Recenzja filmu “Obdarowani”: niewykalkulowane Problemy Milenijne

Ileż to razy narzekam na podobne produkcje… Gwarancja „chusteczkowego seansu” (proszę bez skojarzeń, Panowie) pojawia się nie tylko na poziomie zwiastuna, lecz już w trzyzdaniowym opisie fabuły. Zazwyczaj wybieram tego typu filmy z pełną świadomością nadchodzącego rozczarowania, irytacji spowodowanych głównie manipulowaniem moimi emocjami. Jednak „Obdarowani” zachęcili mnie Chrisem Evansem… i, no cóż, musiałam wybrać jakiś film, który strawi moja mama, a w kinowym repertuarze żaden inny tytuł nie wpisywał się w jej standardy. Bo kogóż ma nie rozczulić płaczący Kapitan Ameryka opiekujący się kilkuletnią, w dodatku bardzo wyjątkową, dziewczynką?

Frank Adler (Chris Evans) mieszka w małym miasteczku na Florydzie zajmując się reperowaniem łodzi. Wychowuje siostrzenicę Mary (Mckenna Grace), która jest genialnym dzieckiem. Mężczyzna pragnie, aby dziewczynka uczyła się w zwykłej szkole, ponieważ taka była wola jej matki. Jednak, gdy Evelyn (Lindsay Duncan), matka Franka, dowiaduje się o jego planach względem Mary, wkracza do ich życia z pozwem i gromadą prawników. Czy uda się znaleźć rozwiązanie, które będzie satysfakcjonowało obie strony? Czy ktokolwiek wie, co jest najlepsze dla wybitnie uzdolnionej Mary?

„Obdarowani” zdają się być zlepkiem doskonale nam znanych filmów. Dostrzeżemy tam motywy fabularne obecne wcześniej w „Sprawie Kramerów”, „Pięknym umyśle” czy „Dowodzie”. Po tych dwóch zdaniach można odnieść wrażenie, że po raz kolejny oglądamy ten sam film. Nic bardziej mylnego. Marc Webb tylko pozornie tworzy prostą, łatwą w odbiorze ckliwą opowieść. Po kilku scenach orientujemy się, że w tym przypadku to nie historia łatwa, lecz wybija z niej jakaś prawdziwość.

Frank staje przed nielada dylematem, podobnie, jak i widz. Trudno nie dostrzec racji po dwóch stronach konfliktu. Z jednej strony rozumiemy troskę mężczyzny o to, aby siostrzenica nie podzieliła losu jego siostry, która nie wychowywała się z normalnymi dziećmi, mając normalne problemy i normalne rozrywki. Z drugiej, czujemy, że Evelyn, tak samo, jak Fran, chce dla dziewczynki dobrze. Chce pielęgnować jej unikatowy talent, który porzucił jej syn, a w pewnym sensie także córka. Dysonans moralny, który odbiorca odczuwa wraz z pozostałymi bohaterami pozostaje nawet po seansie i poznaniu zakończenia całej historii.

Twórca „500 dni miłości” niby kreuje klasyczną hollywoodzką historię, jednak da się w niej wyczuć pewien Sundance’owy klimat. Mimo wszystko to film kameralny, toczący się powoli w dość zamkniętym gronie bohaterów, z delikatnymi pastelowymi kolorami królującymi latem, mający kilka genialnych ujęć (jak ta o zachodzie słońca na plaży). Dochodzi do tego zgrabnie napisany scenariusz obfitujący w dojrzałe oraz dość kreatywne dialogi toczące się między Frankiem a Mary. To właśnie ta dwójka rozładowuje niewątpliwy ciężar historii, który wzrasta wraz z każdą kolejną minutą.

Znakomicie wypada młodziutka Mckenna Grace, której mimika oraz swoboda wywołują bardzo dużo emocji, a Chris Evans po raz kolejny udowadnia, że tak samo, jak w MCU, jego miejsce jest także w kinie indie. Lindsay Duncan jako stylowa femme fatale irytuje (czyli tak, jak być powinno), choć trudno nie przyznać jej bohaterce racji, a Octavia Spencer ponownie wciela się w postać, którą poznaliśmy w „Służących” – wrażliwą, lecz stanowczą oraz walczącą o siebie i najbliższych czarnoskórą kobietę.

„Obdarowanych” z łatwością można źle osądzić i odebrać go cynicznie. Jednak pod warstwą typowego ckliwego, wykalkulowanego na emocje obrazu, kryje się produkcja, która zadaje ważne pytania. Sposób radzenia sobie z genialnymi dziećmi oraz problemy moralne z tego wynikające często bazują na rodzinnych niesnaskach, gdy stajemy się egoistami i zapominamy o dobru dziecka. Zdecydowanie to jedna z lepszych produkcji tego lata oraz widmo szansy na powrót Marca Webba do kina bardziej niezależnego.

Ocena: 8/10

Ewa Nowicka

Ewa Nowicka

Mam zbyt wiele planów na siebie i nie mogę się zdecydować, który jest najlepszy.
Serialoholiczka uważająca, że kultura popularna jest równie ważna co ta niszowa, a czasem snobistyczna. Na zmianę odwiedza operę i multipleks w poszukiwaniu blockbusterów.
Miłośniczka literatury wszelakiej i stała bywalczyni koncertów.
Absolwentka filmoznawstwa na UŁ. Kosmetyczka. Menadżer sieci sklepów Drogerie Noel.
Publikuję również na: secretum.pl, duzeka.pl oraz filmaster.pl
Ewa Nowicka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *