Recenzja filmu “Riwiera dla dwojga”: wdzięcznie, choć nudno

Są produkcje, którym wybaczamy więcej niż na to zasługują. Najczęściej dzieje się tak, ponieważ film wyreżyserował nasz ulubiony pan XYZ lub zagrał aktor nadrabiający muskulaturą. U mnie zdecydowanie takim typem jest Pierce Brosnan. Nieważne, w jakim gniocie jeden z Bondów zagra, zawsze staram się znaleźć w obrazie, w którym występuje pozytywne strony. Lecz w przypadku “Riwiery dla dwojga” Joela Hopkinsa przychodzi mi to z ogromnym trudem.

Kate (Emma Thompson) i Richard (Pierce Brosnan) od lat są rozwiedzeni. Niby oboje spełnieni, lecz czegoś im w życiu zaczyna brakować. Ona, wykładowczyni na uniwerystecie, tęski za tym, że ktoś czeka na nią w domu. Jej jedynym substytutem związku okazują się nieudane randki z przyjaciółmi przyjaciół i czatowanie w internecie z facetami z całego świata. On, ustatkowany, ale nie szaleńczo bogaty, zamierza lada moment przejść na emeryture. Przeżył kilka(naście) związków z kobietami o wiele od niego młodszymi, poranki spędza na grze w golfa, niebawem będzie już człowiekiem wolnym od pracy. Jednak w ostatnim tygodniu pracy jego życie zostaje wywrócone o 180 stopni. Nowy właściciel kupujący założoną przez niego spółkę bezwzględnie (choć legalnie) go oszukuje, a ich fundusze emerytalne przepadają bezpowrotnie. Richard prosi o pomoc Kate w rozwiązaniu sprawy. Razem wyjeżdżają do Paryża, aby porozmawiać z podłym “młodym wilkiem”. Gdy nie mają już pomysłu w jaki sposób rozwiązać zaistniały problem, dowiadują się, że właściciel spółki Richarda zakupił swojej narzeczonej diament warty 10 milionów dolarów. Wraz z pomocą przyjaciół, Pen (Celia Imrie) i Jerry’ego (Timothy Spall) postanawiają włamać się do rezydencji Vincenta (Laurent Lafitte) na Lazurowym Wybrzeżu w dniu jego ślubu i ukraść drogą błyskotkę.

W “Riwierze dla dwojga” można doszukiwać się pewnych obserwacji dotyczących problemów, jakie dotyka osoby w średnim wieku. Przerażenie przed tym, co nastąpi, gdy nasze dzieci dorosną i nas opuszczą, odejdziemy na emeryturę i co się stanie z naszym życiem. Także strach przed dojmującą samotnością, przed niemożliwością rozmowy z drugim człowiekiem. To także wzniosłe usprawiedliwienie uciekania się do zbrodni. Skoro Vincent ukradł Richardowi i Kate pieniądze, przypuszczają oni absurdalny atak na jego diament. Oczywiście takie rozwiązanie fabularne jest dalece nierealne, lecz przypuśćmy, że w pełni rozumiemy reżyserski banalny zamysł – sprawiedliwość zawsze zwycięża.

Jednak skoro to komedia, powinna ona przede wszystkim śmieszyć, a nie cokolwiek poddawać analizie. Tutaj zaczyna się poważny problem. Nie dość, że fabuła jest totalnie oklepana, to w dodatku koszmarnie nudna. “Riwierze dla dwojga” daleko do bycia zabawnym filmem. Z pewnością to produkcja lekka, nawiązująca do screwball comedies z lat 30. (a konkretnie – comedy of remarriage), bez pretensjonalnej nuty, może nawet wdzięczna. Mimo to, nawet poprawne aktorstwo i plejada gwiazd nie jest w stanie zatuszować scenariuszowych wpadek oraz ewidentnego braku humoru.

Jak już przy aktorstwie jesteśmy, bezapelacyjnie Emma Thompson jest tutaj gwiazdą. Wypada ona najbardziej wyraziście, przepełniona powabem i starająca się bardzo zakamuflować głupotę oraz absurd intrygi, w której udział bierze jej bohaterka. To jedyna postać, którą odważyłabym się nazwać “dość zabawną”. Wspomniałam we wstępie, że nieważne jaką rolę popełni Brosnan, zawsze będę go uwielbiać. Tak jest też w tym przypadku – urzeka mnie fakt, że starzeje się on z niebywałą godnością, nie uciekając się do operacji plastycznych. Jednocześnie drażni mnie, że po roli Bonda nie decyduje się na wybór nieco ambitniejszych ról. Drugoplanowo pojawiaja się Timothy Spall i Celia Imrie, którzy wydają się być na ekranie nieco zdegustowani faktem, że grają w takim gniocie. Jednak jak zawsze wypadają bezbłędnie. Niestety, tak dobrana obsada nie okazała się wystarczająca, aby uratować ten film przed katastrofą.

Joel Hopkins stworzył obraz bez wyraźnej koncepcji. Nudny, z suchymi żartami, nadrabiający jednie klasą występujących w nim aktorów. “Riwierę dla dwojga” z trudem można polecić nawet na wolny, sobotni wieczór. No, chyba, że mówimy o oglądaniu jednym okiem, gdy jednocześnie prasujemy lub gramy ze znajomymi w Scrable.

Ocena: 4/10

Ewa Nowicka

Ewa Nowicka

Mam zbyt wiele planów na siebie i nie mogę się zdecydować, który jest najlepszy.
Serialoholiczka uważająca, że kultura popularna jest równie ważna co ta niszowa, a czasem snobistyczna. Na zmianę odwiedza operę i multipleks w poszukiwaniu blockbusterów.
Miłośniczka literatury wszelakiej i stała bywalczyni koncertów.
Absolwentka filmoznawstwa na UŁ. Kosmetyczka. Menadżer sieci sklepów Drogerie Noel.
Publikuję również na: secretum.pl, duzeka.pl oraz filmaster.pl
Ewa Nowicka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *