Recenzja książki ,,Chłopiec z Aleppo, który namalował wojnę”: Widzący kolorami

Pisanie książki o wojnie w Syrii jest z jednej strony odważne, a z drugiej strony można zostać posądzonym o wzbogacanie się na czyimś cierpieniu. Dlatego też do ,,Chłopca z Aleppo, który namalował wojnę” podchodziłam bardzo sceptycznie, bo nie wiedziałam, czego można się spodziewać? Czy krwawych opisów, czy może ckliwej opowieści wymuszającej łzy. Wojna to ciężki kawałek historii i na pewno nie taki, którego możemy być dumni. Najgorsze jest to, że dzieje się to na naszych oczach, które niestety tak bardzo próbujemy zamknąć, bo należy pamiętać, że pomimo całej nagonki na uchodźców w Syrii giną ludzie i są to ludzie niewinni i bezbronni. Właśnie to udowodniła mi książka.

Poznajemy typową syryjską rodzinę i jej codzienne życie. Naszym przewodnikiem będzie Adam, zarazem główny i tytułowy bohater, który jest zamknięty w sobie, cierpi na pewnego rodzaju wyizolowanie społeczne, a wyraża siebie poprzez malowanie obrazów. Opiekuje się nim Yasmine – starsza siostra, pełniąca zarazem funkcję matki, która zmarła. Mamy też Babę, czyli ojca nie potrafiącego pogodzić się ze stratą żony. W ich życiu z czasem będzie pojawiało coraz więcej osób z rodziny i nie tylko, między innymi Isa, Ali czy Khalid.

Rodzina wiedzie normalne, spokojne życie. Aż pewnego dnia zaczyna mówić się o nadchodzącej wojnie. Z dnia na dzień jest ona coraz bliżej naszych bohaterów, a widzimy to poprzez wzrastający niepokój społeczny, nadzór na drogach, czy zawieszenie szkoły. Adam nie jest w stanie zrozumieć tego co się wokoło niego dzieje. Przede wszystkim nie może pojąć, jak państwo, które powinno dbać o swoich obywateli walczy z nimi. Jest to prosta, dziecięca naiwność i wiara w dobro. Z dnia na dzień zaczyna brakować wody, jedzenia, prądu, na ulicach leżą trupy, a jakiekolwiek normalne funkcjonowanie zostało zawieszone. Teraz każdy może się bać, że przyjdzie jego kolej. Podczas jednego z wyjść na zewnątrz zostaje porwana Yasmine przez żołnierzy – uwięziona i zastraszana, gwałcona i poniżana w piwnicy, z której nie ma wyjścia – zostaje odebrana jej wolność. Adam nie może sobie z tym poradzić i maluje jeszcze więcej, by odnaleźć i poradzić sobie z zastaną sytuacją.

Książka przedstawia w sposób bardzo realny to, co działo się w Aleppo, jak ludzie zmuszani byli do wyzbycia się własnej godności, by tylko móc przeżyć, jak bardzo byli wytrwali przy swoim trwaniu w tym, by żyć nie tylko dla siebie, ale też dla całej rodziny. To, jak szukali lepszego miejsca dla siebie i jak bardzo nie mogli pojąć, dlaczego tak nagle, z dnia na dzień ich poczucie bezpieczeństwa zostały zaburzone w tak diabelsko drastyczny sposób.

Każdy z rozdziałów zatytułowany jest odpowiednim kolorem, który w danym momencie, dla danej historii najlepiej pasuje. Jak warto podkreślić, Adam swoje emocje wyraża i widzi właśnie w kolorach. Niestety, co przyjdzie nam zauważyć większość z nich to kolory kojarzące się ze smutkiem, ponurością i cierpieniem.

,,Chłopiec z Aleppo, który namalował wojnę” to historia przy której można się wzruszyć, ale przede wszystkim siedzieć z szeroko otwartymi oczami i nie dowierzać, jak świat może być okrutny, jak ludzie ludziom potrafią zniszczyć życie i zamienić je w piekło. Pokazuje relacje międzyludzkie i między rodzinne, a także próbę odnalezienia się w tej całej wojnie i poradzenia sobie z nią. Adam odnalazł ujście emocji w malowaniu obrazów, które odzwierciedlały dany etap życia, wojny i zagłady. Chłopiec, który widział kolorami – tak najlepiej można opisać uzdolnionego chłopca z Aleppo.

 

Ocena: 8/10

Karolina Rybińska

Karolina Rybińska

Zostałam wychowywana w miłości i szacunku do książek, pałam tym uczuciem do dziś. Ciągle boję się, że nie staczy mi życia na wszystko, co chciałabym przeczytać, dlatego chłonę książki jak gąbka. Thrillery, horrory, kryminały i literaturę współczesną, fantastykę – lubię przeplatać rodzaje, żeby nie popaść w monotonię. Prywatnie dążę do własnej biblioteki. Skończyłam dziennikarstwo i po dwóch latach przerwy od studiów postanowiłam wrócić na zupełnie inny kierunek – logistykę. Po intelektualnych wojażach przelewam siódme poty na siłowni, a to crossfit, a to sztangi albo sztuki walki.
Karolina Rybińska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *