Recenzja serialu “The Affair”, sezonu pierwszego: o zdradzie w dwóch odsłonach

Ileż oglądaliśmy historii o rodzącym się uczuciu? Setki, tysiące, miliony. Ileż obejrzeliśmy opowieści o romansie, o zdradzie, o braku wierności, o namiętności? Trochę mniej setek, tysięcy i milionów. Czy kino lub telewizja są w stanie jeszcze opowiedzieć podobną historię w sposób porywający, niekonwencjonalny, świeży i zaskakujący? Jak się okazało, ku mojemu zdziwieniu, zdecydowanie tak. „The Affair” nie tyle ujmuje samą fabułą, co sposobem prowadzenia narracji, który jest zupełnie inny niż to, co do tej pory widzieliśmy w serialowym świecie.

Noah Solloway (Dominic West) jest pisarzem, ojcem czwórki dzieci i kochającym mężem. Wraz z nastaniem wakacji z całą rodziną opuszcza Nowy Jork, aby spędzić lato na sielskim odludziu, gdzie mieszkają tego teściowie.Początkowo zapowiada się jak kolejny, podobnie spędzony czas, w którym Noah będzie walczył ze swoją niemocą twórczą. Jednak zaraz na początku, w pierwszych dniach od przyjazdu na miejsce, mężczyzna spotyka Alison Bailey (Ruth Wilson). Pomimo tego, że oboje są w związkach małżeńskich, rodzi się pomiędzy nimi uczucie przepełnione namiętnością i pożądaniem. Czy ten romans skończy się po kilku spotkaniach? Czy ktoś dowie się o nim, zanim się skończy? Czy Noah i Alison porzucą swoich partnerów po to, aby być razem?

Jak już wspomniałam, „The Affair” opowiada z pozoru szablonową historię. Jednak twórcy zrobili wszystko, co mogli, aby widz spojrzał na nią z zupełnie innej perspektywy. Każdy odcinek bowiem został podzielony na dwie części – na tę, w której do głosu dochodzi Noah i na tę, w której swoją wersję opowiada Allison. Całą historię scalają jeszcze sceny z przesłuchania, na którym to właśnie dwójka głównych bohaterów referuje wszystko, co się zdarzyło w ciągu ostatnich tygodni. Niestety, odbiorca prędko się nie dowie, w jakiej sprawie jest to przesłuchanie, czemu ma służyć ani kiedy się rozgrywa (po zmianie wyglądu bohaterów możemy się jednak domyśleć, że minęło co najmniej kilka miesięcy).

Wydaje mi się, że zdarzenia opowiadane z perspektywy Noah częściej są bardziej przewidywalne, ukazujące pewne męskie, stereotypowe oczekiwania względem kobiet (choć może mój punkt widzenia uzależniony jest wyłącznie od mojej płci). W jego oczach Allison to ponętna, seksowna, uwodzicielska mężatka  zawsze zadbana, uśmiechnięta, pewna siebie. Podobnie prezentuje sam siebie – jako opiekuńczego ojca i zaangażowanego pisarza, który zbiera materiał do swojej nowej książki. Gdy spoglądamy na te same zdarzenia oczami Allison, spoglądamy na dwójkę zupełnie innych ludzi. Przede wszystkim kobietę cechuje raczej zagubienie, depresja, smutek, poddanie się sytuacji życiowej, w której się znalazła. W tej wizji już nie nosi delikatnego makijażu, a jej włosy trwają w nieładzie.

Gdy zestawiamy ze sobą dwie wersje wydarzeń okaże się, że nie tylko bohaterowie w zupełnie inny sposób postrzegają samych siebie, siebie nawzajem i zdarzenia, które doprowadziły do ich romansu (to chyba nie spoiler, skoro od pierwszego odcinka wiemy, jak prawdopodobnie skończy się ta historia), ale także kłamią. Niejednokrotnie co innego widzimy na ekranie, a co innego dociera do nas z głosu z offu. Okłamują policję, jak i siebie samych, mocno „koloryzując” bieg wydarzeń, które doprowadziły ich do danego momentu. Jedyne, co jest pewne, to to, że oboje skrywają jakieś tajemnice. Zarówno przed sobą, jak i przed światem.

Co ciekawe, bohaterowie wcale nie są skomplikowani – to typowi ludzie, których nagle dotknęło uczucie, którego wcale nie chcieli. Podminowani dramatami codzienności, pomimo posiadania kochających życiowych partnerów, nie mogą przestać się ze sobą spotykać i trwają dalej w tym uczuciu. Zdają sobie sprawę z konsekwencji (przecież to inteligentni ludzie, którzy podobnych historii również znają wiele) utrzymywania swojej relacji, ale emocje nimi targające są nie do ujarzmienia. Swoją drogą, „The Affair” w znakomity sposób ukazuje oddziaływanie tego romansu na otoczenie, w którym żyją bohaterowie.

Produkcja Hagai lebi oraz Sarah’y Treem nie byłaby jednak tak dobra i angażująca, gdyby nie dwójka brytyjskich aktorów (w amerykańskim serialu) wcielająca się w główne role. Pomiędzy Dominiciem Westem i Ruth Wilson czuć w jakiś sposób chemię i doskonałe zgranie na ekranie. Nie wiem, jak oni to zrobili, ale każdy odcinek pochłania wręcz ilością emocji, które się w nim znalazły. Aktorzy także znakomicie lawirują pomiędzy odgrywanymi przez siebie postaciami – w końcu tak naprawdę i West, i Wilson, odgrywają dwie role. W każdej z perspektyw są kimś innym, innym wyobrażeniem i odmienną wizją. Zaskakuje także Maura Tierney wcielająca się w żonę Noah, Helen, która swoją grą sporo dodaje tej przepełnionej emocjami postaci.

„The Affair” to studium namiętności, zdrady, rodzącego się romansu, które nie byłoby prawdopodobnie ciekawsze od niezłego melodramatu, gdyby nie sposób narracji i niezwykła chemia istniejąca między aktorami. Twórcy nie bali się ukazać kontrowersji, dużej ilości seksu, często bardzo odważnego, a w dialogach umieścić sporą ilość przekleństw. Mimo wszystko, wydaje mi się, że to historia wielce niejednoznaczna moralnie, w której trudno jest znienawidzić bohaterów za to, że pokochali kogoś innego. Przecież w życiu nie każdy musi mieć tylko jedną miłość, prawda?

Ocena: 8/10

Ewa Nowicka

Ewa Nowicka

Mam zbyt wiele planów na siebie i nie mogę się zdecydować, który jest najlepszy.
Serialoholiczka uważająca, że kultura popularna jest równie ważna co ta niszowa, a czasem snobistyczna. Na zmianę odwiedza operę i multipleks w poszukiwaniu blockbusterów.
Miłośniczka literatury wszelakiej i stała bywalczyni koncertów.
Absolwentka filmoznawstwa na UŁ. Kosmetyczka. Menadżer sieci sklepów Drogerie Noel.
Publikuję również na: secretum.pl, duzeka.pl oraz filmaster.pl
Ewa Nowicka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *