Recenzja książki Grahama Mastertona: ,,Siostry krwi”: Potworne siostrzyczki

Muszę zacząć niestety złą informacją – ale ,,Siostry Krwi” Grahama Mastertona to jak na razie ostatnia książka z cyklu o Katie Maguire. Ciężko było mi w związku z tym zabrać się do czytania, bo zarówno chciałam, ale i nie chciałam włączyć się w tą przygodę. Chciałam – bo temat jest świetny, kolejny raz autor rozprawia się z Kościołem, tym razem biorąc pod lupę zakonnice. A nie chciałam, bo wiedziałam, że będę cierpiała na tzw. ,,kac po książkowy’’.  Ale w końcu zebrałam się w sobie i sięgnęłam po ,,Siostry krwi”, a jest to dla mnie pozycja na tyle wyjątkowa, że z autografem Mistrza.

Życie Katie układa sobie razem z Johnem, który wrócił dla niej ze Stanów nie mogąc żyć bez niej i zdawszy sobie sprawę, że bez miłości człowiek jest pusty. Jedyne, co przeszkadza ich sielance to to, że Maguire jeszcze nie poinformowała go o swojej ciąży z mężczyzną, z którym przespała się raz, a który oddał za nią życie. Jest jej z tym ciężko i nie może znaleźć odpowiedniego momentu, by poinformować Johna, poza tym nie chce psuć tego idealnego dla nich czasu.

Tym razem Masterton nie skupia się na jednym wątku, a rozbudowuje kilka. Pierwszym z nich jest Brayan Malloy – były już szef Katie – mogłoby się wydawać, że da sobie spokój z dręczeniem naszej bohaterki, po tym jak udowodniła mu, że jest zamieszany w zlecanie morderstw i korupcję. Drugim ważnym, który nawiązuje do wydarzeń z poprzednich książek, to ciągła walka z baronem powiązanym z prostytucją, zaciąganiem nieletnich dziewcząt właśnie w ten biznes. Również to zeznania  młodej dziewczyny, obciążają winnego, a ona jako jedyna zdecydowała się stawić czoła niebezpiecznemu gangsterowi. Jednak w przeddzień procesu zostaje znaleziona martwa.

Następnie prowadzone jest śledztwo w sprawie zabitych koni, zrzuconych ze skały na brzeg morza. Dość ciekawe jest tutaj, że nie były one zarejestrowane, ale ich wartość na pierwszy rzut oka wydawałaby się wysoka. Najważniejszym i głównym motywem są jednak morderstwa zakonnic. Pierwsza z nich zostaje znaleziona uduszona i zgwałcona figurką, druga zamordowana i powieszona na balonikach z helem, a trzeciej poucinano palce. W toku śledztwa wychodzi na jaw, że zostają one pozbawiane życia i są dręczone tak jak ich patroni – ich życie jest drogowskazem sióstr i giną one w podobnych okolicznościach, jak święci. Zakonnice służyły w jednym zakonie, gdzie Katie spotyka się z murem milczenia. Jednak jedna z nich, najmłodsza daje Maguire małą kość ludzką znalezioną w ogródku. I od tego momentu zaczyna się robić na prawdę ciekawie – na jaw wychodzą straszne rzeczy. Okazuje się, że kostka należy do niemowlęcia, a w trakcie przekopywania ogrodu policja trafia na stosy takich szczątków. Wstrząsająca prawda z przeszłości zaczyna wychodzić na jaw i powoduje szok.

Masterton kolejny raz postanowił oprzeć fabułę na zbrodniach popełnianych przez członków Kościoła katolickiego. Jest to bardzo odważne, szczególnie patrząc na dzisiejsze czasy, gdzie obserwujemy spore zamieszanie, między innymi pedofilię wśród księży, posiadanie dzieci, czy po prostu akty agresji w stosunku do małych dzieci w sierocińcach prowadzonych przez siostry zakonne. W jednej z poprzednich książek z Katei Maguire poruszył właśnie temat księży pedofilii, a teraz zakonnic – oprawczyń. Mówi o tym, że dziewczęta, które trafiły do takiego domu zakonnego w ciąży, zostawały zmuszane do urodzenia dziecka i oddania go do adopcji. Pomimo, że chciały je wychować, to były przeklęte przez rodzinę. Siostry zakonne traktowały dzieci i młode dziewczęta jak śmieci, nic nie znaczące stworzenia, tak jakby popełniły najgorszy grzech, który popełnić tylko można.

 

,,Siostry krwi” wywarły na mnie jeszcze mocniejsze wrażenie niż ,,Upadłe anioły”. Moim zdaniem jest to najlepsza z książek z całej serii, może też dlatego, że została ona oparta na faktach, co jeszcze bardziej mrozi krew w żyłach. Zaczynamy się zastanawiać, w którą stronę idzie ludzkość i czy ci, którzy są uznawani za dobrych, świętobliwych nie przekraczają swoich uprawnień? Nie będę ukrywała, że czytając książkę nie raz siedziałam z ustami otwartymi z szoku i niedowierzania przede wszystkim zastanawiając się, jak można krzywdzić małe niewinne istoty, które nic złego nie zrobiły? A przy okazji podziwiam opanowanie Katie, bo ja sama chyba bym nie wytrzymała wytłumaczeń zakonnic, że zabijały, bo dzieci były z nieprawego łoża, umierały bez chrztu, więc nie zasługiwały na godny pogrzeb.

Ocena: 10/10

10

Karolina Rybińska

Karolina Rybińska

Zostałam wychowywana w miłości i szacunku do książek, pałam tym uczuciem do dziś. Ciągle boję się, że nie staczy mi życia na wszystko, co chciałabym przeczytać, dlatego chłonę książki jak gąbka. Thrillery, horrory, kryminały i literaturę współczesną, fantastykę – lubię przeplatać rodzaje, żeby nie popaść w monotonię. Prywatnie dążę do własnej biblioteki. Skończyłam dziennikarstwo i po dwóch latach przerwy od studiów postanowiłam wrócić na zupełnie inny kierunek – logistykę. Po intelektualnych wojażach przelewam siódme poty na siłowni, a to crossfit, a to sztangi albo sztuki walki.
Karolina Rybińska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *