Recenzja filmu “XOXO”: rave wiecznie żywy

11559390a256a3272d34eb381847a771Wszyscy stali czytelnicy i wszyscy moi znajomi wiedzą, że jestem muzycznym freakiem. Bywam na większości ważniejszych koncertów w Polsce, a przede wszystkim na naszych rodzimych festiwalach. Nie dziwi więc, że moja praca licencjacka traktowała o biografiach muzyków rockowych i „pożeram” każdy film, który muzyki w jakikolwiek sposób dotyczy. Dziś padło na wyprodukowany przez Netflixa obraz „XOXO”, który być może nie zachwyca soundtrackiem (chociaż pojawia się w nim najlepszy remix Disclosure), ale przedstawieniem imprez typu rave, które od lat 90. do dziś cieszą się niesłabnącą popularnością.

Ethan (Graham Phillips) jest młodym muzykiem, który za sprawą jednego utworu opublikowanego na Youtubie zyskuje niezwykłą popularność. Milion wyświetleń w krótkim czasie powoduje, że zostaje zaproszony na jeden z bardziej znanych i obleganych festiwali elektro w Ameryce – XOXO. Niestety, od początku los rzuca mu kłody pod nogi w drodze na jego pierwszy występ.Jednocześnie poznajemy także historię Krystal, która w przeciwieństwie do swoich przyjaciółek, ma nadzieję na poznanie prawdziwej bratniej duszy oraz parę, dla której XOXO jest ostatnim wspólnym dniem razem przed rozstaniem.

To film o przyjaźni, o radzeniu sobie z presją ze strony rodziców, o walczeniu z oczekiwaniami, jakie inni kierują w naszą stronę, o podejmowaniu własnych wyborów i radzeniu sobie z ich konsekwencjami, o przymusowych rozstaniach, o tym, że czasem każdy z nas musi iść w swoja stronę, a związki na odległość mogą nie przetrwać, o tym, że czasem warto żyć chwilą, a przede wszystkim o skontrastowaniu prawdziwej pasji z robieniem kariery (coś o czym od jakiegoś czasu śpiewa Taco Hemingway). Wydaje się, że to film o wszystkim i o niczym? Nie, to film o nas. O naszym pokoleniu dzisiejszych dwudziestolatków, którzy nie bardzo wiedzą, czy nadal powinni się bawić, czy powinni wydorośleć.

Jest jednak w tym świecie ktoś, kto znajduje się tam całkiem przypadkiem. Były właściciel sklepu muzycznego neguje tę rzeczywistość, nie podoba mu się początkowo, że trafia na festiwal, który “nic sobą nie reprezentuje”. Nie lubi ani tej muzyki, ani kultury, ale przybywa na XOXO. Mimo, że dobrze się bawi, nie akceptuje tego, jakie przekonania żywią artyści muzyki elektronicznej stawiający na pierwszym miejscu ilość dolarów na koncie. Podobnie Ethan i Krystal zdają się nie pasować do tego świata. Świata wyuzdanego, pełnego prawie nagich dziewczyn, świata, w którym żyje się tylko tu i teraz, nie wyznając żadnych wartości.

Od strony wizualnej o wiele lepiej prezentuje się niż „We Are Your Friends”, który fabularnie i tematycznie jest bardzo podobny. Najlepiej określić ją słowem „teledyskowość”, jednak najbardziej porywają sceny, w których przedstawiony jest świat z perspektywy menadżera Ethana, gdy ten jest naćpany. Przemieszcza się w nietypowy sposób, nie potrafi odróżnić rzeczywistości od narkotykowych wizji, ogląda świat w slowmotion.  W każdej scenie uderza ilość kolorów, także w strojach bohaterów i postaci epizodycznych.

„XOXO” nie jest w żaden sposób nowatorskim filmem, lecz prezentuje rzeczywistość subkultury oscylującej wokół muzyki elektronicznej w wyjątkowo wiarygodny sposób. Jako osoba bywająca na rave’ach mogę potwierdzić, że ten świat właśnie tak wygląda. Wbrew pozorom jest pełen sprzeczności, mimo, że wydaje się wyłącznie kolorowy. A jednocześnie produkcja Netflixa pokazuje w jakiś sposób, na jakie przeszkody trafiają dzisiejsi dwudziestolatkowie. I to wcale w naprawdę niebanalny sposób.

Ocena: 7/10

77777

Ewa Nowicka

Ewa Nowicka

Mam zbyt wiele planów na siebie i nie mogę się zdecydować, który jest najlepszy.
Serialoholiczka uważająca, że kultura popularna jest równie ważna co ta niszowa, a czasem snobistyczna. Na zmianę odwiedza operę i multipleks w poszukiwaniu blockbusterów.
Miłośniczka literatury wszelakiej i stała bywalczyni koncertów.
Absolwentka filmoznawstwa na UŁ. Kosmetyczka. Menadżer sieci sklepów Drogerie Noel.
Publikuję również na: secretum.pl, duzeka.pl oraz filmaster.pl
Ewa Nowicka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *