lat, wysoki, szczupły, żonaty, ojciec małej Helci. Gdy budzi się w niedzielę 5 czerwca 2005 roku ma nadzieję, że przygotuje swojej rodzinie obiecane śniadanie i spędzi z nimi przynajmniej poranek. Jednak jego marzenia szybko się rozwiewają, gdy otrzymuje telefon o morderstwie w klasztorze w centrum miasta. Został zabity jeden z uczestników niekonwencjonalnej terapii grupowej, w trakcie której pacjenci wcielali się w role swoich bliskich. Czy Henryk Telak został zaatakowany podczas włamania i stał się przypadkową ofiarą? Choć to oficjalna hipoteza, sam Szacki nie potrafi w nią uwierzyć. Czy możliwe jest, że po silnie oddziałowującej terapii ustawień, któryś z trzech pacjentów doktora Cezarego Rudzkiego, znajdujących się w klasztorze razem z Telakiem, dokonało tej okrutnej zbrodni? Czy motywy osób, które odgrywały podczas terapii, przeszły na nich samych? W tej historii nic nie jest takim, jakim się wydaje, a Szacki wciąż stara się dociec, co umyka mu w tej sprawie, jak i w jego życiu prywatnym.

Nie zdradzę Wam więcej niż powinniście wiedzieć. Niestety, recenzje kryminałów mają okrutną tendencję do wyjawiania zbyt wielu szczegółów, które pojawiają się dopiero w połowie bądź pod koniec powieści. Ja z pewnością Wam tej przyjemności czytania nie odbiorę, ponieważ jestem ogromną fanką kryminałów i niejednokrotnie zostałam zniechęcona do lektury przez niepotrzebne spoilery w recenzjach.

Miłoszewski wygrywa już tym, że jako bohatera kryminału nie czyni gliniarza czy typowego tajnego inspektora, a urzędnika – prokuratora. Teodor Szacki jest człowiekiem zmęczonym życiem, zblazowanym, znudzonym. Wydaje mu się, że wszystko, co najlepsze pozostało już w przeszłości. Chce czegoś więcej niż inteligentna żona, która jest tak samo zmęczona jak on sam, gdy oboje wracają do domu. Miłoszewskiemu udało się stworzyć bohatera nad wyraz ludzkiego, niemalże namacalnego. Trudno wręcz uwierzyć, że to postać fikcyjna, tak jego psychologia została zgłębiona. Szacki to choleryk, posługujący się ironią niemalże we wszystkich życiowych sytuacjach. Autor poświęca również sporo czasu relacji bohatera z dziennikarką Moniką, która wywołuje w prokuratorze uczucia niczym u piętnastolatka – strach przed rozmową, przed spotkaniem, obawa przed prawieniem komplementów, a jednocześnie niezrozumiałe podniecenie. Choć sam opis wydaje się być banalny (co sam Miłoszewski przyznał w którymś z wywiadów) to pisarzowi udało się stworzyć tę relację nad wyraz wiarygodną.

Główny wątek kryminalny być może nie cechuje się wartką akcją w dosłownym znaczeniu tego wyrażenia, lecz z pewnością budzi napięcie i wywołuje oczekiwanie. Miłoszewski uderza w niejednoznaczne akcenty, łącząc w kryminalne mniej znane techniki psychologii z analizą związku piętnastoletniego małżeństwa.

Zachwyt budzi znakomite przygotowanie Miłoszewskiego. Nie bez znaczenia jest to, że niegdyś pisał relacje z rozpraw sądowych. Posługuje się paragrafami, o których przeciętny czytelnik nie ma pojęcia, a niekiedy nawet o nich nie słyszał. Jako prokurator, Szacki nie zajmuje się tylko jedną sprawą, musi także podejmować się pisania protokołów spraw, które już stawiają oskarżonego przed sądem. Niesamowite jest to, jak Miłoszewski obarcza swojego bohatera wątpliwościami, który musi godzić prawo z czynnikiem ludzkim podczas artykułowania kwalifikacji czynu.

Równorzędnym bohaterem do Szackiego zdaje się być współczesna Warszawa. Jako rodowity warszawiak Miłoszewski oddaje szczegółowo klimat tego miasta, opisując miejsca, które znane są niemalże każdemu mieszkańcowi stolicy. Nawet dla mnie, osoby, która w tym mieście bywa od przypadku do przypadku, te fragmenty szczególnie pobudziły moją wyobraźnię.

Intrygująco zostały zaprojektowane początki rozdziałów (które podzielone zostały również na podrozdziały). Miłoszewski opatrzył je datą, ponieważ każdy z nich opowiada o jednym, kolejnym dniu z życia Szackiego, a pod nią znajduje się dość ironiczny opis wydarzeń z życia Polski i Warszawy. Zdumiewa mnie i jednocześnie niesamowicie bawi dystans pisarza do tego, w jaki sposób są nam serwowane informacje w wszelkich dziennikach telewizyjnych oraz prasowych.

Tytuł „Uwikłanie” jest kluczowy dla rozwiązania kryminalnej zagadki. Ostatecznie „nie można być nieuwikłanym”, jak mawiał Bert Hellinger, twórca teorii ustawień, którą wykorzystuje w fabule Miłoszewski. Polskiemu, młodemu pisarzowi udało się stworzyć kryminał pobudzający wyobraźnie, osadzonym w polskich realiach, który czyta się z zapartym tchem. Już zacieram rączki na myśl, że dzisiaj przysiądę nad „Ziarnem prawdy”, które pewnie wciągnie mnie na całą noc.

Ocena: 9/10

 

Ewa Nowicka

Ewa Nowicka

Mam zbyt wiele planów na siebie i nie mogę się zdecydować, który jest najlepszy.
Serialoholiczka uważająca, że kultura popularna jest równie ważna co ta niszowa, a czasem snobistyczna. Na zmianę odwiedza operę i multipleks w poszukiwaniu blockbusterów.
Miłośniczka literatury wszelakiej i stała bywalczyni koncertów.
Absolwentka filmoznawstwa na UŁ. Kosmetyczka. Menadżer sieci sklepów Drogerie Noel.
Publikuję również na: secretum.pl, duzeka.pl oraz filmaster.pl
Ewa Nowicka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *