Recenzja książki ,,Bez Cukru #kasiuniagotuje” Katarzyny Burzyńskiej-Sychowicz: Szalona Kasia w kuchni

Ujrzawszy tytuł ,,Bez cukru” pomyślałam – ,,o, to książka dla mnie!”. Wszystko dlatego, że staram się (idzie mi to całkiem dobrze, nie będę się ukrywać za fasadą fałszywej skromności) eliminować cukier z posiłków. Zaczęło się od obejrzenia dokumentu ,,Cały ten cukier”, w którym główny bohater postanawia jeść tyle cukru w posiłkach, ile zjada przeciętny Amerykanin. Zaczyna odkrywać i doświadczać na sobie samym negatywnych działań cukru na organizm – staje się ospały, ciągle zmęczony, jego waga rośnie. Dzięki temu dokumentowi zaczęłam jeszcze bardziej przyglądać się etykietom i ilości zawartego cukru w produktach – nawet mam już w głowie przelicznik gramów na łyżeczki. Dlatego też z chęcią sięgnęłam po pozycję ,,Bez cukru” Katarzyny Burzyńskiej-Sychowicz. No właśnie! Po głowie chodziła mi myśl, że ja tą panią skądś znam. Okazało się, że to ta sama zakręcona dziewczyna, która kilka lat temu prowadziła programy dla młodzieżowej stacji MTV. A tu nagle proszę – mąż, dziecko, zdrowe odżywianie.

Wydawnictwo obiecuje nam 67 słodkich przepisów dla całej rodziny. Ku mojemu zdziwieniu, właśnie to dostajemy. Nie pierwszy ogień idą omlety – czyli moi faworyci, jeżeli chodzi o śniadania. Kocham je we wszystkich wersjach. U Pani Kasi znalazłam masę inspiracji – na omlet kokosowy z makiem, omlet budyniowy czy energetyczny.  Kilka takich przepisów, które są równie szalone, jak sama autorka – na przykład omlet arbuzowy czy z batonem „Kinder country”. Każdy z nich wykorzystuje sezonowe owoce i bogactwo wyposażenia każdej kuchni. Kolejne przepisy na śniadania to miski, czyli owsianki. Również tutaj znajdziemy wiele nowych możliwości, od czekoladowej, po malibu owsiankę, a na puddingach (z kaszy manny, nasion chia) kończąc. Na pewno zrobię pudding z tapioki, gdyż nigdy go nie robiłam, a wygląda na bardzo ciekawą pozycję kulinarną. Trzeci rozdział to (ku zdziwieniu) naleśniki i placuszki, czyli moja kolejna kuchenna miłość. Uwielbiam je pod wszelakimi postaciami, jednak w ,,Bez cukru” poznałam kolejne wersje, które mogą być bezkarnie stosowane w mojej kuchni.  Będziemy wykorzystywać przy ich przyrządzaniu warzywa, jak i owoce.

Przy odstawianiu cukru najgorsze jest odrzucenie słodyczy i przekąsek pomiędzy posiłkami. W związku z tym w książce powstał rozdział poświęcony małym grzeszkom –  przekąskom zdrowym, ale słodkim – odpowiedniki tych niezdrowych i chemicznych. Właśnie tak odnajdziemy tu gofry, słodkie zamienniki kanapek, krówek, czekoladek i pralinek.

Coś, na co każdy łasuch czeka zostało na sam koniec – czyli ciasta! Precz z niezdrową mąką i białym cukrem! Na stole w święta, urodziny i na każdej imprezie będziemy szczycić się naszymi zdrowymi oraz najsmaczniejszymi na świecie wypiekami.  Pyszne ciasto nie musi być przecież niezdrowe – wystarczy wiedzieć, jak i co wykorzystać.

,,Bez cukru” to również piękne zdjęcia potraw, bez których nie obyłaby się dobra książka kulinarna. Wypieki przedstawiane są tak, jakby rzeczywiście obiecywały nam, że zrobimy je w pięć minut i nie zajmą nam dużo czasu, pracy, ale też będą zdrowe – czyli przyjemne z pożytecznym. Rzeczywiście tak jest! Wypróbowałam kilka z przepisów i mogę śmiało stwierdzić, że są one przeznaczone dla każdego. Znajdziemy w książce także wiele zdjęć autorki, która tryska energią i widać, że zdrowy styl życia sprawia jej przyjemność.

Podsumowując ,,Bez cukru” to świetna pozycja dla każdego! Zarówno dla osób młodych, dużo ćwiczących, dbających o sylwetkę, jak i dla pań domu, które przygotowują posiłki dla całej rodziny, bo jedzenie ma być dobre i zdrowe. A zdrowe nie oznacza, że musimy od razu rezygnować z ulubionych przysmaków – wystarczy tylko wiedzieć, jak je zamienić, a nasze życie będzie o wiele lepsze, lżejsze, a już na pewno zdrowsze.

 

Ocena: 10/10

10

Karolina Rybińska

Karolina Rybińska

Zostałam wychowywana w miłości i szacunku do książek, pałam tym uczuciem do dziś. Ciągle boję się, że nie staczy mi życia na wszystko, co chciałabym przeczytać, dlatego chłonę książki jak gąbka. Thrillery, horrory, kryminały i literaturę współczesną, fantastykę – lubię przeplatać rodzaje, żeby nie popaść w monotonię. Prywatnie dążę do własnej biblioteki. Skończyłam dziennikarstwo i po dwóch latach przerwy od studiów postanowiłam wrócić na zupełnie inny kierunek – logistykę. Po intelektualnych wojażach przelewam siódme poty na siłowni, a to crossfit, a to sztangi albo sztuki walki.
Karolina Rybińska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *