Recenzja książki ,,Alkaliczne gotowanie przy zielonym stole” Beaty Sokołowskiej i Edyty Skorupskiej: Innowacyjne kompendium zdrowego odżywiania

Nie wiem czemu, ale słowo alkaliczne kojarzy mi się negatywnie. W sumie nawet nie znałam dokładnej definicji, dopóki nie sięgnęłam po książkę ,Alkaliczne gotowanie przy zielonym stole” autorstwa Beaty Sokołowskiej i Edyty Skorupskiej. Na swoim koncie mam już dużo przeczytanych książek dotyczących zdrowego odżywiania się, gotowania zgodnie z naturą, nie tylko fit, ale po prostu zdrowo, tak by dbać o organizm, a nie jedynie o wagę (która zmienia się przy okazji). Czy w dzisiejszych czasach, gdzie mamy niezliczoną masę produktów ,,fit”, ale przy okazji zawierające dużo cukrów, przy żywności główne przetworzonej, można wybrać rzeczy przede wszystkim zdrowe? Takie, które będą wpływały dobrze nie tylko na naszą sylwetkę, ale tez na samopoczucie, wygląd i ogólną energię do działania?

Pierwsze rozdziały podejmują tema na zmiany, czyli to, co kieruje nas do zaczęcia zdrowego odżywiania. Na pewno będzie to złe samopoczucie, ale większości przypadków wygląd – czyli zapewne otyłość. Chęć zmiany nie może być ,,na chwilę” jak to mówią autorki, ale na zawsze – nie używamy sformułowania ,,dieta”, ale ,,odżywianie”, bo przecież nie zaczniemy jeść dobrze na dwa miesiące, a później wrócimy do złych nawyków. Powinniśmy te zmiany wprowadzić na cały czas, tak by to polubić i pokochać i nie móc sobie wyobrażać śmieciowego jedzenia, które mieliśmy w zwyczaju jeść codziennie. ,,Alkaliczne gotowanie” to także uporządkowanie i usystematyzowanie wiedzy, a dla totalnych świeżaków świetne wprowadzenie w świat gotowania. To również przedstawienie tego, co warto spożywać, co nie, zwrócenie uwagi na produkty zdrowe i te które do zdrowych nie należą, rozróżnienie tych alkalicznych i niealkalicznych, oraz jak je skompletować. Głównym składnikiem naszego codziennego jedzenia powinny być warzywa, które można spożywać na dosłownie milion sposobów, czego najlepszym przykładem są przepisy zawarte w książce. Podzielone one zostały według rodzajów produktów, czyli suche, świeże i tak dalej. Znajdziemy tez przepisy wykorzystujące tak zwane resztki. Każdy z opisów to prosty skład i tak samo proste wykonanie – nie będziemy dzięki temu siedzieć pół dnia w kuchni – ma to być dla nas przyjemność, która wprowadzimy do codzienności.

Książka jest bardzo kolorowa, a wszystko to dzięki wykorzystywanym przez autorki produktom. Jak same zaznaczają, ich głównymi składnikami, które wykorzystują na co dzień, to warzywa i owoce. Dlatego też każda z fotografii jest piękna i zachęca do przygotowania w domu. Ponadto wyróżnia się od innych tym, że ma hasło przewodnie, czyli alkaliczne gotowanie, które jest pięknie wplecione we wszystkie zdrowe i kolorowe przepisy.

Na pewno będę korzystała z książki ,,Alkaliczne gotowanie przy zielonym stole”, ale nie tylko z przepisów. Wiedza tu zawarta jest świetna i każdy, kto chce odżywiać się zdrowo powinien ją przyswoić. Pomimo mojego zainteresowania gotowaniem, nie wiedziałam o wielu rzeczach, które wydaja się być oczywiste, a takie nie są. Autorki świetnie opisały, co powinno być łączone z czym, dla mnie najważniejsze – jak, gdzie i ile przechowywać warzywa i owoce; ale też jak je gotować, jak planować zakupy, w jakich miesiącach znajdziemy sezonowe warzywa i owoce. Znajdziemy także pewne nowinki, jakimi dla mnie jest to, że na przykład kolory owoców i warzyw mają znaczenie na składniki i wartości odżywcze, które w sobie zawierają. To także kompendium wiedzy i obalanie mitów powszechnie znanych.

Podsumowując – ,,Alkaliczne gotowanie przy zielonym stole” to nie tylko zdrowe i ciekawe przepisy, ale zbiór wiedzy specjalistek, które same na co dzień żyją według wprowadzonych przez siebie zasad. Ja tylko zastanawiam się – kiedy znajdę czas na przygotowanie tych wszystkich przepisów?

Ocena: 9/10

99999

Karolina Rybińska

Karolina Rybińska

Zostałam wychowywana w miłości i szacunku do książek, pałam tym uczuciem do dziś. Ciągle boję się, że nie staczy mi życia na wszystko, co chciałabym przeczytać, dlatego chłonę książki jak gąbka. Thrillery, horrory, kryminały i literaturę współczesną, fantastykę – lubię przeplatać rodzaje, żeby nie popaść w monotonię. Prywatnie dążę do własnej biblioteki. Skończyłam dziennikarstwo i po dwóch latach przerwy od studiów postanowiłam wrócić na zupełnie inny kierunek – logistykę. Po intelektualnych wojażach przelewam siódme poty na siłowni, a to crossfit, a to sztangi albo sztuki walki.
Karolina Rybińska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *