Recenzja książki “Księga dżungli” (Wydawnictwo [ze słownikiem]): podróż do magicznego świata

ksiega-dzungli,,Księga dżungli” to moja druga pozycja z Wydawnictwa [ze słownikiem]. Od ,,Tajemniczego ogrodu”, który przeczytałam jako pierwszy, różni się tym, że nigdy nie miałam w swoich rękach zbioru opowiadań Rudyarda Kiplinga. A do niedawna żyłam nawet w przekonaniu, że ,,Księga dżungli’’ to jedynie historia indyjskiego chłopca wychowywanego przez zwierzęta. Jakże daleko byłam od prawdy i nie zdawałam sobie sprawy, że to zbiór opowiadań. Ale całe szczęście lepiej teraz zostać wyprowadzonym z błędu niż za na przykład dziesięć lat. ,,Księga dżungli”  to moje dzieciństwo – film animowany po stokroć przewijany i odtwarzany na kasecie VHS z  zapamiętanymi ulubionymi scenami. Dlatego stwierdziłam, że warto nadrobić zaległości i przeczytać ,,Księgę dżungli”, ale, tym razem, w oryginale.

Tak samo jak w wydaniu ,,Tajemniczego ogrodu” nie podobała mi się okładka, takie same wrażenie mam i przy tej pozycji. Sprawia, że mój umysł, chociaż nie wiadomo jak elastyczny by był, to traktuje książkę jako ,,ze szkoły”, a nie literaturę dziecięcą, której za zadaniem jest przede wszystkim umilenie czasu, nauczenie języka angielskiego – oprawa powinna zachęcać, ale jak to mówi przysłowie ,,nie oceniaj książki po okładce”. Będąc przy porównaniu do poprzedniej czytanej przeze mnie pozycji  tego wydawnictwa nadal przeszkadza mi i nie mogę się przyzwyczaić do tego, że słówka na marginesie są zamiast umiejscowione na tym samym poziomie, co tłumaczone pojęcie z tekstu, to uporządkowane alfabetycznie, przez co tracimy parę sekund na odnalezienia tłumaczenia.

Bardzo pomogło mi przejrzenie najczęściej używanych słówek, które zostało zamieszczone przed właściwą treścią.  Dzięki temu zapoznałam się z najważniejszymi zwrotami i późniejsze czytanie  nie było trudne. Również słownictwo, język używany w opowiadaniach nie jest trudny, a wręcz przeciwnie – dość przestępny, książka została tak dobrana, by dzieci mogły ją bezproblemowo przyswoić.  W ,,Tajemniczym ogrodzie” nie miałam takich odczuć, był to język bardziej wymagający, przeplatany wieloma irlandzkimi odmianami angielskiego.

Fabuły nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Jest to dobrze znana historia Mowgliego, który został przygarnięty przez wilki, uczony był prawa dżungli i zaprzyjaźnił się z panterą Bagheerą i zabawnym niedźwiedziem Baloo. Jednak pomimo, że oswojono go, to niestety został zesłany na wygnanie. Ważny jest tutaj też wątek nienawiści tygrysa Shere Khana do chłopca, jako przedstawiciela rasy ludzkiej.  Pozostałe trzy opowiadania to historia Białej Foki, Rikki-Tikki Tavima i słonia Kala Nag i Toomaima. Jednak to, co dla mnie najważniejsze, to wartości niesione przez książkę. Poprzez pokazanie tego, jak działają stereotypy, wykluczanie społeczne, nawet i rasizm. Skupienie się na pięknej przyjaźnie pomiędzy człowiekiem a zwierzęciem, wspieraniem się ,wspólnym spędzaniem czasu na zabawach. To właśnie dlatego ,,Księga dżungli’’  jest dla mnie lekturą magiczną, która pokazuje, jak ważna jest moc przyjaźni i zaufania, że nawet pomimo rozłąki można na sobie polegać i ufać.

Tak jak wspominałam wcześniej – książkę czyta się przyjemnie, jednak taka lektura wymaga skupienia, tak byśmy mogli skoncentrować się na  jej zrozumieniu w stu procentach. Poświęciłam swój czas na tą lekturę w zaciszu domowym i nie żałuję – nie dość, że podszkoliłam swój język, składnię, gramatykę języka angielskiego, to z uśmiechem na twarzy i radością w sercu wróciłam do historii Mowgliego i jego przyjaciół.

Ocena: 8/10

88888

Za egzemplarz recenzencki książki dziękuję:wydawnictwo-ze-slownikiem-logo_0

Karolina Rybińska

Karolina Rybińska

Zostałam wychowywana w miłości i szacunku do książek, pałam tym uczuciem do dziś. Ciągle boję się, że nie staczy mi życia na wszystko, co chciałabym przeczytać, dlatego chłonę książki jak gąbka. Thrillery, horrory, kryminały i literaturę współczesną, fantastykę – lubię przeplatać rodzaje, żeby nie popaść w monotonię. Prywatnie dążę do własnej biblioteki. Skończyłam dziennikarstwo i po dwóch latach przerwy od studiów postanowiłam wrócić na zupełnie inny kierunek – logistykę. Po intelektualnych wojażach przelewam siódme poty na siłowni, a to crossfit, a to sztangi albo sztuki walki.
Karolina Rybińska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *