Recenzja książki “Magia olewania” Sarah Knight: budżet rzeczy, na których nam zależy

magia-olewania-b-iext47920349Należą do tego typu osób, które wiecznie się przejmują. Przejmuję się, gdy robię imprezę i zastanawiam się, czy kupiłam wystarczającą ilość coli; gdy ktoś niespodziewanie mnie odwiedza, a ja nie mam zmytej podłogi; gdy niezbyt uprzejmie odezwę się do przyjaciółki i myślę, czy się na mnie obraziła. Przeżywam wszystko za bardzo i zdecydowanie brakuje mi dystansu. Przy czym (co oczywiste) jestem osobą szalenie nieasertywną, dającą się wykorzystywać i mówiącą na wszystko „TAK”. Gdy na jednej z promocji wypatrzyłam „Magię olewania” od razu pomyślałam, że prawdopodobnie ta lektura nie zmieni mojego życia, ale może przyczyni się do podjęcia małych kroków, aby nieznacznie je ulepszyć. Czy filozofia Knight okazała się stworzona dla mnie? Czy to kolejny poradnik powtarzający to samo, co inne?

Sarah Knight pewnego dnia porzuciła pracę w korporacji i rozpoczęła karierę wolnego strzelca. Ta decyzja pozwoliła jej na nieprzejmowanie się tym, co zawsze ją irytowało, a co robiła tylko i wyłącznie ze względu na innych. W „Magii olewania” przedstawia nowy sposób na życie, czyli metodę, jak zacząć odpuszczać rzeczy, które są nieistotne oraz jak zacząć oddzielać to, czym się powinniśmy przejmować, od tego o czym nie warto nawet myśleć.

Temat gospodarowania swoim czasem to obecnie temat niezwykle nośny. Niemalże każdy, niezależnie od wieku, zadaje sobie pytanie, jak w dobie wszechobecnego pędu wyselekcjonować rzeczy ważne, ważniejsze i nieważne. Powstaje na ten temat coraz więcej poradników, cieszących się mniejszym lub większym zainteresowaniem. Czym wyróżnia się w szczególności „Magia olewania”? To pozycja szalenie zabawna, która gwarantuje wbrew pozorom liczne wybuchy śmiechu i niezłą rozrywkę. Najwięcej radości przynoszą przykładowe sytuacje przytaczane przez autorkę, z którymi każdy w taki, czy inny sposób w swoim życiu się zetknął. To również znakomity sposób, aby łatwiej dotrzeć do czytelnika, zmobilizować go i sprawić, że szybciej utożsami się z historią Knight.

Już na samym początku Amerykanka zaznacza, że reorganizacja „budżetu rzeczy, na których nam zależy” to dość długi proces, wymagający konsekwencji oraz samoświadomości. Metoda Zero Żalu uwzględnia trzy podstawowe zasady – szczerość, uprzejmość i tzw. „nie bycie suką”. Wydaje się, że rzeczy, o których pisze, są dość oczywiste dla większości czytelników. Nawet tych, którzy, tak, jak ja, cierpią na nadmierne przejmowanie się oraz stresowanie sprawami, które tak naprawdę ich nie obchodzą.

Jak w podobnych lekturach znajdziemy strony, które za zadanie ma wypełnić sam czytelnik. Głównie to miejsca na wypisanie rzeczy, które zamierzamy zacząć olewać, a które są dla nas istotne. Autorka zwraca się do czytelnika wprost, pisze do niego per „ty”, to kolejny zabieg mający na celu zmniejszenie dystansu.

To, czego zabrakło mi w lekturze, to brak większych konkretów, aby przystąpić do działania. Niestety, nie poczułam się zmobilizowana do tego, aby zmienić swoje życie. Zdaję sobie sprawę, że powinnam pozmieniać priorytety, jednak nie znalazłam naprawę rozwiązania, pomimo wykonania wszystkich zadań. Czy olewanie niektórych spraw może sprawić, że będziemy szczęśliwsi? Z pewnością. Jednak czy nieranienie uczuć innych to taka prosta sprawa? Wątpię. Nie zawsze będziemy potrafili przekonująco, szczerze i uprzejmie komuś wyjaśnić, że ta konkretna sprawa, która wpływa na tę osobę, nas zwyczajnie nie obchodzi. Obawiam się, że niektóre metody przytoczone przez autorkę mogą spowodować zniszczenie relacji międzyludzkich, na którym nam zależy.

„Magia olewania” sprawdziła się jako przyjemne, łatwo podane, źródło rozrywki. W prosty sposób utożsamimy się z autorką oraz jej historią, wyłapując elementy wspólne dla naszych żyć. Pomimo, że metoda Zero Żalu brzmi pięknie, uważam, że w praktyce nie zawsze się sprawdzi. Olewanie może być zgubne oraz egoistyczne, dlatego wszędzie warto znaleźć konsensus. Czasem wyjście na quiz do pubu z przyjaciółmi (czego nie znosimy), nie jest takie złe, jeśli im sprawi to radość. A radość naszych bliskich to nasza radość, czyż nie?

Ocena: 6/10

6666

Ewa Nowicka

Ewa Nowicka

Mam zbyt wiele planów na siebie i nie mogę się zdecydować, który jest najlepszy.
Serialoholiczka uważająca, że kultura popularna jest równie ważna co ta niszowa, a czasem snobistyczna. Na zmianę odwiedza operę i multipleks w poszukiwaniu blockbusterów.
Miłośniczka literatury wszelakiej i stała bywalczyni koncertów.
Absolwentka filmoznawstwa na UŁ. Kosmetyczka. Menadżer sieci sklepów Drogerie Noel.
Publikuję również na: secretum.pl, duzeka.pl oraz filmaster.pl
Ewa Nowicka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *