Recenzja książki Daniela Silvy ,,Czarna wdowa”: Kobiety-bomby

W czasach ogarniętych terroryzmem, gdzie prawie codziennie otrzymujemy mrożące krew w żyłach informacje na temat ataków, zabójstw o podłożu terrorystycznym, naprawdę trzeba mieć odwagę, żeby napisać książkę o kobietach-samobójczyniach, które wysadzają się w imię Allaha. Tego wyzwania podjął się Daniel Silva – autor ,,Czarnej wdowy”. Nie jest to opowieść prawdziwa – jedynie fikcja literacka, ale na pewno swoje podłoże i inspirację miała w wydarzeniach, których jesteśmy obserwatorami.

Dość szybko i sprawnie zostajemy wciągnięci w akcję. Najpierw uczestniczymy w ataku muzułmanki na Centrum Weinberga, gdzie miała odbyć się konferencja na temat wcześniejszych ataków. Tego zamachu nikt się nie spodziewał, chociaż ochrona była na najwyższym poziomie. W całej Europie następują po sobie kolejne ataki na mieszkańców największych miast i rząd żadnego z nich nie jest w stanie powstrzymać.  Do akcji wkracza wywiad na czele z Gabrielem Allonem – jednym z najlepszych i najbardziej skutecznym agentem, który na swoim koncie ma wiele sukcesów, oczywiście nie znanych szeroko w opinii publicznej, która tak naprawdę nie wie, jak wiele zamachów zdołano powstrzymać. Grupa wywiadowcza ma na celu powstrzymać i pojmać Saladyna, anonimowego przywódcę ISIS, który organizuje i stoi za wszystkimi atakami terrorystycznymi. Nie pokazuje ani swojej twarzy, ani nie ujawnia tożsamości, stąd tak trudno go namierzyć. Służby wywiadowcze werbują do swoich szyków młodą kobietę – Natalie, pielęgniarkę, która na co dzień ma do czynienia ze skutkami ataków i ratuje życie zarówno poszkodowanym obywatelom, ale też i zamachowcom, bo przecież szpital to nie miejsce na sądy. Ze względu na swoją urodę i charakter zostaje siłą zaproszona na spotkanie z między innymi Gabrielem, który nakłania ją do wzięcia udziału w tajnej misji, której celem jest zmiana tożsamości, wkupienie się w otoczenie muzułmanów, znalezienie i zidentyfikowanie Saladyna. Kobieta oczywiście odmawia, ale zostaje w końcu przekonana i tak staje się członkinią wywiadu antyterrorystycznego. Każdego dnia jest szkolona ze zwyczajów kobiet muzułmańskich, poznaje historię, zmienia swoją tożsamość. W końcu udaje jej się dostać do grona działaczy ISIS, poznaje inną wyznawczynię i dzięki niej będzie mogła brać udział w ataku. Czy uda jej się odnaleźć Saladyna i czy nie zatraci swego prawdziwego ja na rzecz nowej tożsamości?

,,Czarna wdowa” to rzeczywiście bardzo dobra powieść szpiegowska, potrafi zmrozić krew w żyłach i przyprawić o ciarki na plecach. Ujmuje temat zamachów terrorystycznych, o których nie mówi się na co dzień, a mianowicie o kobietach-bombach, które detonują ładunek i mordują ludzi w imię Allaha. Najciekawsza w całej tej historii była dla mnie przemiana Natalie, z normalnej kobiety, bojącej się zamachów i stojącej na straży dobra w tak zwaną ,,czarną wdowę”, zrekrutowaną i przyłączoną do ISIS. To, w jaki sposób pracują służby wywiadowcze i jak potrafią zmienić tożsamość człowieka jest niesamowite, ale zarówno pokazuje nam, jak łatwo jest ,,sprać komuś mózg” i jeżeli nie jest to osoba twarda psychicznie i nie jest podatna manipulacje, to łatwo może wpaść w sidła tajnych i niebezpiecznych organizacji.

,,Czarna wdowa” to świetna powieść szpiegowska, ale także dobry thriller. Pokazuje to, czego obawiamy się najbardziej, ujawnia i uświadamia nas, w jaki sposób mogą działać agencje wywiadowcze na całym świecie, ale tez i ISIS – jak manipuluje zwykłymi, biednymi wierzącymi ludźmi, jak zmienia ich sposób myślenia i nakłania do samobójstwa w imię Allaha. Przyznaję, że książkę pochłonęłam w jeden dzień i nie mogłam się od niej oderwać, a wszystko  to dzięki dynamicznej akcji, pokazywaniu kilku miejsc i wydarzeń na raz i oczywiście świetnej narracji.

Ocena: 8/10

 

Karolina Rybińska

Karolina Rybińska

Zostałam wychowywana w miłości i szacunku do książek, pałam tym uczuciem do dziś. Ciągle boję się, że nie staczy mi życia na wszystko, co chciałabym przeczytać, dlatego chłonę książki jak gąbka. Thrillery, horrory, kryminały i literaturę współczesną, fantastykę – lubię przeplatać rodzaje, żeby nie popaść w monotonię. Prywatnie dążę do własnej biblioteki. Skończyłam dziennikarstwo i po dwóch latach przerwy od studiów postanowiłam wrócić na zupełnie inny kierunek – logistykę. Po intelektualnych wojażach przelewam siódme poty na siłowni, a to crossfit, a to sztangi albo sztuki walki.
Karolina Rybińska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *