Wywiad z Iloną Gołębiewską autorką książki ,,Powrót do starego domu”: „Na pewno spomiędzy kolejnych stron powieści mrugam do czytelnika własnymi doświadczeniami, emocjami, ale trudno ocenić, które są właśnie moje”

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Pani Ilona w wieku pięciu lat postanowiła, że w przyszłości będzie uczyć oraz pisać książki… i słowa dotrzymała. Na co dzień pracuje ze studentami, prowadzi zajęcia terapeutyczne dla dzieci i młodzieży, a także skutecznie szkoli dorosłych i odkrywa nowe smaki życia wraz z seniorami. Jest poetką, debiutowała w 2012 r. tomem poezji „Traktat życia”, należy do Światowego Stowarzyszenia Poetów (Movimiento Poetas del Mundo). Autorka wielu książek i artykułów oraz bajek, baśni, opowiadań dla dzieci i młodzieży. Prowadzi stronę autorską www.ilonagolebiewska.pl

Mieszka w Warszawie, ale gdy pisze, ucieka do starego drewnianego domu na mazowieckiej wsi, w którym czas się zatrzymał. Uwielbia pracę z ludźmi, długie podróże do zapomnianych miejsc, czytanie książek po nocach oraz zapach świeżej kawy o poranku. Jej wielkim marzeniem jest założenie fundacji. Mistrzyni emocji! Bardzo mocno wierzy w happy endy!

Popkultura: Pytanie najbardziej banalne, ale myślę, że interesujące Czytelników – skąd pomysł i inspiracja do napisania ,,Powrotu do starego domu?”

Ilona Gołębiewska: Sam pomysł pojawił się dawno temu, gdy byłam jeszcze dzieckiem. Zainspirowało mnie moje dzieciństwo spędzone u dziadków w miejscowości Pniewo, w której rozgrywa się akcja mojej powieści „Powrót do starego domu”. Dom moich dziadków był niezwykły, tak samo jak i oni. Było to małżeństwo można powiedzieć artystów. Babcia była słynną hafciarką ludową, mistrzynią w swoim fachu. Cały dom wypełniały stosy włóczki, muliny, kordonka. Byłam tym zafascynowana. Do dziś pamiętam jak babcia siedział w zimę przy kaflowym piecu i wyszywała, a ja starałam się uczyć i ją naśladować. Dziadek za to był nauczycielem i miał ogromną wiedzę o literaturze. Do jego domu schodzili się uczniowie, by słuchać opowieści o lekturach i rozmawiać o świecie książek. Miał niezwykły księgozbiór i słynął z wielkiego daru opowiadania. Sam też pisał, dużo bajek i opowiadań dla dzieci. Chłonęłam świat ich pasji i bardzo chciałam, by w przyszłości też mieć taką moc czarowania słowem. Stąd moje pisanie, od początku było integralną częścią mojego życia. stary dom po dziadkach jest teraz mój i to właśnie w nim powstają moje najlepsze teksty. Pniewo z kolei słynie z niezwykłej kultury regionu kurpiowskiego. To prawdziwy teatr. I ludzie, którzy są niezwykle życzliwi dla przyjezdnych. I bardzo służą pomocą. Poza moją powieścią „Powrót do starego domu” powstała jeszcze teledysk. Gdy pisałam powieść zamarzyło mi się, by napisać do niej tekst piosenki. Napisałam. Potem było marzenie, by nagrać melodię. Pomogli mi moi kuzyni – Marek Modzelan i jego córka Maryla. Piosenkę zaśpiewała moja przyjaciółka Jana Dąbkowska. Na sam koniec był pomysł, by powstał teledysk. I udało się dzięki wsparciu rodziny i przyjaciół. Jest przepiękny! Nagrywany w moich rodzinnych stronach. Można go obejrzeć na mojej stronie autorskiej www.ilonagolebiewska.pl lub na youtubie: https://www.youtube.com/watch?v=M5a9zd0IA2g Zapraszam do oglądania!

 

Popkultura: Czy utożsamia się Pani z główna bohaterką – Alicją?

Ilona Gołębiewska: Na pewno nie jestem Alicją, ale też nie zaprzeczę, że ma ona pewne moje cechy. Jest na to bardzo proste wytłumaczenie. Alicja jest bardzo wiarygodną bohaterką, ponieważ jej charakterystykę budowałam w oparciu o osoby, z którymi przyszło mi się spotkać w moim życiu prywatnym i zawodowym. Na pisanie powieści ma też ogromny wpływ samo życie autora, jego emocje i doświadczenia. Nie da się tu postawić grubej kreski i powiedzieć, że tu się kończę ja, a zaczyna bohater literacki. Alicja jest kobietą, którą w codziennym, realnym życiu moglibyśmy spotkać na ulicy. Czasami działa pod wpływem silnych emocji, innym razem kalkuluje na zimno. Raz jej decyzje są przemyślane, mądre i dla niej dobre, a drugim razem są naiwne, głupie i sprowadzają kolejne problemy. Ale czy my właśnie tacy nie jesteśmy? Jak dla mnie nikt nie jest ideałem. Jesteśmy pełni sprzeczności. Taka nasza ludzka natura. Dlatego zawsze, gdy piszę powieść mocno osadzam ją w życiu, a charakterystykę bohaterów opieram na przykładach ludzi, którzy są, byli, będą obecni w moim otoczeniu. To jest dla mnie ważne. A poza tym… na pewno spomiędzy kolejnych stron powieści mrugam do czytelnika własnymi doświadczeniami, emocjami, ale trudno ocenić, które są właśnie moje 🙂

Popkultura: Co sprawia, że w dzisiejszym świecie większość z nas nie potrafi się zatrzymać? Ma Pani recepturę na to, by jednak na trochę przestać i skupić się na sobie i życiu rodzinnym, tak by nie zatracić, tego co najważniejsze?

Ilona Gołębiewska: Tak, myślę podobnie, mamy problem z zatrzymaniem się. Ciągle gdzieś gonimy, chcemy więcej i lepiej, wyznaczamy sobie kolejne granice do przekroczenia. Duży wpływ na nas ma obecny świat, tempo życia, pewna moda i schematy. Ale też sami sobie jesteśmy winni, ponieważ nie umiemy się zdystansować. Niekiedy potrzeba mocnego doświadczenia, jakiejś sytuacji granicznej, np. wypadek, śmierć kogoś bliskiego, ciężka choroba. Wtedy dostrzegamy, że życie jest niezwykle kruche i wystarczy chwila, by je stracić. Dlatego moją receptą jest podejście, które można opisać w trzech krokach. Krok pierwszy to cieszenie się każdego dnia z najmniejszych spraw i zastąpienie słowa „muszę” na słowo „mogę”. Mogę rano wstać, zamiast muszę rano wstać. To niby tylko zamiana słów, a ma ogromny wpływ na jakość naszego życia. Słowa mają moc i chętnie z niej korzystam. Drugi krok to robienie w życiu tego, co jest wielką pasją i sprawia mnóstwo radości. Trzeci krok to kładzenie nacisku na relacje z ludźmi, którzy będę dla nas podporą i wniosą do naszego życie wiele radości. Czyli sukces tkwi w świadomym życiu.

Popkultura: Jak spełniać marzenia? Skąd znaleźć w sobie siłę, tak jak Alicja, by odrzucić wszystko i zacząć od nowa?

Ilona Gołębiewska: Przede wszystkim trzeba je mieć 🙂 Wiele osób na pytanie: „Jakie są twoje marzenia?” odpowiadają milczeniem. Niektórzy wcale się nad tym nie zastanawiają. Jakby się bali marzyć. A to duży błąd. Nie muszą być to od razu jakieś wielkie marzenia, z typu tych prawie że niemożliwych do realizacji. Nawet lepiej zacząć od małych marzeń. Potem dokładać kolejne. Jestem zdania, że marzenia się nie spełniają, tylko marzenia się spełnia. Zatem trzeba zakasać rękawy i brać się do ich realizacji! I nie oglądać się na innych, tylko robić swoje.

Popkultura: Skąd w Pani tyle ciepła? Nawet wchodząc na stronę internetową można poczuć dobro, które od Pani bije. Skąd Pani bierze siłę?

Ilona Gołębiewska: Dziękuję! To chyba jeden z największych komplementów jaki usłyszałam w ciągu ostatnich kilku lat! Naprawdę! Jestem osobą, która przywiązuje bardzo dużą uwagę do relacji w każdym wymiarze swojej działalności. Mam tu na myśli życie rodzinne, zawodowe, różnego typu współpracę, kontakty na mediach społecznościowych. Energię dają mi właśnie inni ludzie. Jestem towarzyska, lubię się spotykać, spędzać czas z rodziną, przyjaciółmi, znajomymi. Uwielbiam słuchać ludzi i uważam, że każde spotkanie, każda rozmowa może być inspiracją do napisania niezwykłej historii. Poza tym robię w życiu to, co kocham, czyli pracuję z ludźmi w różnym wieku, od przedszkola do seniora i realizuję swoją pasję, którą jest pisanie. Jestem kobietą spełnioną, mam wiele nowych pomysłów i bardzo mocno dbam o to, by nigdy się nie nudzić 🙂

Popkultura: Jak odnosi się Pani do określenia ,,literatura kobieca?” Czy ,,Powrót do starego domu” to pozycja również dla mężczyzn? Czy zrozumieją ją oni?

Ilona Gołębiewska: Jak dla mnie to nie jest określenie negatywne czy stygmatyzujące. Ten typ literatury czyta zdecydowana większość kobiet, zatem można mówić literatura kobieca. Jednak do końca się z tym nie zgadzam i ogólnie jestem daleka o wszelkiego podziału literatury ze względu na płeć, wiek, itd. Mój „Powrót do starego domu” czyta bardzo dużo mężczyzn i nie mają problemu, by o tym głośno mówić. Dostaję od panów wiele wiadomości mailowych na temat powieści, na spotkaniach podchodzą do mnie i mówię, co im się w powieści podoba, co by jeszcze dodali, na co liczą w kontynuacji. Jestem zdania, że panowie śmielej wypowiadają swoje zdanie. Mało tego, stawiają konkretne żądania, co ma być dalej 🙂 Także panowie czytają moją powieść, rozumieją ją i często zwracają uwagę na te jej momenty, które na przykład dla mnie były czymś oczywistym. To jest bardzo miłe, ponieważ wciąż na nowo odkrywam swoją powieść. A panie? Panie są niezwykłe i mam od nich tak ogromne wsparcie, że sama sobie zaczynam zazdrościć 🙂 To jest wspaniałe!

Popkultura: Odnośnie książki, chciałam zapytać co dalej? Czy będzie kontynuacja? A może czekają nas inne pełne ciepła powieści?

Ilona Gołębiewska: Będzie kontynuacja „Powrotu do starego domu” już na jesieni tego roku. Szczegóły podam wkrótce. Powieść będzie nosiła tytuł „Tajemnice starego domu”. Będzie kontynuacją, jednak każdą z części można czytać odrębnie, jako oddzielną powieść. Mam też dla Czytelników kilka niespodzianek w postaci kolejnych powieści, które mam już napisane. Czekają na swoją kolej, jednak mam nadzieję, że szybko będę mogła poinformować o dacie ich premiery. Tym bardziej, że piszę kolejne i mam sto pomysłów 🙂

Popkultura: Chciałabym zadać Pani jeszcze pytanie konkursowe – ,,Co sprawia, że jakieś miejsce staje się dla Pani domem, a nie jedynie mieszkaniem”?

Ilona Gołębiewska: Dla mnie dom to miejsce, gdzie całkowicie jestem sobą. Nie muszę sprawiać dobrego wrażenia, udawać że jest tak, a nie inaczej, koloryzować rzeczywistości. To na pewno miejsce, gdzie jest moja rodzina, na którą zawsze mogę liczyć, chociaż tak samo jak innym również i nam zdarzają się gorsze momenty i niepotrzebne nieporozumienia. Dom to miejsce, gdzie zawsze się wraca i ma się pewność, że czekają na nas ludzie, dla których jesteśmy wszystkim. Ale to też miejsce, gdzie goszczą nasze najmilsze wspomnienia, a pamięć o nich podtrzymują dobrze znane nam zakamarki, przedmioty, nasze łóżko, ulubiony kącik tylko dla nas. Dom to siła, dla mnie bezcenna, ponieważ ma ogromny wpływ na to, kim jestem teraz. I jestem za to bezgranicznie wdzięczna.

Z Panią Iloną rozmawiała Karolina.

Karolina Rybińska

Karolina Rybińska

Zostałam wychowywana w miłości i szacunku do książek, pałam tym uczuciem do dziś. Ciągle boję się, że nie staczy mi życia na wszystko, co chciałabym przeczytać, dlatego chłonę książki jak gąbka. Thrillery, horrory, kryminały i literaturę współczesną, fantastykę – lubię przeplatać rodzaje, żeby nie popaść w monotonię. Prywatnie dążę do własnej biblioteki. Skończyłam dziennikarstwo i po dwóch latach przerwy od studiów postanowiłam wrócić na zupełnie inny kierunek – logistykę. Po intelektualnych wojażach przelewam siódme poty na siłowni, a to crossfit, a to sztangi albo sztuki walki.
Karolina Rybińska

Jedno przemyślenie nt. „Wywiad z Iloną Gołębiewską autorką książki ,,Powrót do starego domu”: „Na pewno spomiędzy kolejnych stron powieści mrugam do czytelnika własnymi doświadczeniami, emocjami, ale trudno ocenić, które są właśnie moje”

  1. Kolejny przykład na to jak istotne jest, żeby ukulturalniać ludzi od dziecka. Wyniesione z domu przywiązanie do sztuki, do form tworzenia, wspaniale procentuje w przyszłości. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *