Recenzja książki “Czerwień obłędu” Dawida Waszaka: brak obłędu, brak ładu, brak składu

awtt670_e73m2Zachęcona opisem książki postanowiłam sięgnąć po ,,Czerwień Obłędu”.  Znalazłam informację, że jest to książka o Jarocinie, akcja jest osadzona właśnie w tym miejscu, a jako, że moja praca licencjacka, którą pisałam jakiś czas temu również dotyczyła Jarocina (tylko odnośnie festiwalu w latach osiemdziesiątych) to pomyślałam sobie ,,zapowiada się dobrze!”. W dodatku lektura dedykowana jest dla miłośników kryminałów, sensacji i grozy – pomyślałam ,,wchodzę w to!”. Przecież wszystko tu jest dla mnie i dreszczyk emocji, i kryminał, i akcja osadzona w Jarocinie, czego by chcieć więcej. Jak w takim razie sprawdziła się ,,Czerwień obłędu” Dawida Waszaka?

Poznajemy Doriana – zwykłego faceta, który ma normalne życie, piękną żonę, mądrego synka, dobrą pracę, która pozwala mu na utrzymanie rodziny na przyzwoitym poziomie. Idealnie przeciętne życie. Może tylko ta praca jest powtarzalna i nudna. Ale to tylko rysa na perfekcyjnym obrazku. Cała historia zaczyna się od jego pierwszego déjà vu, które zostaje przez niego odebrane tak, jak przez każdego człowieka – jako coś surrealistycznego. Takie rzeczy się zdarzają, wprawiając nas w konsternację, ale po kilkunastu minutach to dziwne uczucie zanika. Jednak w przypadku Doriana to się nie sprawdziło – zaczął mieć kolejne ,,samospełniające się wizje”. Drugi taki wytwór wyobraźni miał miejsce w pracy, gdy widział kłótnię podczas spotkania pracowniczego, a za chwilę ta sama historia wydarzyła się naprawdę. Mężczyzna coraz częściej i coraz intensywniej doświadcza takich projekcji. Ta, która namieszała w jego życiu przydarzyła się, gdy wracał samochodem i zauważył mężczyznę znęcającego się nad kobietą na środku ulicy. Jako, że Dorian nie miał pomysłu w jaki sposób zaatakować silniejszego od siebie i uratować kobietę,  postanowił, że po prostu go przejedzie. I w ten właśnie sposób trafił do szpitala, przez dwa tygodnie leżąc w śpiączce. Tam odwiedza go żona i Kornelia, koleżanka z pracy, która pomaga Amelii. Dorian dowiaduje się, że wypadek miał miejsce w drodze do pracy, że żadnego morderstwa nie było. Wtedy wpada w panikę – co się z nim dzieje?  Postanawia sprawdzić samochód i znaleźć wgniecenie po przejechaniu mordercy, jako dowód, że nie była to kolejna wizja. Mężczyzna popada w coraz większą paranoję i boi się, że zabitą kobietą z jego wizji jest żona. Ich relacje się psują, ponieważ Amelia nie może znieść natarczywości męża i jego dziwnych zachowań. Wraz z  biegiem wydarzeń dowiadujemy się, że mężczyzna jest uzależniony od proszków przeciwbólowych, których potrafi brać w ilościach hurtowych. Dorian nie potrafi się odnaleźć w sytuacji, a jego wizje prowadzą do klęski.

,,Czerwień obłędu” dobrze się zapowiadała. Jednak tylko zapowiadała… Jarocin to jedynie miejsce zamieszkania bohaterów, autor nie stara się oddać jego klimatu czy atmosfery. Jeśli zaś chodzi o kryminał mamy do czynienia z  wyimaginowanym morderstwem. Z początku jest to normalna historia, pamiętnik zwyczajnego faceta, trudno się domyśleć, co przeczytamy o jego przeżyciach. Z czasem robi się zagmatwana, a ja pozostaję z wrażeniem, że nie została do końca przemyślana. Również nie sposób polubić naszego bohatera – we mnie wzbudził frustrację. Jego wszystkie dziwne zachowania i zagrania wydają się mi nielogiczne, niezrozumiałe, a nawet absurdalne. O jego uzależnieniu dowiadujemy się dopiero, gdy skarży się na żonę, że ta go nie rozumie i obwinia go o nadużycia leków. Od tego momentu tym bardziej postrzegamy głównego bohatera jako egoistę, bo nie patrzy na dobro rodziny, na szczęście Amelii i swojego małego synka, na którym wyładowuje swoje emocje. Przy czym w oczach czytelnika prezentuje się jako nieodpowiedzialny ojciec, gdy zabiera małego na ,,eskapadę ratującą życie Amelii”, chociaż wiedział, że w wizji skończyło się to wypadkiem samochodowym. Podczas lektury wcale nie było mi go żal, nie współczułam mu jego doświadczeń. To niespełniony pisarz zamknięty tylko na swoje potrzeby i skupiony na własnych problemach.

Ponadto bardzo rażą mnie przekleństwa, które właściwie niczemu nie służą – ani podkreśleniu emocji, ani wyrażeniu osobowości bohatera. Są stosowane jakby z przymusu. Powieść czyta się z niemałym trudem, ponieważ historia nas nie wciąga, a narrator tylko doprowadza do szewskiej pasji. Czekałam z wytęsknieniem, kiedy na moim Kindle pojawi się Book Completed. Jedyne, co łączy mnie z bohaterem to zmęczenie – jego męczyło życie, a mnie czytanie tej książki.

3333

Karolina Rybińska

Karolina Rybińska

Zostałam wychowywana w miłości i szacunku do książek, pałam tym uczuciem do dziś. Ciągle boję się, że nie staczy mi życia na wszystko, co chciałabym przeczytać, dlatego chłonę książki jak gąbka. Thrillery, horrory, kryminały i literaturę współczesną, fantastykę – lubię przeplatać rodzaje, żeby nie popaść w monotonię. Prywatnie dążę do własnej biblioteki. Skończyłam dziennikarstwo i po dwóch latach przerwy od studiów postanowiłam wrócić na zupełnie inny kierunek – logistykę. Po intelektualnych wojażach przelewam siódme poty na siłowni, a to crossfit, a to sztangi albo sztuki walki.
Karolina Rybińska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *