Recenzja książki ,,Ostatnie srebrniki” Tadeusza Biedzkiego: Kryminał z tajemniczym zakonem w tle

Kryminały z połączeniem wątków historycznych, religijnych to książki, których wielką fanką byłam w gimnazjum i liceum. Pamiętam, jak nie mogłam oderwać się od powieści Dana Browna i zawsze w mojej bibliotece miejskiej czyhałam na książki własnie z tej półki. Jednak stara miłość nie rdzewieje i wracam do tej literatury. Dane mi zostało przeczytać ,,Ostatnie srebrniki” polskiego autora – Tadeusza Biedzkiego – jeżeli chociaż w pewnej części zaciekawi mnie jak ,,Kod Leonarda da Vinci” to mamy sukces na rynku!

Zaczynamy od motywu szkatułki, na którym będzie opierał się cały szkielet powieści. Własnie na szkatułce, która przynosi pecha każdemu z posiadaczy. Naszymi przewodnikami będą Wanda i jej mąż. Właśnie oni wchodzą w posiadanie historycznego puzderka. Para przebywa na wakacjach w Barcelonie i już mają wracać spokojnie do domu, gdy podczas jednego z ostatnich spacerów znajdują zamordowanego księdza.  Mamy trupa – więc mamy i akcję! To, co najlepsze przed nami! Ksiądz do piersi ma przybitą karteczkę, na której znajduje się ostrzeżenie od Zakonu Judasza i Piłata. Para zgłasza to na policję, jednak tam nie znajdują pomocy – okazuje się, że służby chcą zatuszować sprawę i nie pozwalają im zgłosić tego do mediów. Po powrocie do Polski para nawiązuje kontakt z księdzem Gatto, który włącza się w poszukiwania  i w rozwiązanie zagadki tajemniczego Zakonu Judasza i Piłata.

W międzyczasie, pomiędzy kolejnymi rozdziałami z wydarzeń bieżących jesteśmy przeniesieni do lat z początków naszej ery, gdy to powstały słynne ,,judaszowe srebrniki”. Autor opisuje nam ich niesamowitą historię na przestrzeni dwóch tysięcy lat – jak były przekazywane z rąk do rąk. Co najważniejsze – jaki miały wpływ i do jakiej rangi znaczenia urosły. Każdą kolejną osobę, która wchodziła w posiadanie judaszowych srebrników spotykało nieszczęście – ją i najbliższą rodzinę.

Co do samej historii – nie jest ona zbyt wyszukana – jest to dość prosty kryminał z ciekawym wątkiem religijno-historycznym, który na prawdę wciąga i sprawia wrażenie, jak bardzo niesamowitą drogę przeszły judaszowe srebrniki. Jednak postacie są proste i mało przewidywalne, ale może właśnie bez tej ich naiwności w to, że sami rozwiążą sprawę, nie byłoby książki. Niestety, wątek Zakonu Judasza i Piłata też nie jest wyszukany – takie przykłady ,,sekretnych związków” można by wymieniać i wymieniać. Słabym ogniwem jest wydanie książki – strony mają zadrukowane strony ze wzorem, co mi osobiście utrudniało odbiór książki.

Jeżeli chodzi o zalety książki to jest ona bardzo wciągająca i prosta, a przecież o to nam chodzi, gdy sięgamy po tego typu lektury – po to by dobrze się bawić i razem z bohaterami rozwiązywać zagadki i tropić złoczyńców. Sama historia ,,życia” judaszowych srebrników jest bardzo ciekawie opisana, i przyznaję szczerze, że nie mogłam się doczekać tych rozdziałów, które będą opisywały kolejnych posiadaczy.

Podsumowując, ,,Ostatnie srebrniki” to pozycja na jeden wieczór, by dobrze spędzić czas. Na pewno nie pozostanie w pamięci jak książki Dana Browna, tym bardziej, że z pewnością nie tego oczekiwałam.

Ocena: 6/10

Karolina Rybińska

Karolina Rybińska

Zostałam wychowywana w miłości i szacunku do książek, pałam tym uczuciem do dziś. Ciągle boję się, że nie staczy mi życia na wszystko, co chciałabym przeczytać, dlatego chłonę książki jak gąbka. Thrillery, horrory, kryminały i literaturę współczesną, fantastykę – lubię przeplatać rodzaje, żeby nie popaść w monotonię. Prywatnie dążę do własnej biblioteki. Skończyłam dziennikarstwo i po dwóch latach przerwy od studiów postanowiłam wrócić na zupełnie inny kierunek – logistykę. Po intelektualnych wojażach przelewam siódme poty na siłowni, a to crossfit, a to sztangi albo sztuki walki.
Karolina Rybińska

2 przemyślenia nt. „Recenzja książki ,,Ostatnie srebrniki” Tadeusza Biedzkiego: Kryminał z tajemniczym zakonem w tle

  1. Książka na jeden wieczór lub dwa to czasami idealny wybór, jak mam ochotę na totalne odcięcie się od świata i pochłonięcie się w książce… Mnie niedawno tak pochłonął “Komisarz” Pauliny Świst i mogę powiedzieć że to dobra, wciągająca książka, polecam 🙂

  2. Dość naiwne dzieło, pisane męczącym stylem (narracja w czasie teraźniejszym “biegniemy do komputera”), pełne uproszczeń i pobożnych życzeń (“Inkwizycja walczyła z herezjami drogą perswazji”)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *