Recenzja filmu „Zacznijmy od nowa”: muzyka ratuje ludzkie życia

Jestem tym typem fana filmu “Once”, który nie dość, że kocha jego muzykę, atmosferę, magiczność, wykonawców, reżysera, to ma jeszcze z tym obrazem przepiękne wspomnienia. Trudno uniknąć porównywania “Zacznijmy od nowa” z wcześniejszym obrazem Johna Carneya, skoro fabularnie jest łudząco podobny, a także został stworzony na podobnej zasadzie. Jednak czy jego pierwszy film hollywoodzki wytrwał w przepięknym, idealistycznym przekazie bez skalania go omdlewającą słodkością amerykańskich komedii romantycznych? Zdecydowanie Carney nie ulega wobec klisz i banałów, przedstawiając swoją własną wizję cudowności muzyki, która potrafi ratować ludzkie życia.

Dan (Mark Ruffalo) w latach 90. był wziętym nowojorskim producentem muzycznym, lecz uzależnienie od alkoholu, natłok problemów z żoną sprawił, że całkowicie stracił kontrolę nad swoim życiem. Pomimo zapoznawania się z coraz to nowszymi wokalistami i zespołami, od 9 lat nie zakontraktował żadnego muzyka. Ostatniecznie traci pracę. W trakcie depresyjnej, alkoholowej podróży po barach trafia na występ Grety (Keira Knightley). Słyszy tylko jedną jej piosenkę, lecz w głowie już przygotowuje do niej aranżacje (swoją drogą, to genialna scena) i marzy o podpisaniu z nią kontraktu. Greta też nie przeżywa najlepszego okresu w swoim życiu – opuściła rodzinne miasto, aby być ze swoim chłopakiem w Nowym Jorku. Niestety, facet został popularnym muzykiem i szybko spotkał inną kobietę. Rozczarowana Greta ma już wracać do domu, lecz na jej drodze pojawia się Dan. To spotkanie odmieni życie ich obojga już na zawsze.

“Zacznijmy od nowa” to obraz niezwykle poruszający oraz autentyczny emocjonalnie. Z ekranu przebija szczerość reżysera, bo doskonale wiemy, że przez nastawienie stworzonych przez siebie bohaterów prezentuje swoje własną muzyczną ideologię. Film Irlandczyka wygrywa rozbrajającą wiarygodnością także z powodu umieszczenia pewnych utartych schematów w otoczce niezwykłej atmosfery. Brak w nim słodkości charakterystycznej dla podobnych hollywoodzkich produkcji, popularnych komedii romantycznych. Gdy rozpoczynamy seans nie myślimy o tym, że bardzo byśmy chcieli, aby główna para bohaterów się zeszła po burzliwej kłótni. Jeśli już – oglądamy ich poczynania z wielkim uśmiechem na ustach, zastanawiając się, czy możliwym jest, aby drogi takich wrażliwców się skrzyżowały (w przełomowych momentach życia). Carney tworząc swoich bohaterów, a także całą fabułę filmu,  unika kiczu, ckliwości czy emocjonalnego szantażu widza. Cieszę się, że ta produkcja jest tym, czym jest i nie udaje niczego innego.

Idealistyczny przekaz Irandczyka jest niezwykle prosty – muzyka istnieje ponad podziałami, leczy ludzkie dusze i jest niezastąpionym lirycznym środkiem komunikacji. Obok tak prostej ideologii, Carney analizuje również pewną przemianę rynku muzycznego, która zaszła w ciągu ostatnich dwóch, trzech dekad. Pojmowanie muzyki obecne w latach 90. się zdezaluowało. Dan, który niegdyś założył z przyjacielem niezależną wytwórnię i był wziętym producentem muzycznym, teraz nie może pojąć rzeczywistości, w której się znalazł. Połowa utworów brzmi tak samo, druga połowa jest po prostu zła – wokalnie i instrumentalnie. Dan, tak jak Carney, jest pasjonatem, który nie umie zaprzedać swojej duszy komercji (w przeciwieństwie do jego dawnego wspólnika). Wytwórnia, którą niegdyś stworzył nie ma już nic wspólnego ze słowem “niezależność”, a jego podejście do muzyki odeszło do lamusa. Na tym przykładzie widać także, że irlandzki reżyser stworzył film na zasadzie zestawiania przeciwieństw – komercja i alternatywa, kobieta i mężczyzna, młodość i dojrzałość, optymizm i rezygnacja.

Niestety, “Zacznijmy od nowa” muzycznie zdecydowanie odstaje od “Once”. Pomimo tego, że utwory skomponowane przez Gregga Alexandra są nośne, z chwytającymi za serce tekstami, nie udało się mu stworzyć żadnego utworu, który zostanie w naszych głowach po seansie. Jedynie “Lost Stars” ma potencjał, jednak przearanżowanie go na utwory filmu i jego wykorzystanie fabularne nieco do niego zniechęca. Zabrakło tutaj nie tylko muzycznej wyrazistości, ale także nieco bardziej charyzmatycznych, zapadających w pamięć charakterów. Mimo, że Keira Knightley okazała się przyzwoitą wokalistką, a pewne głosowe niedociągnięcia przytłumił jej urok, czegoś tutaj definitywnie zabrakło (a to, że Adam Levine dobrze śpiewa, wcale nie oznacza, że zakamufluje drewnianą grę aktorską).

Carney stworzył niezwykle uroczą parę z dwójki głównych bohaterów. Uzupełniają się oni na każdej płaszczyźnie, razem się ucząc, wspomagając, dzieląc doświadczeniem. Ich sympatyczność łączy się również z aktorskimi kreacjami Marka Ruffalo i Keiry Knightley. Dla mnie zagrali niezwykle równo, nie walcząc o zainteresowanie widza na ekranie. Stworzyli tandem, który być może szybko umknie naszej pamięci, lecz w trakcie trwania filmu zatrzyma dla nas czas, wywoła uśmiech (szczególnie Knightley rzuca przepełnione humorem kwestie) i zabierze w miejsce, gdzie spełniają się marzenia.

Być może brak tutaj tej magiczności, uniesienia, nieuchwytnego nastroju, ale z pewnością w “Zacznijmy od nowa” jest coś cudownego. Pewnie to głupio zabrzmi, lecz to film dający nadzieję na spełnianie marzeń, o możliwości przeformułowania swojego życia wyłącznie dzięki chęciom i pracy, o hierarchii wartości, o autentycznej pasji. Wyświechtane slogany w koncepcji Johna Carney’a nadal są banałami, lecz brzmiącymi niezwykle wiarygodnie.Warto sięgnąć po pierwszy hollywoodzki film Irlandczyka dla tego ułamka nienamacalności i nastrojowości.

Ocena: 8/10

Ewa Nowicka

Ewa Nowicka

Mam zbyt wiele planów na siebie i nie mogę się zdecydować, który jest najlepszy.
Serialoholiczka uważająca, że kultura popularna jest równie ważna co ta niszowa, a czasem snobistyczna. Na zmianę odwiedza operę i multipleks w poszukiwaniu blockbusterów.
Miłośniczka literatury wszelakiej i stała bywalczyni koncertów.
Absolwentka filmoznawstwa na UŁ. Kosmetyczka. Menadżer sieci sklepów Drogerie Noel.
Publikuję również na: secretum.pl, duzeka.pl oraz filmaster.pl
Ewa Nowicka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *