Recenzja książki “Tajemniczy ogród” (Wydawnictwo “ze słownikiem”): powrót do dzieciństwa

tajemniczy-ogrodZ językiem angielskim jestem za pan brat, lubię i używam go na co dzień. Oprócz tego, zawsze staram się oglądać seriale czy filmy właśnie z angielskim lektorem. Zawsze chciałam, ale nigdy nie mogłam się zmusić do przeczytania książki w tym języku. Swoją klęskę poniosłam, gdy sięgnęłam po Bukowskiego. A jak wiadomo uwielbiam podejmować nowe wyzwania, postanowiłam przeczytać ,,Tajemniczy Ogród”. Jednak, żeby nie było tak ciężko, trafiłam na Wydawnictwo [ze słownikiem]. Prezentowane przez nich pozycje są bardzo różnorodne i każdy na pewno znajdzie coś dla siebie. Jestem dość sentymentalną osobą lubiącą wracać do czasów dzieciństwa, dlatego też  sięgnęłam po ,,Tajemniczy ogród”, który przeczytałam będąc małą dziewczynką. Także pamiętam, że książkę dostałam jako prezent bożonarodzeniowy, a że właśnie trwa świąteczny okres, to jest to nawet taka moja kilkunastoletnia podróż w czasie.

Na okładce widzimy, że jest to książka dla dzieci, jednak moim zdaniem to również propozycja dla dorosłych, którzy chcą nie dość, że podszkolić język, to przeczytać dobrą i sprawdzoną literaturę. Okładka nie zachęca do czytania, kojarzy się z ,,pomocami naukowymi”, jak na przykład opracowanie lektur szkolnych, jest biała i trochę smutna. Jednak, co do samej zawartości, same superlatywy. Na początku mamy listę słówek i zwrotów, które będę najczęściej wykorzystywane w książce. Można zapoznać się przed przystąpieniem do lektury po to, by zapoznać się i oswoić właśnie z tym, co nas czeka. Dodatkowo, w trakcie czytania, na każdej stronie wstawiony jest duży margines, na którym znajdziemy tłumaczenie słówek. Warto zwrócić uwagę, że te, które są tłumaczone na marginesie w tekście są wytłuszczane, tak, żebyśmy się nie zgubili. A nawet jeżeli nie rozumiemy czegoś, a nie możemy tego odnaleźć z boku, to idziemy na sam koniec książki i sprawdzamy nasze słówko w słowniku wszystkich słówek, które wystąpiły w tekście. Jedyną wadą, jak dla mnie, jest to, że na marginesie słówka są uporządkowane alfabetycznie, a ja wolałabym, żeby były one zawarte na tym samym poziomie, w którym zostały użyte w tekście.

Ważne przy czytaniu książki w oryginale jest dodatkowo to, że zostaje nam przedstawiony dialekt ludzi z Yorkshire, co dla mnie było niemałym wyzwaniem, żeby to, co oni mówią, przełożyć sobie na angielski, który umiem, a później na polski. Jednak jest to kolejna wartościowa rzecz zawarta w lekturze.

Co do samej lektury ,,Tajemniczego Ogrodu” to jestem oczarowana historią i nawet po kilkunastu latach nadal mnie porusza i wzrusza. Dzięki Frances Hodgson Burnett ciągle staram wierzyć w dobroć ludzi, że może ich zepsucie da się naprawić, potrzeba tylko innej osoby, która pomoże osiągnąć jednostce ten cel. Pokładam wiarę w magię, którą miała trójka przyjaciół – Mary, Collin i Dickon. Pomimo wielu różnic właśnie magia ogrodu i przyrody ich połączyła.

Uważam, że język angielski jest w naszych czasach językiem uniwersalnym i każdy powinien umieć się nim posługiwać. Ale oprócz osłuchania się, ważne jest również oczytanie się, zapoznanie z gramatyką, pisownią i to nie tylko na lekcjach – ale właśnie poprzez czytanie książek znanych, lubianych. Każdy rodzic powinien mieć chociaż jeden egzemplarz z serii książek dla dzieci – po to, by ich pociechy mogły zapoznawać się z literaturą w języku oryginalnym, a sami dorośli mogli wrócić do czasów dzieciństwa. A jeżeli takie książki nie odpowiadają, znajdziemy wiele innych rodzajów literatury, nie tylko dziecięcej. Taka pozycja na pewno nam pomoże, na pewno nie zaszkodzi, i pomimo że czyta się ciężej, niż w tłumaczeniu, to warto zadać sobie trudu i wysilić szare komórki.

Ocena: 8/10

88888

Za egzemplarz recenzencki książki dziękuję:wydawnictwo-ze-slownikiem-logo_0

Karolina Rybińska

Karolina Rybińska

Zostałam wychowywana w miłości i szacunku do książek, pałam tym uczuciem do dziś. Ciągle boję się, że nie staczy mi życia na wszystko, co chciałabym przeczytać, dlatego chłonę książki jak gąbka. Thrillery, horrory, kryminały i literaturę współczesną, fantastykę – lubię przeplatać rodzaje, żeby nie popaść w monotonię. Prywatnie dążę do własnej biblioteki. Skończyłam dziennikarstwo i po dwóch latach przerwy od studiów postanowiłam wrócić na zupełnie inny kierunek – logistykę. Po intelektualnych wojażach przelewam siódme poty na siłowni, a to crossfit, a to sztangi albo sztuki walki.
Karolina Rybińska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *