Recenzja książki “Nauczyciel” Franka McCourta: długa droga do idealnego pedagoga

12151250104de7eb06d1611     Ci, którzy już zakończyli swoją edukację, z perspektywy czasu dobrze wiedzą, że wolimy i zapamiętujemy lepiej nauczycieli, którzy potrafili nas zainteresować tematem i, z których lekcji wynosiliśmy wiedzę. Nie tacy, którzy dyktowali z książki albo byli pobłażliwi. Trudno jednak znaleźć złoty środek i idealny wzorzec nauczania. A jak to wygląda z punktu widzenia samego nauczyciela? Jak dobrze przygotować się do prowadzenia lekcji, tak by przykuć uwagę, nie zrazić do siebie młodych ludzi i przekazać im jak najwięcej wiedzy?

McCourt został nazwany nauczycielem kreatywnym. Dlaczego? Z ciekawszych historii można na pewno przytoczyć tą, gdy Frank zauważa, iż uczniowie sami się usprawiedliwiają z nieobecności, jednak robią to w bardzo wymyślny sposób – podają takie przyczyny, których ich rodzice na pewno by nie napisali.  Frank postanawia to wykorzystać i każe uczniom  napisać usprawiedliwienie przed Bogiem dla pierwszych ludzi, czyli Adama i Ewy.

,,Nauczyciel” to piękna i trudna autobiografia Franka McCourta. Pedagog miał ciężkie dzieciństwo – został wychowywany przez matkę w Irlandii, jego rodzina nie należała do klasy średniej, można nawet powiedzieć, że należeli do najniższej warstwy społecznej. Frank w wieku 13 lat musiał porzucić szkołę, by utrzymywać rodzinę. Jednak będąc dziewiętnastolatkiem za namową i staraniami matki rozpoczął edukację nauczycielską w USA. Jak wielu Irlandczyków marzył o american dream. Jednak rzeczywistość skonfrontowała jego wizję. Praca w pierwszej szkole średniej zawodowej nauczyła Franka najwięcej, ponieważ został wystawiony na naturalne środowisko szkolne. Na studiach nie mówiono, jak reagować na zachowania uczniów, co zrobić, gdy na przykład zaczną rzucać się papierkami, czy będą odbiegali od tematu zajęć. Frank nie wiedział,  czy realizować program nauczania, czy odpowiadać na pytania uczniów na temat Irlandii. Z jednej strony nie chciał być uważany za ,,sztywniaka”, a z drugiej nie mógł sobie pozwolić na swobodę ze względu na przełożonych, którzy wymagali od niego rzetelnej realizacji planu.

W międzyczasie Frank pracował w dokach, jako robotnik, przerzucający kartony, paczki, worki. Monotonia i brak rozwoju, a wręcz uwstecznianie się, zmobilizowały go do poszukiwań pracy w wyuczonym zawodzie. Pracując w kolejnych szkołach bohater uświadamia sobie, z jak szeroko pojętym rasizmem musi zmierzyć się on i jego uczniowie. Po pierwsze młodzi są sceptycznie nastawieni do Irlandczyka, który ma zupełnie inny akcent, a ich rodzice również nie są zachwyceni, gdy dowiadują się, że pociechy będą nauczane języka angielskiego przez obcokrajowca. Druga sfera to rasizm pomiędzy uczniami, gdyż te lata charakteryzowały się wielkim napływem imigrantów do Ameryki, dlatego klasy są wymieszane – Kubańczycy, Irlandczycy, Afrykanie, gdzie zaogniane są konflikty właśnie na tym polu.

Życie Franka to nie pasmo sukcesów, ale również porażek, dzięki którym podnosił się i spełniał swoje marzenie w byciu nauczycielem. Ślub z Albertą, która ciągle wymagała więcej niż on chciałby od siebie, nieudane studia doktoranckie, praca w dokach, czy wydalenie ze szkoły. Jednak żadna z tych rzeczy nie sprawiła, by Frank zwątpił w swoje powołanie. Zaczął prowadzić zajęcia ze sztuki pisania, na którą przychodzili chętni. Sala zawszy była wypełniona po brzegi, ponieważ były to lekcje kreatywne, niekonwencjonalne, pobudzające wyobraźnię uczniów. Prostym przykładem jest pisanie przepisów do książki kucharskiej, deklamowanie ich jak wierszy, czy nawet wyśpiewywanie.

Frank McCourt zdecydował się zebrać swoje myśli i doświadczania właśnie dzięki swoim uczniom z zajęć pisania. Książka opowiada historię dyskryminacji, porażek, ale przede wszystkim jest o powołaniu, którego brakuje większości pedagogów.

,,Nauczyciel” to dobra powieść dla każdego – zarówno początkujących nauczycieli, uczniów, absolwentów, jak i rodziców, by każdy z nich mógł zrozumieć i poznać tą drugą stronę medalu. Bycie nauczycielem to nie tylko wyjazdy na wycieczki, wolne wakacje, ale, jak ukazuje historia pedagoga, to ciężka i stresująca praca.

Ocena:

88888

Karolina Rybińska

Karolina Rybińska

Zostałam wychowywana w miłości i szacunku do książek, pałam tym uczuciem do dziś. Ciągle boję się, że nie staczy mi życia na wszystko, co chciałabym przeczytać, dlatego chłonę książki jak gąbka. Thrillery, horrory, kryminały i literaturę współczesną, fantastykę – lubię przeplatać rodzaje, żeby nie popaść w monotonię. Prywatnie dążę do własnej biblioteki. Skończyłam dziennikarstwo i po dwóch latach przerwy od studiów postanowiłam wrócić na zupełnie inny kierunek – logistykę. Po intelektualnych wojażach przelewam siódme poty na siłowni, a to crossfit, a to sztangi albo sztuki walki.
Karolina Rybińska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *