Recenzja serialu “The Good Place”, sezonu pierwszego: co to znaczy być dobrym?

Znacie taki problem, pojawiający się szczególnie jesienią, tuż przed rozpoczęciem nowych sezonów ulubionych seriali? Albo wtedy, gdy zakończyliście właśnie oglądać wszystkie odcinki ulubionego sitcomu? Problem zawiera się w pytaniu „Co dalej?”, czyli „co obejrzeć jako następne?”. Po obejrzeniu wszystkich sezonów „Plotkary”, co posłużyło mi jako terapię dla mojego zdrowia psychicznego, nie wiedziałam, co ze sobą zrobić. Kliknęłam więc pierwszą proponowaną pozycję na Netflixie. W ten oto sposób znalazłam „The Good Place”.

Eleanor Shellstrop (Kristen Bell) trafia do nieba. Jej zdezorientowanie wzmaga fakt, że kobieta zdaje sobie sprawę, że całkowicie do tego miejsca nie pasuje. Za życia nie była zbyt dobrą osobą, ubliżając innym, ignorując cudze problemy i nie mając w sobie za grosz empatii. Eleanor przyznaje tylko przed swoją „bratnią duszą”, Chidim (William Jackson Harper), że nastąpiła ogromna pomyłka. Mężczyzna postanawia jej pomóc i przystosowuje do życia w „dobrym miejscu”.

„The Good Place” zdecydowanie wyróżnia się wśród obecnie emitowanych sitcomów. Przede wszystkim, wygrywa intrygującym pomysłem. Przedstawienie kolejnej koncepcji raju czy życia po śmierci, w dodatku w komediowej formie, okazuje się całkiem dużym polem do popisu. Już w pierwszym odcinku dowiadujemy się, że istnieje także Złe Miejsce, o którym wiemy tyle, że nie jest w nim zbyt przyjemnie. Wraz z każdym kolejnym epizodem nasza wiedza o życiu pozagrobowym przedstawionym w serialu się rozszerza, poszerzając przy tym także nasze spojrzenie na różne koncepcje w tym temacie.

Michael Schur tworzy niezwykle barwny  serial. Żywe kolory świata przedstawionego, przerysowana rzeczywistość pozagrobowa – to wszystko wygląda trochę jak park rozrywki. Wizualnie produkcja zachęca już od pierwszego odcinka, ciesząc oko w każdej minucie, przywołując niekiedy na myśl nawet surrealizm. W ciągu nieco ponad dwudziestu minut poznajemy świat przepełniony absurdem, zarówno w warstwie wizualnej i fabularnej.

„The Good Place” to także zabawny serial, który nie uderza w widza prostackim humorem. Wręcz stara się zarzucać odbiorcę wyrafinowanymi żartami, nieobrażającymi w żaden sposób inteligencji odbiorcy. Przyczynia się do tego nie tylko scenariusz, ale i aktorzy, którzy tworzą świetne kreacje. Ted Danson, wcielający się w architekta dzielnicy Michaela, maksymalnie wykorzystuje swoje umiejętności. Jego bohater bywa nieporadny, popada w histerię, samobiczuje się, nie potrafi zrozumieć ludzi, co wytwarza kolejne pokłady komizmu. Sprawdza się także Kristen Bell jako niesympatyczna bohaterka, która musi ulec przemianie. Trochę w tym wątku sztampy, lecz gra aktorska rekompensuje pewne schematyczne zachowania bohaterki.

Produkcja przede wszystkim stawia przed sobą, jak i przed widzem, pytanie „co to oznacza być dobrym?”. Można dostrzec, że każda z postaci ma wady, które każą widzowi kwestionować ich, niby całkowitą, dobroć. Serial uczy bohaterów, jak i widzów, niektórych koncepcji filozoficznych, pokazując, że pojęcia dobra i zła można postrzegać w przeróżny sposób. Co z tego, że spełniamy dobre uczynki, skoro nasza motywacja nie wypływa z potrzeby niesienia pomocy, a wyłącznie z egoizmu? Gdy dłużej się nad tym zastanowić, pod pokładami komizmu „The Good Place” to serial zadający fundamentalne pytania w niebanalny sposób.

Produkcja Michaela Shura wyłamuje się z większości koncepcji, które prezentują obecne na ekranach sitcomy. Czuć w nim powiew świeżości, a także pomysł, który być może zbyt szybko się nie przeje. Upstrzony kolorami świat po dłuższym zastanowieniu nie wydaje się taki idealny, mimo, że przepełniony absurdem i groteską. Warto poświęcić te parę godzin na obejrzenie pierwszego sezonu „The Good Place”, chociażby dlatego że to gwarancja dobrej rozrywki i miło spędzonego wieczoru. A nóż, pozostawi nam nad głową jakiś znak zapytania dotyczący naszego życia.

Ocena: 7/10

 

Ewa Nowicka

Ewa Nowicka

Mam zbyt wiele planów na siebie i nie mogę się zdecydować, który jest najlepszy.
Serialoholiczka uważająca, że kultura popularna jest równie ważna co ta niszowa, a czasem snobistyczna. Na zmianę odwiedza operę i multipleks w poszukiwaniu blockbusterów.
Miłośniczka literatury wszelakiej i stała bywalczyni koncertów.
Absolwentka filmoznawstwa na UŁ. Kosmetyczka. Menadżer sieci sklepów Drogerie Noel.
Publikuję również na: secretum.pl, duzeka.pl oraz filmaster.pl
Ewa Nowicka

2 przemyślenia nt. „Recenzja serialu “The Good Place”, sezonu pierwszego: co to znaczy być dobrym?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *